- Propozycja pracy.- odparłam krótko i starałam się na niego nie patrzeć.
- Co? Jak to pracy?!- czułam, że zaczyna się denerwować. Wzięłam głeboki wdech i zmusiłam się do spojrzenia na niego.
- Niall...- nie wiedziałam co mam powiedzieć.- Zrozum, że nie mogę wiecznie żyć na twoim utrzymaniu.
- Oczywiście, że możesz.
- Ale nie chce. Posłuchaj, weszłam dzisiaj na tą stronę i spodobało mi się. Może okaże się, że to praca idealna dla mnie. Nie dowiem się, jeśli nie spróbuję.- próbowałam go przekonać.
- Czy ty siebie słyszysz?!- przewróciłam oczami.- Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego co to znaczy być modelką?! Znam ich kilka osobiście.- skrzyżowałam ręce na piersi.- Nie będą mi przeszkadzać twoje sesje czy pokazy, ale nie pozwolę ci trafić do reklamy bielizny! Nie pozwolę, żeby cały świat oglądał cię nagą!
- Po pierwsze nie będę naga, a po drugie, zawsze mogę im odmówić!- podniosłam nieco głos.
- Odmówić?! Oni nie przyjmują odmów! Albo się zgodzisz, albo wylatujesz!
- Od kiedy zrobiłeś się taki okropny?!
- Troszczę się o ciebie, Emily! Zrozum to dla twojego dobra!- teraz to on podniósł głos.
- Dla mojego dobra?! Zabraniasz mi nawet pójść na próbny casting! Nie możesz całymi dniami trzymać mnie w domu! Ty masz swój zespół, fanów, jeździsz po świecie! Ja też chcę coś osiągnąć, a nie uda mi się to, bo ty stoisz mi na drodze!- zagotowało się we mnie. Nerwy mi puściły. Patrzał na mnie zdziwiony.
- Myślisz, że podoba mi się takie życie?! Czasami mam tego dość, ale nie chce robić niczego innego! Praca modelki to co innego! Latasz naga wszystkim przed oczami, pokazujesz swoje ciało całemu światu!
- A ty niby wiecznie masz na sobie ubrania?! Błagam cię! Charlotte jest piosenkarką, więc wiem, jak to jest!- nadal krzyczałam.- Jesteś kompletnym dupkiem i wiesz co?! Mów sobie co chcesz! I tak pójdę na ten casting, a ty nie możesz mi zabronić!- krzyknęłam najgłośniej jak umiałam i pobiegłam na górę.
- Emily! Nie skończyliśmy jeszcze! Emily, proszę!- słyszałam krzyki blondyna z dołu, ale ignorowałam je. Weszłam do sypialni i padłam na łóżko. Położyłam się na boku i podkuliłam nogi. Poczułam na poliku jedną łzę, potem następną i następną, aż cała zalałam się łzami. Dlaczego on mi to robi? Dostałam życiową szansę, a on tak po prostu każe mi ją odrzucić. Nie poznaję go. Mój Niall ucieszyłby się na wieśc o tym, wspierałby mnie. Nie może wiecznie trzymać mnie w domu. Jutro rano zadzwonię do Dominica i umówię się z nim na próbę.
*Niall*
Po kłótni z Emily długo dochodziłem do siebie. Czułem pulsowanie moich żył. Po raz setny spojrzałem na wizytówkę. Może Emily ma rację? Może to faktycznie coś dla niej? Oczywiście, że chcę, żeby coś osiągnęła, ale nie pozwolę, aby ktokolwiek oglądał jej ciało oprócz mnie. Ona jest moja i tylko moja.
Gdy w końcu się uspokoiłem, postanowiłem pójść do Emily i ją przeprosić. Pokonywałem kolejno stopnie, kiedy stanąłem pod drzwiami naszej sypialni. Usłyszałem ciche łkanie. Czyżby płakała? Przeze mnie? Znowu. Serce mi się ścisnęło na samą myśl. Od dłuższego czasu jestem tylko powodem jej płaczu. A powinno być na odwrót! Horan, weź się w garść! W końcu niedługo będziecie małżenstwem! Zapukałem lekko i wszedłem do środka. Mój skarb leżał skulony na łóżku, twarzą do ściany. Usiadłem obok niej. Widziałem, że kątem oka mnie obserwuje.
