piątek, 28 lutego 2014

ROZDZIAŁ 18

Obudziłam się rano, ale mojego mężczyzny już obok mnie nie było. Poczułam aromat smażonego jedzenia. Zaciągnęłam sie jego zapachem i zeszłam na po schodach na dół. W kuchni zobaczyłam Nialla. Stał przy kuchence. Jedną ręką podpierał bok, a drugą przewracał jajka na patelni. 
- Widzę, że moja księżniczka już wstała.- powiedział i nałożył jedzenie na talerze. Posadził mnie na blacie i pocałował. Moje nogi bezwładnie zwisały z wysokiej szafki. 
Nalał soku do szklanek i postawił na stole oddzielający kuchnię od salonu. Zeskoczyłam z blatu i usiadłam na krześle obok Horana. Jajko nawet mu się udało, nie ukrywam. Choć liczyłam na coś lepszego. Odwróciłam głowę w stronę szklanych drzwi. Od razu w mojej głowie pojawiły się wspomnienia z dzisiejszej nocy. Skończyłam jeść i popijałam sok pomarańczowy. Niall wrzucił naczynia do zmywarki.
- Co jest?- ukucnął przede mną i złapał moje dłonie. Musiał zauważyć mój strach. Nie wiedziałam czy mu o tym powiedzieć.
- Nic, tylko...- delikatnie ucałował moją dłoń.- Nie mogłam dzisiaj zasnąć, wyszłam do ogrodu, żeby ochłodzić trochę ciało. Zaczęła boleć mnie głowa, zamknęłam oczy i nagle usłyszałam jakiś szelest. Było ciemno, ale zdawało mi sie, że ktoś przede mną stał. Bałam się.- chciałam powiedzieć, o tym co ten ktoś do mnie powiedział, ale wolałam nie. Wstał i napiął mięsnie. Jego oczy pciemniały. Widziałam, że jest spięty.
- Niall...
- Po co wychodziłaś na zewnątrz?!- przerwał mi i krzyknął. Zdziwiłam się.- Mogło ci się coś stać!
- W twoim ogrodzie? Na twojej posesji?! Oszalałeś?!- teraz to ja krzyczałam.
- Skąd możesz wiedzieć?! Było ciemno! Czy ty w ogóle myślałaś  co robisz?! Głupia jesteś?!- wydzierał się na mnie. Bałam się go. Kiedy nazwał mnie głupią, pojedyńcza łza spłynęła po moim poliku.
- Niall, przecież równie dobrze to mógł być tylko ptak albo kot! Uspokój się!- spojrzał na mnie pełen złości.
- Nie wierze, że jesteś aż tak lekkomyślna!- teraz przegiął. Wstałam z krzesła i pobiegłam na górę. Zamknęłam się w łazience i zaczęłam płakać. Osunęłam się po drzwiach i schowałam twarz w dłoniach. Jak on mógł mnie tak potraktować?! Czy on sobie zdaje sprawę co ja wtedy czułam?! 
- Emily?!- poczułam walenie w drzwi.- Emily otwórz drzwi!- płakałam coraz bardziej. Bałam sie jego agresywności. Uderzał w drzi coraz mocniej.- Otwórz te pieprzone drzwi albo je wyważe!
Po chwili walenie ustało. Usłyszałam jak osuwa sie swoim ciałem po drugiej stronie drzwi i siada pod nimi.
- Przepraszam. Nie chciałem tak na ciebie naskoczyć.- rzekł nagle dość spokojnie.- Nie chciałem cię zranić. Skarbie, przepraszam.
- Boję się Niall.- powiedziałam w końcu.- Boję się ciebie i twoich ataków agresji. Ale najbardziej boję się, że...- łzy momentalnie napłynęły do moich oczu.-...że kiedyś stracisz nad sobą panowanie i zrobisz mi krzywdę.
- Skarbie, nigdy bym cie nie skrzywdził. Kocham cię i dobrze o tym wiesz. Jesteś dla mnie najważniejsza i nie chcę cię stracić. Dlaczego miałbym cie krzywdzić skoro właśnie przed krzywdą chce cię chronić?- wstałam i otworzyłam drzwi. 
Z całej siły wtuliłam się w Nialla mocząc mu koszulkę. Słyszałam bicie jego serca. Czułam opadanie i podnoszenie sie klatki piersiowej. Tak bardzo go kochałam. 
- Kocham cię skarbie.- wyszeptał i wziął mnie na ręce. 
Zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku. Zdjął ze mnie koszulkę i zaczął całować moją szyję. Pozbawił mnie mojej bielizny i zszedł niżej.
- Już zawsze będziemy się tak godzić?- zapytałam nagle, kiedy blondyn zdejmował z siebie ubrania. 
- Jesli będzie taka potrzeba.- uśmiechnął się i przywarł swoim ciałem do mojego najbliżej jak to tylko możliwe. 
Wpił się w moje usta, aż w końcu we mnie wszedł. Krzyknęłam z podniecenia i bezwładnie położyłam głowę na łóżku. Znów go w sobie czułam. Kiedy Niall zakończył swoja robotę zaczął całować mój brzuch.
- Ekhem.- usłyszeliśmy nagle. Jak poparzeni oderwaliśmy się od siebie. Przykryliśmy sie kołdrą. W drzwiach stał Harry pierający sie o futrynę.
- Puka się!- warknął do niego blondyn.
- Było otwarte.- zaśmiał się.
Byłam cała czerwona. Pierwszy raz ktoś inny niż Niall zobaczył mnie nagą. I to w dodatku Harry. Chłopak ubrał bokserki i spodnie i pociągnął za sobą loczka nieco dalej. W tym czasie ubrałam na siebie ciuchy z poprzedniego wieczoru i zeszłam na dół. Powiedziałam Niallowi, że idę do siebie się ogarnąć. Dał mi kluczyki i już po chwili siedziałam w jego samochodzie. Dojechałam na miejsce w
zaledwie 20 minut. Przebrałam się i sprzątnęłam nieco dom. Był w nim niezły bałagan. Nie chciało mi się sprzątać wszystkiego. Skorzystałam jeszcze z samochodu Nialla i pojechałam do sklepu.

*Niall*
Wkurzyłem się, kiedy zobaczyłem Harry'ego przyglądającego nam się kiedy się pieprzyliśmy. Chociaż wiedziałem po co przyszedł. Weszliśmy do mojego pokoju.
- Dan sie niecierpliwi.
- Jego problem. Nie mogę wszystkiego zrobić w tak krótkim czasie.- odburknąłem mu.
- Wiesz, że możesz tego pożałować. Zamiast wypełnić swoje zadanie, ty zabawiasz się z jakąś laską! Zdajesz sobie sprawę z konsekwncji jakie z tego mogą wyniknąć?!- wrzasnął na mnie.
- Nie tym tonem!- podeszłem do niego i załapałem za kołnierzyk koszuli.- Wiem co mam robić, więc się zamknij!
- Wiesz? Nie sądzę. Odkąd poznałeś tą laskę kompletnie nie obchodzą cię sprawy gangu! Miała być tylko kolejną, dzieki której dostaniesz niezły towar, a nie dziewczyną do końca życia! Horan, ogranij się! Miałeś ją tylko przelecieć, a nie sie zakochiwać!
- Chuj ci do tego! Radzę ci się odpierdolić bo źle się to dla ciebie skończy!- wrzasnąłem do niego i jednocześnie odepchnąłem od siebie.
- A ja radzę ci się ogarnąć bo albo tobie sie coś stanie albo tej lali! A tak w ogóle, szkoda by było gdyby dowiedziała się prawdy.- powiedział i cwaniacko się uśmiechnął.
- Jeśli cokolwiek jej powiesz, szykuj sobie miejsce na cmentarzu! Nie masz prawa sie do niej zbliżać!- krzyknąłem. 
Nagle usłyszałem czyjś płacz. Odwróciłem się i zobaczyłem stojącą pod moim pokojem Emily. Była cała zapłakana. Kiedy zrobiłem jeden krok w jej stronę cofnęła się i zbiegła po schodach. Harry się zaśmiał, a ja podeszłem do niego i chciałem mu przyłożyć, ale straciłbym tylko czas.
- Ty skurwysynie! Jeszcze cię dopadne!- krzyknąłem do niego i pobiegłem za Emily. 

