W końcu dojechałyśmy na miejsce. Wysiadłam z samochodu trzaskając przy tym drzwiami. Podbiegłam do drzwi i zaczęłam nerwowo przekręcać klucz w drzwiach. Ręce zaczęły mi się trząść.
- Emily, uspokój się.- Nathalie podeszła do mnie i otworzyła drzwi wbiegłam do środka, ale nikogo nie zastałam. O co tu chodzi?
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!- nagle wszyscy wyskoczyli przede mną i głośno krzyknęli. Lou, Zayn Liam, Pezz, El, Sophia, Charlotte. Brakowało mi tylko Nialla i Tylera. Przez ich nieobecnośc od razu posmutniałam. Lottie podeszła do mnie i z całej siły wyściskała. Reszta poszła w jej ślady. El przyniosła tort, a ja zdmuchnęłam wszystkie świeczki, jakie na nim były. Dostałam od wszystkich niesamowite prezenty. Przeważnie śliczne sukienki. Od Charlotte dostałam wisiorek w kształcie piórka z wyrytym napisem "LOVE".
- Gdzie jest Tyler?- wszyscy spojrzeli na siebie uśmiechając się przy tym. Lottie podeszła do mnie i wyprowadziła mnie na zewnątrz. Na podjeździe stało wypasione, białe auto, z którego wysiadł mój brat. Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję.
- Najlepszego.- szepnął do mojego ucha i lekko uniósł mnie do góry.- Kocham cię siostrzyczko.
- Dziękuję. Też cię kocham.- dostałam buziaka w czoło i kluczyki do ręki. Miałam ochotę wsiąść i pojechać gdzieś daleko, ale wolałam zostać tu, z bliskimi. Tyler objął mnie w pasie i wróciliśmy do domu. Liam wraz z Zaynem nalewali szampana do kieliszków.
- A co z Niallem?- spytałam Zayna, ale najwyraźniej na tyle głośno, że wszyscy usłyszeli. Ich twarze spochmurniały.
- Wybacz, ale nie mógł przyjść. Był potrzebny w studiu.- Perrie położyła dłoń na moim ramieniu, a zaraz potem zamknęła mnie w czułym uścisku.- Ale kazał ci przekazać, że u niego w domu jest prezent dla ciebie.
Wuprostowałam się momentalnie i spojrzałam na Nathalie. Wyraźnie zrozumiała przekaz.
- Przepraszam was, ale mogę pojechac tam teraz?- spojrzałam na pozpstałych i lekko się uśmiechnęłam.
- Oczywiście. Nie martw się.- odpowiedź otrzymałam od Liama. Popatrzałam na każdego po kolei i razem z Nathalie opuściłam dom. Wsiadłyśmy do mojego nowego autka. W środku pachniało miętowym odświeżaczem. Zaciagnęłam się zapachem i przekręciłam kluczyki. Zapięłam pasy i nacisnęłam gaz. Muszę przyznać, że samochód jeździ nieźle. Zwiększyłam nieco prędkość.
Zaparkowałam na podjeździe domu blondyna i wysiadłam z samochodu.
- Poczekam tutaj.- oznajmiła Nathaie, gdy wysiadałam z pojazdu. Stanęłam przed drzwiami budynku i wyjęłam klucz spod wycieraczki. Przekręciłam go w drzwiach i weszłam do środka. Od razu spostrzegłam karteczkę leżącą na stole kuchennym. Rozwinęłam ją i przeczytałam: "W moim pokoju." Szybko pokonałam stopnie i znalazłam się we wskazanym miejscu. Na biurku leżała samotnie czerwona róża, a przy niej kolejna karteczka: "Wszystiego Najlepszego. Przepraszam. xx" Uśmiechnęłam się do siebie i powochałam kwiatka. Zapach był przyjemny, ale pomimo tego nadal było mi smutno, że Niall nie mógł dać mi tej różyczki osobiście. Spojrzałam jeszcze raz na jego pokój i zeszłam na dół.
Byłam bardzo szczęśliwa, kiedy na kanapie zobaczyłam Nialla. Był ubrany w garnitur i zwykłe czrne rurki. Upuściłam różę na podłogę i rzuciłam się na chłopaka. Objęłam jego szyję i wpiłam mu się w usta.
- Myślałam, że jesteś w pracy.- popatrzałam w jego błękitne tęczówki i oparłam swoje czoło o jego.
- Byłem, ale nie miałem nic ciekawego do roboty.- odparł i szeroko się uśmiechnął. Kocham ten uśmiech.- Nie przegapiłbym urodzin mojej księżniczki.