- Emily nie będę rozmawiał z twoimi plecami.- powiedziałem, a dziewczyna odwróciła sie w moją stronę. Jej policzki były mokre od łez. Wyciągnąłem ręce w jej kierunku, a ona spełniła moje oczekiwanie. Zamknąłem ją w mocnym uścisku, gładząc dłonią jej włosy. Wytarłem łzy i pocałowałem w czubek głowy.- Przepraszam.- jedyne, co umiałem teraz powiedzieć. Zapadła cisza.
- Niall, co się z nami dzieje?- spytała, przerywając niezręczną ciszę.- Od jakiegoś czasu kłócimy się coraz częściej.
- Myślisz, że nie zauważyłem?- spojrzała mi w oczy.- Ale kłótnie są nam potrzebne. Wzmacniają nasz związek i dlatego nadal jesteśmy razem. Normalny związek nie polega na ciągłym dosładzaniu sobie. Kłótnia pozwala nam wszystko przemyśleć i zbliżyć się do siebie jeszcze bardziej.- wziąłem jej telefon, wykręciłem numer do agencji i podałem go Emily. Kąciki jej ust lekko się uniosły.
- Myślisz, że nie zauważyłem?- spojrzała mi w oczy.- Ale kłótnie są nam potrzebne. Wzmacniają nasz związek i dlatego nadal jesteśmy razem. Normalny związek nie polega na ciągłym dosładzaniu sobie. Kłótnia pozwala nam wszystko przemyśleć i zbliżyć się do siebie jeszcze bardziej.- wziąłem jej telefon, wykręciłem numer do agencji i podałem go Emily. Kąciki jej ust lekko się uniosły.
*Emily*
Kiedy Niall wybrał numer do agencji ucieszyłam się, że jednak się co do tego przekonał. Umówiłam się na jutro na 13:00 w agencji. Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. Podeszłam do Nialla, który opierał się o parapet i mocno go przytuliłam. Chłopak odwrócił się do mnie i położył swoje dłonie na moich biodrach.
- Przepraszam.- musnął moje wargi.- Za wszystko.- nic nie powiedziałam tylko wpiłam się w ciepłe wargi. Z pozycji stojącej przenieśliśmy się na łóżko. Błądziłam rękami bo klacie blondyna. W pokoju było ciemno i nie widzialam jego twarzy, ale kiedy światło księżyca padło na jego oczy, ujrzałam w nich pożądanie. Przygryzłam wargę i ściągnęłam z niego koszulkę.
- Kocham cię.- wyszeptał, lekko przygryzając płatek mojego ucha. Niall pozbył się wszystkich ubrań, jakie miałam na sobie. To samo ja zrobiłam z nim. Czułam miękkie wargi blondyna na moim ciele.
- Przepraszam.- musnął moje wargi.- Za wszystko.- nic nie powiedziałam tylko wpiłam się w ciepłe wargi. Z pozycji stojącej przenieśliśmy się na łóżko. Błądziłam rękami bo klacie blondyna. W pokoju było ciemno i nie widzialam jego twarzy, ale kiedy światło księżyca padło na jego oczy, ujrzałam w nich pożądanie. Przygryzłam wargę i ściągnęłam z niego koszulkę.
- Kocham cię.- wyszeptał, lekko przygryzając płatek mojego ucha. Niall pozbył się wszystkich ubrań, jakie miałam na sobie. To samo ja zrobiłam z nim. Czułam miękkie wargi blondyna na moim ciele.
~*~
Rano obudziłam się z bólem głowy. Wygramoliłam sie z łóżka i chciałam pójść po jakieś tabletki, kiedy sobie przypomniałam, że jestem całkiem naga. Na samą myśl o wpólnie spędzonej nocy szeroko się uśmiechnęłam. Włożyłam koszulkę Nialla i poszłam do łazienki. Wyjęłam z apteczki tabletki przeciwbólowe i połknęłam dwie. Spojrzałam na siebie w lustrze i zauważyłam, że moja skóra ma o wiele jaśniejszy odcień niż zwykle. Byłam całkowicie blada. Nie mogę być chora. Dzisiaj mam casting. Niall nie może mnie tak zobaczyć, bo inaczej nie wypuści mnie z domu. Kiedy wróciłam do pokoju, Niall jeszcze smacznie spał. Wzięłam jakieś ciuchy i
ponownie udałam się do łazienki. Ubrałam się i pomalowałam. Wyprostowałam włosy i zeszłam do kuchni. Nadal lekko kręciło mi się w głowie, ale nie tak bardzo, jak wcześniej. Przygotowałam kanapki z serem, sałatą i pomidorem. Niall jeszcze nie wstał, więc od razu po śniadaniu poszłam na piętro, aby go obudzić. Kiedy weszłam do pokoju nikogo w nim nie zastałam. Najwyraźniej nieco się spóźniłam. Postanowiłam pościelić łóżko, kiedy poczułam dłonie na mojej talii, a potem delikatne pocałunki na mojej szyi.