*Emily*
Kiedy przyjechałam do Nialla usłyszałam tylko krzyki dochodzące z góry. Weszłam cicho po schodach i stanęłam pod drzwiami. Kiedy usłyszałam kawałek rozmowy zalałam się łzami. Wybiegłam z domu, a blondyn za mną. Biegłam jak najszybciej mogłam, ale oczywiście Niall był ode mnie szybszy. Złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. Nie chciałam na niego patrzeć. 
- Emily to nie tak...- zaczął, ale mu przerwałam.
- A jak?! Przecież sama słyszałam!- krzyczałam przez łzy. Strzeliłam mu liścia w twarz. Odwrócił głowę w innym kierunku i złapał się za miejce bólu. 
- Ufałam ci...- powiedziałam cicho, odwróciłam sie i pobiegłam przed siebie. Łzy napływały do moich ust. Nie wiedziałam co robić. Jak on mógł mnie tak okłamać?! Ja go kochałam, a on co?! Wmawiał mi, zę mnie kocha, że jestem najważniejsza! Że nigdy mnie nie zrani! Ufałam mu! Tak perfidnie mnie okłamał! Nie chcę go więcej widzieć! Nienawidzę go! Dla mnie jest nikim! Poczułam wibracje. Wyjęłam telefon z kieszeni dżinsów. Niall. Odrzuciłam połączenie. Zanalazłam się pod moim domem. Weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Usiadłam na podłodze pod drzwiami i sięgnęłam po telefon. Wybrałam numer Nathalie. Nie wiem czemu, ale chciałam, żeby była przy mnie. Przyłożyłam do ucha mokry od kropli łez telefon. Jeden sygnał. Drugi. Trzeci.
- Emily?- była zdziwiona.
- Przyjedź do mnie.- ledwo wypowiedziałam te słowa, bo zalałam sie łzami.
- Co? Coś się stało?!- zaniepokoiła sie.
- Po prostu przyjedź. Proszę.
- Zaraz będe!- rzuciła szybko i się rozłaczyła.
Jaka ja byłam głupia!  Nathalie miała rację, a ja jej nie wierzyłam! Jestem idiotką, że dałam mu się uwieść! 

________________________________________________________________________
I JEST ROZDZIAŁ 18! OJOJOJ, TROCHĘ SIĘ POPSUŁO MIĘDZY NIMI :/  JAK MYŚLICIE CO SIĘ STANIE DALEJ? DOWIECIE SIĘ NIEDŁUGO! :D CZYTASZ=KOMANTUJESZ! ;*

ROZDZIAŁ 17

Odczytałam smsa i sama nie wiem dlaczego, ale zastanawiałam sie nad tym spotkaniem. Gdybym tam poszła w końcu dowiedziałabym się czy Nathalie kłamie czy robi to tylko po to, żeby odebrac mi Nialla. Nie! Czemu ja w ogóle o tym myśle?! Przeciez wiadomo, że ta druga wersja jest prawdziwa! Wyłączyłam telefon i rzuciłam go na kanape. Byłam wkurzona. Jak ona tak może?! Bezczelna! A co jeśli mówi prawde? Nie! 
- Wszystko w porządku?- spytał blondyn, siadając obok mnie. Posadził mnie na swoich kolanach.
- Tak, tylko źle sie czuję.- skłamałam i się uśmiechnęłam. Dotknął ręką mojego czoła, żeby się upewnić, że nie mam gorączki.- Bez przesady.
- Upewniam się tylko.- rzekł i mnie pocalował. Krótko, ale namiętnie. Z resztą, jak zwykle.- Zabieram cię dziś wieczorem.
- Gdzie?- zrobiłam zdziwioną minę.
- Na kolację.- uniosłam jedną brew do góry.- Wszyscy tam będą. W sensie chłopaki i ich dziewczyny, więc nie będziesz się nudzić. Chyba, że nie chcesz iść. Źle się czujesz i powinnaś się położyć...
- Niall, prosze cię przestań! To tylko ból głowy. Nic wielkiego.- powiedziałam do niego błagalnie i zrobiłam nadąsaną minę.
- Niedawno wyszłaś ze szpitala.- popatrzałam na niego wrogo.- Tak tylko mówię.
Wzięłam poduszkę do ręki i uderzyłam w niego z całej siły. Otworzył usta, żeby cokolwiek powiedziec, ale dostał kolejny raz. Uciekłam na górę, a chłopak za mną. Wbiegłam do mojego pokoju. Niestety blondyn jest szybszy. 
- Pożałujesz tego!- krzyknał śmiejąc się. Wziął mnie na ręce i rzucił na łóżko. Zaczął mnie łaskotać. Nienawidzę łaskotek. 
- Niall!- mówiłam przez śmiech.- Niall, przestań! Pro...hahaha...szę!
- Pd jednym warunkiem.- i znów ten jego uśmieszek. Przewróciłam oczami.- Pocałujesz mnie.
Myślałam, że wymyśli coś gorszego. Podniosłam głowę i wpiłam sie w jego usta. Pocałunek był głeboki. Na początku droczyłam się z nim nie dając jemu językowi wejśc, ale w końcu uległam. Nasze
języki poruszały się jednakowo. W końcu oderwaliśmy sie od siebie. Była 17:50. Kolację mieliśmy na 19:30. Niewiele czasu na wyszykowanie się. Blondyn wziął swoje rzeczy i pojechał do siebie, aby się uszykować. Zostałam sama. Wzięłam szybką, ale dokładna kąpiel i umyłam głowę. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem i się nim owinęłam. Wróciłam do pokoju. Podłączyłam suszarkę i wysuszyłam włosy. Ubrałam się i pomalowałam. Włosy spięłam w koka. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 19:00. 
- Cholera!- przeklnęłam do siebie. Zrobiłam ostatnie poprawki i zeszłam na dół. Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i
zobaczyłam Nialla. Miał na sobie zwykłe czarne spodnie, białą koszulkę, na to czarną marynarke i do tego białe buty. Wyglądał normalnie, ale jednocześnie nieziemsko! Kiedy mnie zobaczył zrobił wielkie oczy i otworzył lekko usta. Przeleciał mnie wzrokiem od góry do dołu.
- Wyglądasz, przepięknie!- oznajmił i mnie pocałował. Dopiero teraz poczułam zapach jego niesamowitych perfum.- Idziemy?
Wzięłam torebkę i zamknęłam dom. Wsiedliśmy do czarnego samochodu stojącego na podjeździe. Nie należał do Nialla. W środku, za kierownicą siedział jakiś mężczyzna. Po twarzy było widać, że jest dość umięśniony. 
- Wszyscy już są. Czekają tylko na was, Horan. Jak zwykle ostatni.- powiedział do Nialla i się zaśmiał. 
- Co poradzisz? Wiesz przecież ile szykują się kobiety.- obydwoje się zaśmiali, a ja tylko spiorunowałam Nialla wzrokiem, a on pocałował mój policzek. Przysunął mnie do siebie i objął ramieniem.
- Gdzie jedziemy?- spytałam po chwili ciszy.
- Do Zayna i Perrie. To był ich pomysł.- odparł i się uśmiechnął. W tej marynarce wyglądał tak męsko i seksownie. I do tego ten uśmiech!
- Mieszkają razem?
- Od jakiś trzech miesięcy.- odpowiedział. 

~*~
Zatrzymaliśmy się pod dużą, białą willą. Była tylko niewiele mniejsza od willi Nialla. Wysiedliśmy z samochodu i zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła nam Perrie. Jak zawsze uśmiechnięta. Miała na sobie czarną, rozkloszowaną sukienkę. Wyglądała ślicznie. Przytuliła mnie na powitanie.
- Wszyscy już na was czekają.- powiedziała i zaprowadziła nas do jadalni. Rzeczywiście. Wszyscy tam siedzieli. Louis z Eleanor, Liam z Sophią, Zayn oraz samotny Harry. Znów zrobiło mi się go żal. 
- To nasz przyjaciel. Nie moglibyśmy go nie zaprosić. Poczułby się urażony. Nawet jesli nie ma dziewczyny nadal jest tak samo wazny jak my wszyscy.- wyszeptał mi Niall. Najwyraźniej wyczuł moje współczucie. 
Zajęliśmy swoje miejsca. Zayn nalał wina, a Perrie podała kurczaka z rożna. Muszę przyznać, że wyglądał apetycznie. Zjadłam jedno udko. Nic więcej nie mogłam przełknąć. Byłam pełna. Za to Niall miał na swoim talerzu każdą część ciała kurczaka. W jednej ręce trzymał nóżkę, a drugiej skrzydełko. Gryzł raz to, raz to. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. 
- No co?- spojrzał się na nas. Buzię miał pełną i brudną od sosu. 
- Nic, jedz.- odparłam śmiejąc się. Wziął chusteczkę i wytarł sobię buzię. Kiedy wszyscy skończyli jeść Zayn zaczął. 
- Pewnie zastanawiacie sie, dlaczego was tu zaprosiliśmy.
- Nie możemy się doczekać.- przerwał mu Louis. W jego głosie było schłychać ironię. Zayn spojrzał na niego spod przymrużonych powiek. 
- Jak zacząłem. Chcieliśmy wam coś powiedzieć.
- Zayn, jesteś w ciąży?- znowu Louis. Wszyscy zaśmieli się krótko, a Eleanor trąciła go łokciem, żeby przestał. Mulat pokręcił głową. Perrie oparła rękę na jego ramieniu. 
- Zamierzamy się pobrać.- dokończyła za niego i lekko pocałowała jego usta. 
- Wiedziałem!- krzyknął Louis.- Mówiłem to od początku! 
Wszyscy wyglądali tak jakby wiedzieli o tym od dawna. Tylko ja byłam zaskoczona. Najwyraźniej spodziewali się tego po nich. Pogratulowaliśmy im zaręczyn. Pierśionek Perrie był po prostu przecudny! Chciałabym, żeby kiedyś na moim palcu widniało takie cudo. Zayn otwrzył szampana. Wszyscy wznieśli toast na cześć narzeczonych.