Przytuliłam się do niego i ponownie pocałowałam. Blondyn odsunął mnie delikatnie od siebie i załapał za ręce.
- Emily, wiesz, że bardzo cię kocham prawda?
- Tak.- to pytanie było dla mnie głupie.
- Wiem, że mieliśmy trudne chwile i mocno cię skrzywdziłem, ale nie chciałem tego. Jesteś dla mnie najważniejsza, zależy mi na tobie. To ty jesteś powodem mojego uśmiechu, sensu życia. To przy tobie chce się budzić i zasypiać do końca życia. Nie mogę dać ci wszystkiego, ale zapewaniam cię, że będę się starał. Codziennie, coraz bardziej.- spojrzał w podłogę, a potem znów na mnie i się uśmiechnął.- Żadne słowa nie są w stanie opisać tego, jak bardzo cię kocham, więc chcę ci to udowodnić.
- Nie musisz mi nic udowadniać.- cmoknął mnie w policzek i puścił moje ręce.
- Muszę.- odpowiedział i klęknął na jedno kolano. Wyjął z kieszeni małe, czerwone pudełeczko.- Emily, zostaniesz moją żoną?
Zakryłam usta dłonią i utkwiłam wzrok w pięknym, srebrnym pierścionku z błyszczącym kamieniem. Poczułam, jak moje poliki
robią się coraz bardziej mokre od łez. Łez szczęścia. A więc na to była cała ta przemowa. Muszę przyznać, że Niall bardzo mnie zaskoczył.
- Tak.- powiedziała tak cicho, że ledwo siebie usłyszałam.- TAK!- tym razem wykrzyknęłam to najgłośniej jak umiałam, a blondyn objął mnie w talii i podniósł do góry. Obkręcił mnie kilka razy, całując przy tym moje usta. W końcu postawił mnie na podłogę i założył pierścionek na mój palec.
- Emily co tak długo?- do salonu weszła Nathalie. Spojrzała to na mnie, to na Nialla, aż w końcu zatrzymała się na mojej błyskotce. Uśmiechnęła się i mocno mnie przytuliła.- O mój boże! Nie wierze! Gratuluję!
- Dzięki.- powiedziałam i razem wróciliśmy do mojego domu, gdzie wszyscy niecierpliwie czekali. W domu wszyscy nie mogli uwierzyć własnym oczom, w to co widzą. Podeszli do mnie i zaczęli mi gratulować i ściskać mnie. Na końcu był Tyler.
- A jeszcze niedawno woziłem cię do szkoły.- powiedział, a jego oczy były szklane.
- Nie płacz, bo ja zacznę płakać.- odparłam i ponownie go przytuliłam. Kiedy się ogarnął zwrócił się do Nialla:
- Witaj w rodzinie.- oznajmił i obydwaj uścisnęli sobie dłoń. Ucieszył mnie ten widok. Mój brat i narzeczony, którzy zachowują się, jak bracia. Kąciki moich usta powędrowały do góry, a po chwili podszedł do mnie Niall i złożył pocałunek na moich wargach. Usłyszałam tylko oklaski. Zrobiłam się czerwona, bo zawstydziło mnie, że całowaliśmy się przy wszystkich.
~*~
W końcu skończyłam sprzątać. Nie było tylu ludzi, a bałagan był okropny! Byłam wykończona. Nie czułam nóg od tych szpilek. Zaniosłam wszystkie prezenty do swojego pokoju i je rozpakowałam. Co chwilę zerkałam na mój pierścionek i uśmiechałam się do siebie. To był najlepszy prezent i najlepsze urodziny w moim życiu. Nadal nie mogę uwierzyć, że od teraz mam narzeczonego. Nie sądziłam, że Niall chciał udowodnić to, jak mnie kocha w taki sposób. Ale nie narzekam. Kocham go i mam nadzieję, że wszystko już będzie dobrze. Muszę jeszcze tylko ustalić datę ślubu. To była ostatnia myśl zanim utonęłam w głebokim śnie.
_________________________________________________________________________
PRZYBYWAM Z ROZDZIAŁEM 27! JAK WAM SIĘ PODOBA? :) MYŚLĘ, ŻE JEST OK. NASTĘPNY ROZDZIAŁ POJAWI SIĘ JUTRO ALBO W SOBOTĘ. CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*


Mój Boże !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Oświadczył się jej nie wierzę omomo to takie słodkie a jego przemowa omg !!!!!! jak to czytałam miałam oczy w łzach .... genialny rozdział kc ... kocham jak piszesz omg !!!!!!!! nie wierze świetne
OdpowiedzUsuń