- Było niesamowicie.- odwróciłam się do blondyna i zarzuciłam mu ręce na szyję.- Musimy to powtórzyć.
- Nie narzekam.- zachichotałam, a chłopak pokręcił głową.- Jeśli chcesz jechać ze mną, to radze ci się pospieszyć.
- Daj mi pięć minut.- odparł i zniknął za drzwiami łazienki. Całe szczęście, że Niall nie zauważył mojego złego samopoczucia. Wtedy na pewno doszłoby do kłótni. Zeszłam do salonu, aby poczekać na blondyna. Skakałam bezsensownie po kanałach, kiedy poczułam zapach męskich perfum. Odwróciłam się, a za mną Niall siedział i jadł swoje śniadanie. Było po 12. Nie mieliśmy nic do roboty, więc od razu po tym, jak Niall zjadł wyszliśmy z domu i pojechaliśmy w stronę agencji.
Kiedy weszliśmy do środka powitała nas jakaś kobieta. Wyglądała na bardzo miłą. Kazała nam poczekać i poszła po Dominica. Po chwili przed nami pojawił się znajomy mężczyzna. Powitał nas i wręczył mi jakieś ciuchy. Zaprowadził mnie do pomieszczenia, w którym będę mogła się przebrać. Gdy znalazłam się w środku rozłożyłam "podarunek". Była to długa, zwiewna sukienka. Nigdzie nie znalazłam butów, co oznaczało, że będę pozować boso. No cóż. Szybko się przebrałam i dołączyłam do czekających na mnie chłopaków. Niall nie żywił sympatii do Dominica, ale też nie zachowywał się jak kompletny zazdrośnik, a to już coś. Wyszliśmy na tyły budynku, gdzie jak się okazało jest przepiękny ogród. W tym właśnie miejscu miała się odbyć moja sesja. Czułam ból narastający w mojej głowie, ale próbowałam to zignorować. Kiedy weszliśmy na teren zieleni, poczułam, jak trawa łaskocze mnie w bose stopy. Na miejscu były już ustawione aparaty, tło i ludzie, którzy zajmą się moim makijażem.
Umalowana stanęłam przed obiektywem aparatu. Pomocnicy Dominica musieli użyć wiatraka, aby podkreślić wiatr rozwiewający moje
włosy. Ustawiłam się, tak jak kazał Dominic. Zrobiliśmy kilka zdjęć, a ja zaczynałam się gorzej czuć. Niall najwyraźniej to zauważył. Widziałam ten niepokój w jego oczach. Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do swojego zadania. Muszę przyznać, że pozowanie i patrzenie w obiektyw to nic trudnego. Dominic również był zadowolony. Zostało nam kilka zdjęć, a ból głowy coraz bardziej dawał się we znaki. Zakręciło mi się w głowie, więc zamknęłam oczy. Liczyłam, że to pomoże, ale niestety. Złapałam się za głowę i próbowałam zejść na bok, ale kiedy tylko zrobiłam krok w przód wszystko wokół zaczęło wirować. Nogi mi się zaplątały, a w uszach słyszałam tylko piszczenie. Obraz mi się rozmazał. Widziałam tylko niewyraźnego Nialla, który biegł w moją stronę.
____________________________________________________________________
HEJ MIŚKI! PRZEPRASZAM, ŻE TAK PÓŹNO, ALE NIE MIAŁAM CZASU ( ŚWIĘTA, ITD.) :( POZA TYM NIE MIAŁAM JAKOŚ WENY. CO SIADAŁAM, TO NIE MOGŁAM NIC WYMYŚLIĆ :/ ŻYCZĘ WAM JESZCZE WESOŁYCH ŚWIĄT! (TROCHĘ PÓŹNO, ALE SAMI WIECIE) JESZCZE RAZ WAS PRZEPRASZAM!! MAM NADZIEJĘ, ŻE MI WYBACZYCIE I, ŻE ROZDZIAŁ WAM SIĘ SPODOBA! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*
ponownie udałam się do łazienki. Ubrałam się i pomalowałam. Wyprostowałam włosy i zeszłam do kuchni. Nadal lekko kręciło mi się w głowie, ale nie tak bardzo, jak wcześniej. Przygotowałam kanapki z serem, sałatą i pomidorem. Niall jeszcze nie wstał, więc od razu po śniadaniu poszłam na piętro, aby go obudzić. Kiedy weszłam do pokoju nikogo w nim nie zastałam. Najwyraźniej nieco się spóźniłam. Postanowiłam pościelić łóżko, kiedy poczułam dłonie na mojej talii, a potem delikatne pocałunki na mojej szyi.