~*~
Kolacja dobiegła końca. Paul- kierowca samochodu, ale akże ich bliski przyjaciel- odwiózł każdego do domu. Tym razem pojechaliśmy do Nialla. Weszliśmy do środka. Wewnątrz panowała, miła, ciepła atmosfera. Obydwoje byliśmy zmęczeni. Każde z nas wzięło szybki prysznic. Ubrałam koszulkę Nialla i wróciłam do sypialni blondyna, który już spał. Położyłam się koło niego. 
Nie mogłam zasnąć. Kręciłam się z boku na bok. Pewnie dlatego, że było mi gorąco. Wstałam, ubrałam dresy chłopaka i po cichu wyszłam z pokoju. Wzięłam jeszcze bluzę Nialla. Zarzuciłam ją na siebie. Wyszłam przez duże, szklane drzwi do ogrodu. Od razu uderzyła mnie fala zimna. Kojące uczucie. Od razu zrobiło mi się lepiej. Chciałam tam dłużej postać, żeby moje ciało było zimniejsze. Zaczęła mnie boleć głowa. Zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Odwróciłam się, aby zobaczyć co to, ale nic nie widziałam przez tę ciemność. Trochę się bałam. Byłam na dworzu, sama, było ciemno i jeszcze te odgłosy. W pewnej chwili zobaczyłam jakąś czarna sylwetkę. Przestraszyłam się. Moje serce zaczęło szybciej bić. Stałam bez ruchu i przyglądałam się "komuś", o ile w ogóle ktoś tam był. Może to moja wyobraźnia płata mi figle. Podeszłam bliżej, ale nikogo tam nie było. 
- Nie jesteś bezpieczna.- usłyszałam jakiś głos za sobą. Odwróciłam się, ale nikogo nie było. Rozejrzałam się panicznie po całym ogrodzie. Nic. Weszłam do domu. Zamknęłam drzwi i jak najszybciej poszłam na góre. Bałam się jak nic. Weszłam do sypialni. Zdjęłam bluzę i dresy i położyłam sie. Przykryłam się kołdrą i wtuliłam w Nialla. Długo jeszcze dochodziłam do siebie, aż w końcu udało mi sie zasnąć. 

_____________________________________________________________________

OTO JEST ROZDZIAŁ 17! JAK MYŚLICIE, KTO BYŁ W OGRODZIE RAZEM Z EMILY? DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE! CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

czwartek, 27 lutego 2014

ROZDZIAŁ 16

Otworzyłam drzwi i ujrzałam...Nathalie?! Co ona tu robi?! Spodziewałam się Nialla, ale ona?! 
- Ty?- spytałam patrząc na nią od góry do dołu. Zrobiłam wielkie oczy.- Skąd wiedziałaś gdzie mieszkam? 
- Poczytałam co trzeba.- odparła i zadarła głowę do góry uśmiechając się.
- Po co przyszłaś?- pewnie szuka czegoś, żeby móc mnie upokorzyć. Tak łatwo sie nie dam.
- Ostrzec cię.- odpowiedziała. Co ona gada? 
- Ostrzec? Przed czym?
- Przed Niallem.- muszę przyznać, że jej odpowiedź mnie zdziwiła. 
- Jak to przed Niallem? Co ty gadasz?!
- Posłuchaj, kiedyś byliśmy parą i co nieco o nim wiem.
- Wiem tylko tyle, że to ty go rzuciłaś.- przerwałam jej.
- On nie jest taki, jak myślisz. Wykorzysta cię, zrani i zostawi. Nie warto mu ufać.- co?! Pogubiłam się.
- Dziewczyno, co ty gadasz?!- krzyknęłam do niej.
- Uwierz mi.- nie brzmiało to przekonująco.
- Skąd mam wiedzieć, że nie mówisz tego tylko po to, żeby mi go odbić?- Nathalie była zdolna do wszystkiego. Nie byłam pewna czy mogę jej wierzyć.
- Przyszłam tu. To chyba wystarczający argument, nie sądzisz?- trochę racji miała. Nigdy by do mnie nie przyszła, chyba że miałaby jakiś powazny powód. Nie! Emily! Ona próbuje cię do niego zniechęcić! Chce ci go odebrać!
- Wiesz co? Chyba musisz już iść. Dzięki za ostrzeżenie. Pa!- popatrzała na mnie smutno i poszła. Zamknęłam drzwi i wróciłam do oglądania telewizji. To wszystko nie mieściło się w głowie. Nathalie, jej słowa. Nie wiedziałam już co było prawdą, a co nie. Poszłam wziąć prysznic i położyłam się do łóżka. Długo jeszcze o tym myślałam, a najbardziej o Niallu, aż w końcu udało mi się zasnąć. 

~*~
Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające do mojego pokoju. Dzisiaj był poniedziałek. Szkołe zamknęli z powodu wybuchu kanalizacji na stołówce i jednym z szkolnych korytarzy. Nie wiemy dokładnie, kiedy to naprawią, ale mam nadzieję, ze jak najpóźniej. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie. Ubrałam się i zrobiłam makijaż. Zastanawiałam się nad dzisiejszym dniem. Z chęcią spędziłabym go z Niallem, ale niestety to niemożliwe. Nagle (znowu) usłyszałam pukanie do drzwi. Poszłam je otworzyć, a w nich ujrzałam Nialla. Miał na sobie garnitur, a w reku trzymał bukiet róż. 
- Wpuścisz mnie?- zapytał, a ja odsunęłam się zapraszając go do środka. 
Stanął naprzeciwko mnie i spojrzał w moje oczy. Znowu się zahipnotyzowałam.
- Przepraszam.- powiedział wybudzając mnie z hipnozy.
Skrzyżowałam ręce na piersi. Wyciągnął rękę i podał mi bukiet. Przez chwilę się wahałam, ale w końcu wzięłam go do ręki i zaciągnęłam się zapachem róż. Pachniały cudownie!
- Przepraszam.- powtórzył.- Kocham cię, słyszysz? To nic nie znaczyło, po prostu chciałem być miły. Jeszcze raz przepraszam. Nie chciałem cię zranić. Jesteś dla mnie najważniejsza. Tylko ty się liczysz, rozumiesz?- podszedł do mnie i położył ręce na moich biodrach. 
Patrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć. W końcu nie moge się gniewać za puszczenie oczka. To nic wielkiego. Odłożyłam kwiaty na kanapę obok nas i usmiechnęłam się do niego. Stanęłam na palcach bo muszę przyznać, że blondyn był ode mnie wyższy i delikatnie musnęłam jego usta. Nialler odwzajemnił uśmiech i pocałunek. Wziął mnie na ręce, a ja oplotłam nogi wokół jego sylwetki. Całowaliśmy się namiętnie. Niall poszedł na górę nadal trzymając mnie na rękach i całując. Wszedł do mojej sypialni i położył mnie nałóżku. Ściągnął z siebie marynarkę i buty i rzucił na podłogę. Wskoczył na łóżko i przywarł do mnie swoim gorącym ciałem. 
- Pragnę cię.- wyszeptał, przygryzając płatek mojego ucha. Przeszły mnie ciarki, kiedy poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi. Zdjął ze mnie wszystko w co byłam ubrana. Leżałam tam całkiem naga. W końcu i ja ściągnęłam jego koszulkę, a on pozbył się swoich spodni. Składał pocałunki na moim brzuchu, a potem zjechał niżej. Doszedł do mojej kobiecości. Drażnił palcami moją łechtaczkę, aż w końcu zdjął z siebie swoje bokserki. Jego przyjaciel był zwarty i gotowy. Podniósł z łóżka małą paczuszkę i ją otworzył. W środku była prezerwtywa. Miał ją już założyć, kiedy zwrócił się do mnie.
- Chyba, że chcesz dziecko.- powiedział i łobuzersko się uśmiechnął. Tylko się zaśmiała co znaczyło stanowcze "nie". Zrozumiał przekaz i wrócił do poprzedniej czynności. Kiedy skończył pocałował mnie i powoli wszedł we mnie. Poruszał się wolno co dawało mi odczucie rozkoszy. Jego ruchy były coraz szybsze, ale delikatne. Niall był taki czuły, wiedziałam, że wie co robi i mnie nie skrzywdzi. Ufałam mu. Wydawałam z siebie coraz to głośniejsze jęki. Przywarł do mnie i zaczął muskać moją szyję. Wbiłam paznokcie w jego plecy i jeździłam nimi po całych
plecach. Blondyn wydawał z siebie ciche mruczenie przyjemności. Nadal był we mnie. Przewrócił nas, tak że teraz to ja siedziałam na nim. Jeździłam na nim, zataczając ciałem niewielkie koła. W końcu nadeszło znane mi uczucie. Dyszałam coraz szybciej i głośniej.
- Jeszcze tylko chwila!- oznajmił Niall. On równiez ciężko dyszał. Było mu równie dobrze, jak mi. 
Miał rację. W końcu obydwoje doszliśmy. Czułam go. Czułam go w sobie. Poruszał się delikatnie i starannie. W końcu Niall wyszedł ze mnie i położyłam się obok niego. Nasze oddechy powoli nabierały normalnego tępa. Byliśmy zmęczeni. 
- Byłaś wspaniała.- wyszeptał chłopak i pocałował mój nos. Uśmiechnęłam się do niego i mocno wtuliłam. Jego ciało było gorące, wręcz parzyło. Leżeliśmy jeszcze przez chwilę, kiedy usłyszeliśmy burczenie brzucha. Popatrzeliśmy na siebie. Od razu wiedziałam kto jest głodny. Wybuchnęliśmy śmiechem. Niall wstał i wziął swoje rzeczy. Kiedy przekręcał klamkę zauważyłam na jego plecach czerwone ślady. Ja mu to zrobiłam?! Serio?! Nie wiedziałam, że jestem do tego zdolna. Podejrzewam,że blondyn był w łazience bo miał wilgotne ręce. Miał na sobie poprzednie ciuchy, tylko że bez garnituru. Wstałam i okryłam się kołdrą. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się, nałożyłam podkład i pomalowałam rzęsy tuszem.
Posmarowałam nadgarstek maścią, którą dostałam w szpitalu i zabandażowałam go. Wciąz były na nim głębokie i dość świeże rany. Wróciłam do mojego blondyna i wysuszyłam włosy. Związałam je niedbale i razem zeszliśmy do kuchni. Wzięłam potrzebne produkty i przygotowałam zapiekankę. Niall jadł z wielkim apetytem. Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Blondyn posprzątał talerze i pozmywał naczynia, a ja usiadłam przed telewizorem. Nagle usłyszałam wibracje. Spojrzałam na mój telefon, u którego zaświecił się wyświetlacz. Dostałam wiadomość. Nie wiedziałam od kogo. Nie znałam tego numeru. Nacisnęłam przycisk.
"Emily, jeśli mi nie wierzysz jest osoba, która ma ci do powiedzenia co nieco o Niallu. Mam nadzieję, że wtedy wróci ci rozsądek. Jeśli chcesz nas wysłuchać spotkajmy się w kawiarni przy galerii o 18:00."
Nathalie. xx
_________________________________________________________________________

MAM DLA WAS ROZDZIAŁ 16!! TAK WIEM, NIE UMIEM PISAĆ +18 :/ ALE CHYBA MI WYSZŁO C: SUGESTIE: EMILY PÓJDZIE NA TO SPOTKANIE, CZY ZIGNORUJE TO WSZYSTKO I POMYŚLI, ŻE NATHALIE CHCE ZDOBYĆ NIALLA?
DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

wtorek, 25 lutego 2014

ROZDZIAŁ 15

Wbiegłem do szpitala i zobaczyłem czekającego koło recepcji Tylera. Spojrzałem na niego.
- Pozwolili na krótką rozmowę. Niedawno się obudziła i musi odpoczywac, nie możemy jej męczyć. Może wejść jeden z nas i lepiej by było, żebyś to był ty.- powiedział do mnie.
- Jesteś pewien?- zapytałem, a on tylko kiwnął głową na "tak". 
Nie zastanawiając się poszedłem do sali, w której leżała Emily. Nacisnąłem klamkę i weszłem do środka. Leżała tam. Była cała blada. Bielsza od pościeli, którą była przykryta. Łzy napłynęły do moich oczu. Okropny widok. Usiadłem na taborecie koło jej łóżka. Kiedy złapałem jej dłoń odwróciła głowe w moją stronę. Wyglądała okropnie. Była wychudzona i słaba. Nawet mruganie ją wykańczało. Nie mogłem na nią patrzeć.
- Niall.- powiedziała tak cicho, że ledwo usłyszałem. 
- Ciii. Nic nie mów.- odparłem i pocałowałem jej dłoń. Uśmiechnęła się do mnie lekko. Łza spłynęła z mojego oka. Emily z trudem podniosła dłoń i wytarła mój polik. Jej ręka była taka zimna i chuda. Cieszyłem się, że za tydzień ją wypuszczą. Siedziałem w milczeniu, kiedy do sali wszedł lekarz.
- Przepraszam, że przerywam, ale pacjentka musi odpoczywać.- oznajmił. Ostatni raz ją pocałowałem i wyszedłem z sali. 
Na korytarzu czekał na mnie Tyler. 
- Co z nią?- spytał z przejęciem w głosie.
- Jest bardzo słaba i chuda. Nie wygląda najlepiej.- odpowiedziałem i spuściłem głowę.- Wracajmy do domu.
Wyszliśmy ze szpitala i pojechaliśmy do swoich domów. Obydwoje bardzo to przezywaliśmy. Chciałem płakać, krzyczeć. Poszedłem do swojego pokoju i wyjąłem z szafki mały woreczek z białą zawartością. Odethcnąłem głęboko, kiedy proszek dostał się do mojego organizmu. Poczułem ulgę. Rozbolała mnie głowa i poszedłem spac.

*Emily*
Nareszcie nadszedł ten dzień, kiedy w końcu opuszczę to okropne miejsce. Pielegniarka pomogła mi się ubrać i spakować moje rzeczy do torby. O dziwo była dla mnie bardzo ciężka. Czyżbym miała za dużo rzeczy? To tylko stare ubrania, szampon, perfumy, mydło do ciała i kosmetyki. Niemożliwe, żeby tyle to ważyło. Poszłam do recpecji i wypisałam się ze szpitala. Było po 15. Czekałam, aż Niall przyjedzie i zabierze mnie do domu. Cieszę się, że dogadali się razem z Tylerem. Wyszłam na zewnątrz i napawałam się promieniami słonecznymi. Było tak ciepło, że ściągnęłam z siebie bluzę. Nagle zauważyłam mojego blondyna. Podszedł do mnie i zabrał mi torbę.
- Nie możesz się przemęczać.- powiedział opiekuńczo.
- Niall, to tylko torba.- popatrzał na mnie wrogo, a ja wpiłam się w jego usta. 
- Brakowało mi tego.- oznajmił kiedy się od niego odkleiłam. 
Wsiedliśmy do samochodu i pojechalismy w stronę mojego domu. Niall zaparkował na podjeździe i weszliśmy do środka. Pierwsze co zrobiłam to wzięłam długi, kojący prysznic. Ubrałam dresy i koszulkę. Poszłam do swojego pokoju, gdzie Niall wkładał moje rzeczy do szafy. 
- Pójdziemy na spacer?- spytałam i usiadłam mu na kolanach.
- Musisz teraz odpoczywać.- wkurzał mnie tym mówieniem, że muszę odpczywać i nie mogę się przemęczać.
- Odpoczywałam w szpitalu. Niall, nie chcę całymi dniami siedziec w domu. Po za tym zobacz jaka ładna pogoda.- oznajmiłam i zrobiłam maślane oczka.
- No nie wiem.- nie dam mu wygrać. Wiem co go przekona. Zarzuciłam ręce na jego szyi i pocałowałam go. Pocałunek był dośc długi i namiętny. Odkleiłam się od niego i się uśmiechnęłam.- No dobra. 
Zeskoczyłam z niego i wziełam ze sobą ciuchy. Poszłam do łazienki, żeby się przebrać. Spojrzałam w lustro. Byłam w samej bieliźnie. Widok, który zobaczyłam mnie przeraził.
Wyglądałam okropnie. Zawsze chciałam być chudsza, ale nie aż tak. Kości można było zauważyć wszędzie! A do tego te blizny. Teraz zobaczyłam, jak bardzo się niszczę. Chcem z tym skończyć, ale nie mogę. Uzależniłam się! Prawie pobiegłam na drugą stronę łazienki.
Ubrałam się i pomalowałam. Rozczesłam włosy i wróciłam do Nialla. 