- Było niesamowicie.- odwróciłam się do blondyna i zarzuciłam mu ręce na szyję.- Musimy to powtórzyć.
- Nie narzekam.- zachichotałam, a chłopak pokręcił głową.- Jeśli chcesz jechać ze mną, to radze ci się pospieszyć.
- Daj mi pięć minut.- odparł i zniknął za drzwiami łazienki. Całe szczęście, że Niall nie zauważył mojego złego samopoczucia. Wtedy na pewno doszłoby do kłótni. Zeszłam do salonu, aby poczekać na blondyna. Skakałam bezsensownie po kanałach, kiedy poczułam zapach męskich perfum. Odwróciłam się, a za mną Niall siedział i jadł swoje śniadanie. Było po 12. Nie mieliśmy nic do roboty, więc od razu po tym, jak Niall zjadł wyszliśmy z domu i pojechaliśmy w stronę agencji.
Kiedy weszliśmy do środka powitała nas jakaś kobieta. Wyglądała na bardzo miłą. Kazała nam poczekać i poszła po Dominica. Po chwili przed nami pojawił się znajomy mężczyzna. Powitał nas i wręczył mi jakieś ciuchy. Zaprowadził mnie do pomieszczenia, w którym będę mogła się przebrać. Gdy znalazłam się w środku rozłożyłam "podarunek". Była to długa, zwiewna sukienka. Nigdzie nie znalazłam butów, co oznaczało, że będę pozować boso. No cóż. Szybko się przebrałam i dołączyłam do czekających na mnie chłopaków. Niall nie żywił sympatii do Dominica, ale też nie zachowywał się jak kompletny zazdrośnik, a to już coś. Wyszliśmy na tyły budynku, gdzie jak się okazało jest przepiękny ogród. W tym właśnie miejscu miała się odbyć moja sesja. Czułam ból narastający w mojej głowie, ale próbowałam to zignorować. Kiedy weszliśmy na teren zieleni, poczułam, jak trawa łaskocze mnie w bose stopy. Na miejscu były już ustawione aparaty, tło i ludzie, którzy zajmą się moim makijażem.
Umalowana stanęłam przed obiektywem aparatu. Pomocnicy Dominica musieli użyć wiatraka, aby podkreślić wiatr rozwiewający moje
włosy. Ustawiłam się, tak jak kazał Dominic. Zrobiliśmy kilka zdjęć, a ja zaczynałam się gorzej czuć. Niall najwyraźniej to zauważył. Widziałam ten niepokój w jego oczach. Uśmiechnęłam się do niego i wróciłam do swojego zadania. Muszę przyznać, że pozowanie i patrzenie w obiektyw to nic trudnego. Dominic również był zadowolony. Zostało nam kilka zdjęć, a ból głowy coraz bardziej dawał się we znaki. Zakręciło mi się w głowie, więc zamknęłam oczy. Liczyłam, że to pomoże, ale niestety. Złapałam się za głowę i próbowałam zejść na bok, ale kiedy tylko zrobiłam krok w przód wszystko wokół zaczęło wirować. Nogi mi się zaplątały, a w uszach słyszałam tylko piszczenie. Obraz mi się rozmazał. Widziałam tylko niewyraźnego Nialla, który biegł w moją stronę.
____________________________________________________________________
HEJ MIŚKI! PRZEPRASZAM, ŻE TAK PÓŹNO, ALE NIE MIAŁAM CZASU ( ŚWIĘTA, ITD.) :( POZA TYM NIE MIAŁAM JAKOŚ WENY. CO SIADAŁAM, TO NIE MOGŁAM NIC WYMYŚLIĆ :/ ŻYCZĘ WAM JESZCZE WESOŁYCH ŚWIĄT! (TROCHĘ PÓŹNO, ALE SAMI WIECIE) JESZCZE RAZ WAS PRZEPRASZAM!! MAM NADZIEJĘ, ŻE MI WYBACZYCIE I, ŻE ROZDZIAŁ WAM SIĘ SPODOBA! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*