- Gotowa?- kiwnełam głową, wzięłam torebkę i razem wyszliśmy z domu. 
Szliśmy przez park trzymając się za ręcę. Niall co chwilę się zatrzymywał i pytał czy się dobrze czuję. Wkurzało mnie to. W końcu się o mnie martwi, ale mógłby przestać. Poszliśmy do mojej ulubionej kawiarni, gdy nagle podeszła do nas jakaś niska blondynka. Muszę przyznac, że była ładna.
- Wiecie może, którędy na dworzec?- zapytała nas.
Kiedy Niall łumaczył jej drogę, ja tylko patrzałam jak się do niej ślini. Zedenerwowałam się i to bardzo. Odeszłam nieco dalej, a on nawet nie zauważył, że mnie nie ma.
- Dzięki.- powiedziała i pomachała na pożegnanie.
- Nie ma za co.- chwila! Czy Niall do niej mrugnął?! Tak! Widziałam! 
Odwróciła sie do mnie o zdezorientowany zaczął się rozglądać i mnie szukać. W końcu podszedł do mnie i chciał złapać mnie za rękę, ale ją wyrwałam.
- O co ci chodzi?- teraz bedzie udawał, że nie wie o co chodzi. Brawo!
- Nie udawaj.- przewróciłam oczami i skrzyżowałam ręce.
- Chodzi o tą dziewczynę, tak?- juz myślałam, że sam się nie domyśli.- Emily, nie przesadzaj. Chciała tylko wiedziec jak dojść na dworzec. Czy to takie złe, że powiedziałem jej, gdzie to jest?
- To nie, ale widziałam, jak się do niej ślinisz. I w dodatku to oczko! Co to miało być?!
- Emiyl, proszę cię. Mieliśmy iść na spacer, a nie się kłócić.- serio? Myślałam, że jest choć trochę mądry.
- W takim razie, spacer skończony!- krzyknęłam do niego i odwróciłam się na pięcie.
- Emily! Nie wygłupiaj się! Przepraszam! Emily!- stał tam i krzyczał do mnie, a ja oddalałam sie coraz bardziej. W końcu zrezygnował i gdzieś poszedł. Wsiadłam do autobusu i pojechałam do domu. Weszłam do środka i nalałam sobie wody do szklanki. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. 

~*~
Zerwałam się i usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek. 19:48. Musiałam zasnąć. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam...

__________________________________________________________________

HEJ! MAM DLA WAS ROZDZIAŁ 15! UWIERZCIE, WYSZEDŁ B E Z N A D Z I E J N I E! SMUCI MNIE TYLKO TO, ŻE OSTATNIO POD ROZDZIAŁAMI JEST TYLKO JEDEN KOMENTARZ :( NIE PODBA SIE JUŻ INNYM MÓJ BLOG? :/ NO NIESTETY. CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

poniedziałek, 24 lutego 2014

ROZDZIAŁ 14

*Tyler*
Poszłem na górę do pokoju Emily. Chciałem z nią na spokojnie porozmawiac. Drziw były otwarte, a pokój pusty. Zaniepokoiłem się. Usłyszałem dość głośmne płakanie. Stanąłem pod łazienką i nacisnąłem klamkę. Na marne. Wystraszyłem się. Wiedziałem do czego może być zdolna. Martwiłem się.
- Emily!- zacząłem krzyczeć.- Emily otwórz!- cisza. 
Szarpałem klamkę z nadzieją, że otworzę drzwi. Bezsens. Są zamknięte.
- Emily, proszę cie otwórz! Nie rób nic głupiego! Słyszysz?! Otwórz te pieprzone drzwi! Emily!- żadnego rezultatu. Pobiegłem do mojego gabinetu. Wziąłem jej telefon i wybrałem numer Nialla. Sam nie wiem dlaczego poprosiłem go o pomoc, ale pomyślałem, że może Emily go posłucha. Minęło 15 minut, a chłopak wleciał na górę, ledwo co się nie wywracając. 

*Niall*
Dostałem telefon od brata Emily. Jak najszybciej pojechałem do jej domu. Wbiegłem na góre i zobaczyłem stojącego pod drzwiami łazienki. Był przestraszony. 
- Co się stało?!- zapytałem szybko oddychając.
- Pokłóciliśmy się i Emily pobiegła na górę. Myślałem, że jest u siebie, usłyszałem płacz z łazienki, chciałem otworzyć drzwi, ale zamknęła się. Nie wiem co robić. Martwię się, że...- wytłumaczył mi wszystko i założył ręcę na kark. Teraz to ja się bałem. Jeśli Tyler ma rację i Emily mogła TO zrobić...cały się trzęsłem. Tak cholernie się o nią bałem. Nie chcem, zeby coś sobie zrobiła.
- Emily!- krzyczałem, ale i tak wiedziałem, że niepotrzebnie.- Skarbie, to ja! Otwórz, proszę!- cisza. Szarpałem za klamkę.
- To nic nie da. Zamknęła się od środka.
- Przynieś mi nóż!- popatrzał na mnie. Nie wiedział o co chodzi.- Nóż!
Pobiegł na dół i po chwili wrócił z nożem w ręku. Wziąłem go i zacząłem nim wiercić w zamku. Po dłuższym czasie się udało. Otworzyłem drzwi i wparowałem do środka. Zobaczyłem leżącą w krwi na podłodze Emily. Wokół niej walały się kawałki czerwonego od krwi papieru toaletowego. Pewnie chciała zatamować krwawienie. Przykucnąłem do niej i położyłem na moich nogach. Sprawdziłem jej puls. Nic.
- Dzwoń na pogotowie!- krzyknąłem do jej brata, który stał i zakrywał usta dłonią.- Szybko!
Wyjął z kieszeni komórkę i jak najszybciej zadzwonił po karetkę.
- Nie martw się. Będzie dobrze. Musi być. Tylko się trzymaj.- mówiłem do jej ucha.
W końcu aretka przyjechała i zabrała Emily. Wsiedliśmy z Tylerem do mojego samochodu i pojechaliśmy za nimi. 

~*~
Siedzieliśmy na korytarzu, czekając na jakiekolwiek wieści od lekarza. Minęło pół godziny. Już dawno powinni coś wiedzieć! Nagle z sali wyszedł lekarz. Podszedł do nas.
- Pan Tyler Winter?
- To ja.- Tyler wstał i stanął twarzą w twarz z lekarzem.- Co z nia?!
- Straciła dużą ilość krwi. Jest bardzo słaba, a jej organizm jeszcze bardziej. Na razie walczy. Gdyby powiadomiono pogotowie później, nie chcem wiedzieć co by było.
- Ale będzie żyć, tak?!- spytałem ze złością.
- Miejmy nadzieję, że tak. A teraz przepraszam, mam pacjentów.- oznajmił i zniknął za jakimiś białymi drzwiami. 
Ukryłem twarz w dłoniach ukrywając łzy. Podeszłem do jej brata i przywarłem go do ściany.
- To wszystko przez ciebie! Nie doszłoby do tego, gdyby nie ty!- krzyczałem mu w twarz. 
- Uspokój się! Dobrze wiesz do czego zdolna jest Emily! Obydwoje wiemy, że i tak by to zrobiła. Bez znaczenia czy z mojej winy czy z innego powodu. Zostaw mnie i się ogarnij!- wrzasnął na mnie i poprawił kołnierzyk swojej koszuli. 
Usiadłem na krześle w korytarzu, a on naprzeciwko mnie. Siedzieliśmy w milczeniu ledwo powstrzymując łzy. Obydwoje mieliśmy zaczerwienione oczy. 
- Zależy ci na niej?- podniosłem głowę i na niego spojrzałem.
- Na kim?- nie wiedziałem za bardzo o co chodzi.
- Na mojej siostrze, a na kim?
- Bardziej niż myślisz.- odparłem cicho. 
- Kochasz ją?- czemu zadaje takie głupie pytania? Wiadomo, że tak!
- Bardzo! Najbardziej na świecie jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałem! Na nikim innym mi tak nie zależało! Emily jest dla mnie wszystkim! Jest niesamowitą dziewczyną. Jest piękna, cudowna, nie ma takiej drugiej! Jest dla mnie bardzo, bardzo ważna. Nie lubię patrzeć, jak niszczy swoje piękne ciało. Kiedy widzę jej rany, łamię się w środku. Kiedy ją poznałem, po prostu wiedziałem, że potrzebuje kogoś przy kim będzie mogła czuć się szczęśliwa. W końcu. Chciałem jej pomóc. I nadal chcę. Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie chcem jej skrzywdzić. Nie mógłbym. Jest na to za delikatna. Nie zasługuje na to. A teraz? Myśl, że mogę ją stracić, zżera mnie od środka. Nie wiem co bez niej zrobię. Ona nie może odejść.- głos mi się załamał. Z mojego oka pociekła pojedyncza łza. 
- Cóż. Moge tylko powiedzieć, że zrobiłeś na mnie wrażenie.- powiedział i wymusił lekki uśmiech.- Pomimo tego, że Emily nie miała nigdy chłopaka, a ty widze, że czuje się przy tobie szczęśliwa i bezpieczna. Chyba nie jesteś aż taki zły, jak myślałem. Może poznałem cię w dość dziwnych okolicznościach, ale przyznaje, że możemy się dogadać. I zrozum mnie, ja chciałem ją tylko chronić.- przyznam, że jego wypowiedź mnie nieco zdziwiła.
- Tak ją chciałeś chronić, że przez ciebie mogła umrzeć.- burknąłem do niego.
- Wiesz dobrze, że tego nie chciałem.
- Wiem.- odetchnąłem głęboko.- Wiesz co? Dla naszego dobra i Emily lepiej bedzie jeśli nie będziemy skakać sobie do gardeł. Mówię serio.- powiedziałem i podałem mu rękę na zgodę, co odwzajemnił. 
- Wracam do domu. Muszę się przespać.- oznajmił i wstał. Spojrzałem na niego zdziwiony.- Tobie tez by się to przydało. Przeciez zadzwonią jak będzie coś wiadomo.- skinąłem tylko głową i ruszyłem za nim. Odwiozłem go do domu i sam pojechałem do swojego. Wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Nie mogłem usnąć. Cały czas myślałem o Emily. W końcu udało mi się zasnąć.

~*~
Minęły trzy dni. Nadal nie wiadomo co z Emily. Nikt jeszcze nie zadzwonił. Codziennie kontaktowałem się z Tylerem, czy są jakieś wiadomości na jej temat. Siedziałem właśnie przed telewizorem, kiedy usłyszałem dzwonienie telefonu. Tyler. Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Niall?!- zapytał, a raczej krzyknął.
- Co jest?!
- Jestem w szpitalu. Emily się obudziła!
- Zaraz będę!

________________________________________________________________________

PROSZE BARDZO ROZDZIAŁ 14! MAM NADZIEJE, ŻE PRZYPADNIE WAM DO GUSTU :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*


ROZDZIAŁ 13

*Emily*
Kiedy zobaczyłam stojącego w drzwiach Tylera, który patrzał na nas ze zdziwienie, nie wiedziałam co zrobić, ani co powiedzieć. Spojrzałam na Nialla dając mu do zrozumienia, że lepiej będzie jak pójdzie. Zatrzymał się przy mnie i przejechał swoją ręką po mojej dłoni. Pewnie by mnie pocałować, gdyby nie Tyler. Wyszedł i z lekkim trzaskiem zamknął drzwi. 
- Tyler ja...- zaczęłam, ale nie dał mi dokończyć.
- Co to do cholery miało być?!-wrzasnął na mnie tak głośno, że całe miasto mogło go usłyszeć. Przestraszyłam się. Nigdy na mnie nie krzyczał. Nigdy.- Specjalnie załatwiłem wszystko szybciej, żeby tu przyjechać i być z tobą! Martwiłem się o ciebie czy wszystko w porządku, czy nie robisz jakiś głupstw! Ale widzę, że znalazłaś sobie pocieszenie! Co się z tobą dzieje?! 
- A co się dzieje z tobą?!- cała złość wydobyła się ze środka na zewnątrz.- Gdzie byłeś kiedy byłam w szpitalu, co?! Kiedy potrzebowałam cię najbardziej?! Ważniejsza była dla ciebie praca, niż ja?! Rozumiem, że musisz ciężko pracować, ale żeby nie przyjechać do własnej siostry, która jest w szpitalu?! I ty się mnie pytasz co się ze mną dzieje?! Zawsze byłam dla ciebie najważniejsza! Zawsze! Jakbym umierała też byś powiedział, że nie możesz przyjechać?!- sama nie wierzyłam, w to co powiedziałam. 
- Nie podnoś na mnie głosu!
- Nie jesteś moim ojcem, żeby mi rozkazywać!- po wymówieniu słowa "ojciec" pociekła mi łza.- Z resztą dlaczego obchodzi cię moje życie towarzyskie?!
- Może dlatego, że nie masz normalnego życia i masz pewne problemy! Ja tylko...- urwał i spojrzał na mnie z troską.
- Tylko co?!
- Ja tylko próbuję cię chronić i nie chcę, żebyś cierpiała. 
- Chronić mnie?! Przed czym?! Jakbyś chciał zauważyć dobrze sobie radziłam podczas twojej nieobecności!
- Zwłaszcza zabawiając się z tym blondynem.- burknął pokręcając głową.- Nie! Tak nie będzie!- krzyknął i podszedł do mnie bliżej. Odsunęłam się.- Od dzisiaj nigdzie nie wychodzisz! Będę cię woził do szkoły i z powrotem! I oddajesz mi telefon! 
- Żarujesz sobie?!- teraz przegiął.- Co ty gadasz?! Nie jestem małym dzieckiem, żebyś dawał mi kary! Co ty sobie myślisz?!
- Długo mam czekać?- zapytał i wyciągnął rękę, oczekując mojej komórki. Wkurzona wyciągnęłam telefon z kieszeni i podałam go Tylerowi. Nie chciałam dalszej kłotni. Przecież mogę się widywać z Niallem w szkole na przerwach. O ile w ogóle raczy pojawić się w szkole.- To dla twojego dobra.
Ostatnie słowa tak mnie zdenerwowały, że wchodząc na góre po schodach waliłam w nie nogami z całej siły. Weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Miałam tego dość. Chciałam, żeby był tu teraz Niall. Przytuliłby mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze i, że mnie kocha. Zaczęłam płakać. Od tego wszystkiego bolała mnie głowa. 

~*~
Obudziłam się rano leżąc na skraju łóżka. Miałam na sobie ciuchy z poprzedniego dnia. Musiałam usnąć bo inaczej byłabym w piżamie. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. 7:20. Do szkoły mam na 9:40. Wzięłam ze sobą ubrania i ręcznik. Nalałam do wanny ciepłej wody i już po chwili siedziałam w niej relaksując się. Po pół godzinie wyszłam i wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się i zrobiłam sobie luźnego warkocza. Nałożyłam podkład, pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół. Przy stole w jadalni siedział Tyler czytając jakieś swoje papiery i popijając kawę. Na blacie leżały kanapki. Szybko zjadłam dwie i popiłam sokiem pomarańczowym. Obok kubka z kawą leżał mój telefon. Serio? Aż tak go pilnuje? Boi się, że zakradnę się do jego pokoju i go zabiorę? Nagle urządzenie zaczęło wibrowac i obracać się wokół własnej osi. Tyler wziął go do ręki przeczytał coś na wyświetlaczu i wyciągnął rękę, w której trzymał komórkę w moją stronę popatrzałam na niego i stałam w miejscu.
- Przecież nie będę ci czytał wiadomości. Bez przesady.- podeszłam do niego i wzięłam moją własność. Sms był od Nialla. Nacisnęłam przycisk na ekranie i odczytałam wiadomość:
"Będę czekać pod szkołą. Tak przy okazji, wszystko w porządku?"
Chciałam mu odpisac, ale nie miałam już środków na koncie. Usiadłam na kanapie i czekałam aż Tyler się ubierze. W końcu zszedł na dół z teczką w ręku. Miał na sobie czarne spodnie, granatową koszulę i marynarkę. 
- Pojedziemy wcześniej. Muszę jeszcze coś załatwić.- powiedział do mnie i zaczął ubierać buty. Wyłączyłam telewizor, wzięłam torebkę i razem z nim wyszłam z domu. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w innym kierunku niż znajduje się szkoła. Zatrzymalismy się przed jakimś wielkim wieżowcem. Tyler wysiadł z auta i już po chwili zniknął za szklanymi drzwiami budynku. Wrócił po dłuższym czasie i pojechaliśmy do szkoły. 
- Nie będę mógł po ciebie przyjechać. Mam coś do załatwienia, będę w domu przed 17.- powiedział do mnie kiedy miałam wysiąść. Kiwnęłam tylko głową i ruszyłam przed siebie. Pod szkołą zobaczyłam Nialla, opierającego się o ściane budynku. Podeszłam do niego i przywitałam go długim pcałunkiem. 
- Wszystko okey?- złapał moje dłonie i przysunął do siebie. 
- Tak.- rzuciłam krótko i spojrzałam w dół. Blondyn podniósł mój podbródek go góry, tak że patrzałam w jego błekitne tęczówki.
- Przecież widzę.- nie da się przed nim nic ukryć.
- Tyler się wkurzył za wczoraj. 
- Nie przesadzaj.
- Mówię serio. Wiesz, to dla niego nie codzienny widok. Wchodzi do domu i widzi mnie obściskującą się z chłopakiem w salonie na kanapie.- na ten słowa Niall się uśmiechnął- Po części go nawet rozumiem, ale i tak wczoraj przegiął. Na szczęście nie zakazał mi się z tobą widywać. 
Chłopak tylko się uśmiechnął i złączył nasze dłonie. Kiedy weszlismy do szkoły trzymając się za ręcę, wszyscy się na nas patrzeli. Poczułam się dziwnie. Nathalie, która stała obok swojej szafki zrobiła zaciskała zęby ze złości. Uśmiechnęłam się do niej cwaniacko i razem z Niallem odnalazłam swoją szafkę. Wyjęłam z niej potrzebne rzeczy, kiedy zadzwonił dzwonek. Wszyscy rozeszli się do klas. Pocałowąłam Nialla i poszłam do sali, gdzie miałam mieć chemię. 

~*~
Zmęczona całym dniem w szkole wróciłam do domu. Wsiadłam w autobus i po chwili znalazłam się pod domem. Weszłam do środka i rzuciłam wszystkie rzeczy na kanape. Ściągnęłam szpilki z obolałych stóp. Przebrałam się w coś luźnego i podgrzałam sobie jedzenie stojące w lodówce. Poszłam do swojego pokoju, ale po drodze usłyszałam lekkie wibracje z gabinetu Tylera. Ciekawa weszłam do środka i zobaczyłam, że to mój telefon. Wzięłam go do ręki. Na wyświetlaczu było napisane "Niall". Nacisnęłam zieloną słuchawkę. 
- Emily?- zaczął wkurzony.
- Niall? Co się stało?
- Spotkałem twojego brata.- kiedy mi to powiedział, wiedziałam, że doszło do kłotni między nimi.- Naskoczył na mnie, że mam się do ciebie nie zbliżać i że nie chce mnie widzieć w swoim domu. A jak nie to pożałuję. To jakiś kretyn!- zagotwało się we mnie.
- Nie przejmuj się. Świruje, bo chce mnie chronić.- tak naprawdę chciałam powiedzieć, że mógł mu przyłożyć, ale za późno.
- Już myslałem, że nie wytrzymam, ale opanowałem się. Bądź ostrożna.
- Dobrze. Będę. Muszę kończyć. Pa.
- Pa.
Odłożyłam telefon w poprzednie miejsce i usłyszałam przekręcania klucza w drzwiach. Zeszłam po schodach, a w salonie stał Tyler. Podeszłam do niego cała rozzłoszczona.
- Co ty odwalasz?!- zaczęłam do niego krzyczeć.
- O co ci chodzi?- był niezwykle spokojny.
- Nie udawaj, że nie wiesz!- myślał, że jestem głupia i się nie dowiem.- Co to za akcja z Niallem dzisiaj, co?! Co chciałeś tym pokazać?!
- Już ci się naskarżył?- irytował mnie.
- Tak! Możesz przestać wpieprzać się w nasz związek?! 
- Czy ty słyszysz co mówisz?!- zdenerwowałam go.- Po tym wszystkim mam udawać, że nic się nie stało?! Jak ty to sobie wyobrażasz?! 
- Nienawidzę cię!- miałam ochotę wybiec z tego domu i już nie wrócić. Tyler podszedł do mnie i złapał mnie za rękę. Wyrwałam mu się.- Nie dotykaj mnie!
- Emily!- krzyknął do mnie, kiedy wbiegałam po schodach na górę.
- Zostaw mnie w spokoju!- wrzasnęłam na cały dom, a z moich oczu zaczęły spływać łzy. Wbiegłam do łazienki i zamknęłam drzwi na zamek. Wyjęłam z szafki pudełko żyletek. Wzięłam jedno z nich i przyłożyłam do nadgarstka, w miejsce żył. 




____________________________________________________________________

PRZYBYWAM Z ROZDZIAŁEM PO NIECO DŁUGIEJ PRZERWIE! :D PRZEPRASZAM WAS BARDZO, ŻE NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁÓW, ALE NIE MIAŁAM CZASU :/ PRZEPRASZAM! ALE SKORO JUŻ MAMY ROZDZIAŁ 13, TO MAM NADZIEJĘ, ŻE MI WYBACZYCIE I ŻE SIĘ WAM SPODOBA! CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

wtorek, 18 lutego 2014

ROZDZIAŁ 12

*Niall*
Kiedy zobaczyłem Dana, od razu wiedziałem, że mam przerąbane. Nie chciałem tylko mieszać w to Emily. Pocałowałem ją w policzek i spojrzałem na nią dając jej do zrozumienia, że nie ma się czym martwić. Zostawiłem ją i poszedłem z Danem nieco dalej, aby nie mogła usłyszeć naszej rozmowy.
- Co ty odwalasz?!- zapytał na tyle głośno, aby Emily mogła usłyszeć. 
- Zamknij się!- wysyczałem przez zęby i spojrzałem na niego wrogo.- O co chodzi?
- O co chodzi?!- był wkurzony.- Co to za akcja z Jasonem?!
- Po pierwsze mów ciszej, a po drugie, wkurwił mnie. Przywalał się do Emily!
- Grzeczniej.- powiedział i złapał mnie za kołnierz koszulki.- Radzę ci się uspokoić. Jak przegniesz, pożałujesz!- popatrzał na mnie od góry do dołu i odszedł. 
Wróciłem do siedzącej na ławce Emily. Była zaniepokojona.


*Emily*
Kiedy tylko zobaczyłam, że Niall do mnie idzie wstałam i wtuliłam się w niego mocno. 
- Kto to był?- spytałam patrząc na niego.
- Zastępca naszego menadżera. Wkurzył się bo nie odpowiedział prezenterowi telewizyjnemu czy wystąpimy w jego programie i teraz on znalazł sobie kogoś innego.- wyjaśnił. Nie brzmiało to wierygodnie, ale nie chciałam być dociekliwa. Nagle poczułam na sobie delikatne krople wody. Spojrzałam w górę, a do moich oczu momentalnie wpadły krople deszczu. Zaczęło padać, a raczej lać. Super. Wszyscy ludzie zaczęli biec na ślepo do jakiś sklepów, restauracji czy klubów, żeby tylko mieć schronienie. Postanowiłam iść w ich ślady.
- Niall wracajmy- powiedziałam do blondyna, który miał już do połowy mokrą koszulkę. Ten tylko spojrzał na mnie i mnie podniósł. Zaczął kręcić w kółko, a gdy mnie puścił, objął moje biodra od tyłu i zaczął się poruszać na boki, jak w tańcu. Byliśmy przemoczeni do suchej nitki, ale pomimo tego i tak nie chciałam wracać. Śmieliśmy się jak opętani. Niall znowu mnie podniósł i delikatnie pocałował. Oplątłam nogi wokół jego slylwetki i odwzajemniłam pocałunek, który stawał się coraz to namiętniejszy. Pocałunek w deszczu. Chyba każdy o tym marzy, a
moje niewielkie marzenie się w końcu spełniło. Tak bardzo kocham mojego blondyna. Przy nim czuję się szczęśliwa. Zapominam o całym złu i po prostu cięszę się tym co jest teraz. Nie wiem co by było, gdybym go nie poznała. 


~*~
Wróciliśmy do mojego domu cali mokrzy. Woda spływała z nas, mocząc suchą podłogę. Poszłam do łazienki, wysuszyłam włosy i zrobiłam sobie koka. Niall nie miał z tym takiego problemu. Potrząsał głową kilka razy, a jego włosy od razu idealnie się
ułożyły. Przebrałam się w coś luźnego, a Niallowi dałam ciuchy Tylera. Koszulka była na niego nieco ciasna, ale podkreślała zarys jego mięśni, co mi się podobało. Zrobiłam nam gorącej herbaty i postawiłam na stoliku w salonie. Usiadłam blisko blondynka, który położył sobie moje nogi na kolana i jeździł ręką po moim udzie. Objął mnie ramieniem i pocałował w policzek. Od razu zrobiło mi się cieplej. Niall włączył telewizor i akurat trafił na horror. Serio? Nienawidzę horrorów! 
- Niall prosze cię, przełącz na coś innego. Wszystko tylko nie horror. Proszę.- zaczęłam mówić o wiele głośniej, żeby zmusić tym Horana do wyłączenia telewizora. On się tylko zaśmiał i schował pilota za siebie.- Niall!
- Spokojnie. Nie masz się czego bać. Jestem tu przecież.- oznajmił i objął mnie sadzając na swoich kolanach. Nie chciałam oglądać tego filmu, więc dalej na nim siedząc odwróciłam się do niego przodem i wpiłam mu się w usta. Zaskoczyło go to. Podwinął mój sweter do góry i złapał mnie za biodra swoimi zimnymi dłońmi. Przeszły mnie dreszcze. Błądziłam dłońmi wśród jego miękkich blond włosach. Co chwilę lekko przygryzałam jego wargę, a chłopak tylko na to pomrukiwał. 


*Tyler*
Skończyłem wszystkie spotkania szybciej niż planowałem. Byłem na siebie wkurzony, że nie mogłem przyjechać, kiedy Emily była w szpitalu. Na pewno jest na mnie zła, ale musi zrozumieć, że musiałem zostać. Jechałem właśnie samochodem z lotniska. Po pół godzienie znalazłem się pod domem. Zaparkowałem mojeo jeepa i stanąłem po drzwiami. Chciałem zrobić Emily niespodzinkę, więc otworzyłem drzwi najciszej jak tylko mogłem i po cichu wszedłem do środka i zobaczyłem moją siostrę, która całuje się na kanapie z jakmś chłopakiem. Długo tak na nich patrzałem i czekałem przestaną, ale nawet nie zauważyli, że mają towrzystwo. 
- Ekhem!- odchrząknąłem głośno i skrzyżowałem ręcę. Jak poparzeni oderwali sie od siebie i spojrzeli na mnie wystraszeni.
- Tyler!- krzyknęła do mnie Emily i nie wiedziała co ma zrobić. Patrzała to na mnie to na tego chłopaka. 

______________________________________________________________________

HEJ MIŚKI! TAK NA PRZEPROSINY MAM DLA WAS ROZDZIAŁ 12! NAPRAWDE WYSZEDŁ BENZADZIEJNIE :/ ALE TO JUZ WASZA OPINIA! :D TAK WIĘC PRZEZ NAJBLIŻSZE 3 DNI ROZDZIAŁ SIĘ NIE POJAWI. DZISIAJ WYJEŻDŻAM, A W SOBTĘ WIECZOREM WRACAM. JAK MÓWIŁAM, JESLI BĘDĘ MIAŁA CZAS (W CO WATPIĘ) TO WSTAWIĘ ROZDZIAŁ :) KOCHAAM WAS!! :* <3

poniedziałek, 17 lutego 2014

WAŻNE!!!

SŁUCHAJCIE, CHCIAŁM TYLKO POWIEDZIEĆ, ŻE JUTRO (18.02) WYJEŻDŻAM NA 5 DNI DO ZAKOPANEGO. NIE WIEM CZY W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZATRZYMAM BĘDZIE WI-FI, ALE NAWET JEŚLI TO NIE BĘDĘ MIAŁA CZASU NA NAPISANIE RAZDZIAŁU. ALE JEŚLI NAPADNIE MNIE WENA I BĘDZIE TROCHĘ CZASU TO ROZDZIAŁ SIĘ POJAWI :D TAK WIĘC PRZEPRAAAASZAM! KOCHAM! <3 ;*

ROZDZIAŁ 11

- To gdzie ten szczęściarz?- spytał i położył ręke na moim udzie. Modliłam się, żeby Niall tu przeyszedł. Bałam się. 
- Radzę ci zabrać tą rękę!- warknął Niall, który jakby usłyszał moje modlitwy.
Wstałam i szybko podbiegłam do mojego blondyna. Objął mnie ramieniem i przycisnął do siebie. Miał napięte mięśnie, a jego oczy przybrały granatowy odcień. Lepiej go nie denerwować. Wiedziałam, że tak bardzo chce się na niego rzucić, ale trzymałam i ściskałam jego rękę, żeby dał sobie spokój. Chłopak tylko na nas popatrzał i parsknął śmiechem. Puścił mi oczko i odszedł. Wtuliłam się w mojego obrońce. Poczułam się bezpieczniej. 
- Chcesz wrócic do domu?- zapytał troskliwie Nialler. 
- Nie. Nie chce psuć nam wieczoru.- skłamałam. Tak naprawdę bałam się, że ten debil gdzieś tu się czai, ale nie chciałam psuć zabawy. Usmiechnęłam się i pociągnęłam go na parkiet. Trafiliśmy akurat na wolny kawałek. Zarzuciłam ręcę na szyję chłopaka, a on połozył dłonie na moich biodrach i przyciagnął do siebie. Patrzeliśmy sobie w oczy i już po chwili nasze usta połączyły się
w namiętnym pocałunku. Wszyscy patrzeli się na nas. Niall pokazał wszystkim, że należę do niego.
Impreza nawet się udała, ale chciałam wracac do domu bo byłam zmęczona. Nic nie piliśmy, pomimo zamówionych drinków. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. 

*Niall*
Emily poczuła się zmęczona, więc pojechaliśmy do domu. Nie chciałem jeszcze opuszczać klubu, ale nie mogłem pozowlić jej wracać samej do domu. Zaparkowałem na podjeździe. Obeszłem auto, a kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem, że mój skarb śpi. Nie chciałem jej budzić. Wziąłem ją na ręcę i wniosłem dziewczyne do domu. Zaniosłem ją do sypialni i położyłem na łóżku. Wyglądała tak słodko i bezbronnie. Cieszyłem się, że mam ją przy sobie, że jest moja. Tylko moja. Ściągnąłem jej ciężkie buty oraz katane, którą miała na sobie. Kiedy chciałem odpiąć zamek od jej sukienki jej powieki się otworzyły. Uśmiechnęła się do mnie i wpiła w moje usta. Leżała pode mną. Wplotła swoje palce w moje włosy lekko je targając. Ściągnęła ze mnie koszulkę i jeździła swoimi
paznokciami po moich plecach. Ściągnąłem z niej sukienkę i rzuciłem gdzieś w kąt pokoju. To samo zrobiłem z moimi spodniami. Była w samej bieliźnie. Nie mogłem oderwac wzroku od jej szczupłe, zgrabnej sylwetki. Nie wiem dlaczego nienawidzi swojego ciała. Jest idealne! Szybkim rychem pozbyłem się jej i mojej bielizny. Byliśmy całkiem nadzy. Zacząłem całować jej piersi. Schodziłem niżej. Wydała z siebie cichy jęk kiedy doszłem do jej kobiecości. Oblizałem dwa palce i wszedłem w nią. Widać, że jej się podobało. Z jej ust wydobywały się ciche jęki. Mój przyjaciel był gotowy do pracy. Powoli zaczynałem w nią wchodzić. Poruszałem się coraz szybciej. Diewczyna jęczała coraz głośniej. Była już zmęczona.
- Dojdź dla mnie!- powiedziałem do niej kiedy chciała zrezygnowac. 
- Niaaaal!- wyjęczała do mnie.
W końcu poczułem, że się udało. Doszłem całkowicie. "Wlałem" w nia swoje soki. Pochyliłem się nad nią i pocałowałem w nos.
- Jesteś najlepsza.- wyszeptałem przygryzając płatek jej ucha. Zmęczeni przykryliśmy się kołdrą i przytuleni do siebie zasnęliśmy. 

~*~
Obudziłam się rano, a mojego mężczyzny już przy mnie nie było. Przypomniałam sobie wszystko co się wczoraj wydarzyło. Na samą myśl uśmiechnęłam się najmocniej jak tylko umiałam. Czy my naprawde to zrobiliśmy? Przeciez znamy sie kilka tygodni, jesteśmy parą od 2 dni i już seks? Ale z drugiej strony było całkiem przyjemnie. Ubrałam majtki i koszulkę Nialla, która sięgała do połowy moich ud. Zeszłam na dół, gdzie zobaczylam przygotowującego śniadanie blondynka. Był bez koszulki. Dopiero teraz zobaczyłam jego umięśnione ciało. Nie mogłam przestać na niego patrzeć.
- Widzę, że moja księżniczka już wstała.- powiedział, kiedy tylko mnie zobaczył. Pocałowałam go w policzek. Zajrzałam przej jego ramię co na śniadanie. Na patelni było jajko, więc podejrzewam, że albo jajecznica albo omlet. Posłałam mu uśmiech i poszłam się umyć. Szybko odnalazłam łazienkę. Wzięłam swoje ciuchy i weszłam pod prysznic. Odetchnęłam głęboko, kiedy krople gorącej wody spływały po mojej skórze. Zrelaksowałam się. Zakręciłam wodę
i wytarłam się ręcznikiem. Ubrałam się i lekko pomalowałam. Wróciłam na parter, a na stole stał parujący jeszcze omlet. Po chwili zjawił się również Niall. Miał na sobie zwykły czarny t-shirt, dżinsy i białe buty. Odsunął mi krzesło, żebym mogła na nim usiąść. Muszę przyznać, że jak na chłopaka gotuje genialnie! Po posiłku wraz z Niallem postanowiliśmy wybrać się na spacer. Zamknęliśmy dom i ruszyliśmy w stronę parku. Szliśmy trzymając się za ręcę, kiedy nagle podszedł do nas jakiś mężczyzna. Był łysy i dość potężny. Cały był pokryty tatuażami. Przerażał mnie. 
- Musimy pogadać.- powiedział, a raczej warknął do Nialla. Miał taki głos, że mógłby ryczeć jak lew. Tylko co on chce od Nialla? Czy blondyn go zna? Co tu jest grane?!

______________________________________________________________________

NO I MAMY ROZDZIAŁ 11! WYBACZCIE, ALE NIE UMIEM PISAĆ +18 :/ MAM NADZIEJĘ, ŻE MI TO WYBACZYCIE. SZKODA TYLKO, ŻE POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM BYŁ TYLKO 1 KOMENTARZ (ZA CO BARDZO DZIĘKUJĘ) :( ALE LEPIEJ JEDEN NIŻ WCALE :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*