środa, 12 lutego 2014

ROZDZIAŁ 4

Najpierw uderzyła mnie fala zimna, później wiatr. Zerwał się, gdy wyszłam na spacer. Nie przypominałam sobie, żeby wcześniej wiało. Teraz podmuchy przyciskały mnie do ziemi i kołysały gałęziami drzew, które szumiały niczym morze. Okręciłam się powoli wokół własnej osi, rozgądając się po okolicy Gdzie właściwie jestem? Uciekałam tak od dawna, że kompletnie się pogubiłam. Zapomniałam kogo szukałam.
- Emily.- to był głos Nialla, który brzmiał jak westchnienie.
W spowijających las ciemnościach nie widziałam nikogo. Noc była bezksiężycowa, a drzewa snuły się niczym cienie pośród cieni. Złowieszczy mrok zaciskał się wokół mnie i utrudniał oddychanie.
- Niall? Gdzie jesteś?- wykręcałam głowę na wszystkie strony, ale nadal rozpoznawałam tylko drzewa.
- Co ty narobiłaś?
Załkałam zakrywając usta dłonią. W jego słowach pobrzmiewało przygnębienie. 
-Co takiego? Przecież nic nie zrobiłam.- odpowiedziałam stanowczo.
- Dlaczego nie poszłaś szukać Tylera?- w tym pytaniu kryło się potepienie.- Ufał ci. Ja też.
Łzy spłynęły po moich policzkach. Musiałam go zobaczyć. Gdybym tylko spojrzała mu w oczy, przekonałabym go, że nic się nie stało. Nic a nic.
- Możesz mi wierzyć.- odparłam stanowczo.- Tyler również. Nie zawiodę go.
- Ale Tyler już nie żyje.- padła odpowiedź, która zmroziła mi krew w żyłach.

Obudził mnie mój własny, zduszony krzyk. Musiałam płakać przez sen- poduszka była mokra od łez. Nagle do sypialni wpadł Tyler.
- Emily! Co się stało?!- zapytał przejęty i mocno mnie przytulił. Widząć go ulżyło mi i nieco się uspokoiłam. Wtuliłam się w niego. 
- To był koszmar.- mówiłam, a łzy same spływały z moich oczu. 
- Jestem tu.- powiedział i gładził czubek mojej głowy. Zerknęłam na zegarek. 2:46. Tyler wrócił do siebie, a ja poszłam do łazienki przemyć spocone czoło. Zapaliłam światło i weszłam do środka. Kiedy spojrzałam w lustro, przeraziłam się. Lekko zaczerwienione oczy od płaczu, potargane włosy. Przemyłam twarz i przeczesałam włosy szczotką. Cały czas myślałam o tym śnie. Siegnęłam do szafki znajdującej się pod zlewem i wyjęłam z niej małe pudełeczko. Ciach. Krew lała się z nowo zrobionej rany na ręku. Ciach. Kolejna kreska. Zrobiłam jeszcze kilka głębokich ran, potem owinęłam rękę bandarzem i wróciłam do łóżka. Długo jeszcze nie mogłam zasnąć, ale w końcu mi się udało.


~*~
Rano obudziły mnie delikatne promienie słoneczne wpadające do mojego pokoju. Wykończona dzisiejszą nocą  przeciągnęłam się i poszłam wziąc prysznic. Czułam, że moje ciało klei się od potu. Przy okazji umyłam głowę.
Owinęłam ją ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju. Wyjęłam ciuchy z szafy, założyłam je na siebie i zrobiłam makijaż. Szybko wysuszyłam włosy i zeszłam na dół. Tyler jeszcze spał, więc musiałam zachowywać się cicho. Dziś miał wolny dzień. Przygotowałam dla nas kanapki. Zjadłam swoją porcję, a reszte zostawiłam na kuchennym blacie. Chciałam go obudzić, ale dam mu się wyspać. Dzisiaj był wyjątkowo słoneczny i ciepły dzień. Zdecydowałam się na spacer do szkoły. Wzięłam torbę i wyszłam z domu. Było na prawde ciepło i miałam ochotę ściągnąć moją marynarke, ale to spwodowałoby odsłonięcie moich ran. Musiałam się w niej grzać cały dzień. Kiedy znalazłam się pod szkołą modliłam się w duchu, żebym nie natknęła się na Nathalie, a już zwłaszcza na Nialla. Szybkim krokiem minęłam szkolne boisko i od razu odszukałam moją szafkę. Wyjęłam z niej przybory do pisania. Kiedy ją zamknęłam mój wzrok napotkał wzrok Nialla. Był wkurzony. Szedł w moją stronę. I co mam robić? Uciekać? I tak mnie znajdzie. Zostało mi tylko przetrwać.
- Czemu wczoraj uciekłaś?- zapytał zaskakująco spokojnie.
- Wcale...nie...uciekłam.- odpowiedziałam jąkając się.- Dostałam smsa, że muszę wracać do domu i...
- Nie kłam!- wrknął do mnie. Przestraszyłam się go.- Tom cię widział i mówił, że gdy tylko zniknąłem zwinęłaś manatki i wybiegłaś z restauracji. Więc zapytam jeszcze raz: dlaczego uciekłaś?
- Może dlatego, że nie miałam ochoty tam być? Zaciągnąłeś mnie tam, byłeś dla mnie nie miły i w dodatku zmuszałeś mnie do okazywania zainteresowania i bycia szczęśliwą. I ty się jeszcze pytasz dlaczego? Jesteś kompletnym kretynem!- ostatnie słowa nie za bardzo mu się spodobały. Napiął mięśnie, a jego oczy pociemniały. Bałam się.
- Posłuchaj skrbie...-zaczął.
- Nie mów do mnie skarbie!- krzyknęłam przerywając mu. Złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do szafki.
- Zakmnij się w końcu! Posłuchaj, albo ty będziesz się mnie słuchała albo ja przestanę być miły, czego byś nie chciała.
- Nie będę się ciebie słuchać! Jesteś zwykłym idiotą i tyle! Będę robiła co zechcę, a ty nie będziesz mi rozkazywał!- teraz to chyba przegiełam. Ścisnął mocniej moje nadgarstki, a ja pisnęłam z bólu czują jak pieką mnie moje rany. Widząc to rozluźnił uścisk.- Zostaw mnie!
- Masz szczęście, że jesteśmy w szkole.- szepnął groźnie do mojego ucha i odszedł. 
Stałam tam jeszcze dość długo i patrzałam się w puste miejsce przede mną, w którym niedawno stał Niall. W końcu zadzwonił dzwonek. Szłam na lekcję angielskiego, kiedy zaczepiła mnie Nathalie.
- Wariatko!- zacisnęłam zęby i się do niej odwróciłam.- Dyrektor cię szuka. Kazał ci do niego pójść. Radze ci, nie spóźnij się. Nie lubi spóźnialskich.- uśmiechnęła się cwaniacko i odeszła.
Poszłam w stronę gabinetu dyrektora. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka. 
- Panna Winter. Dobrze, że pani przyszła.- powiedział i wskazał miejsce na fotelu z drugiej strony biurka. Usiadłam i czekałam na jakieś oskarżenia lub uwagi, ale nic takiego nie nastąpiło.
- Przepraszam panie dyretorze, ale śpieszę się na lekcje i...- nie pozwolił mi dokończyć.
- Spokojnie. Zwolniłem cię z niej. Nie masz się czym przejmować. Chciałbym z tobą porozmawiać.- oznajmił na co tylko się uśmiechnęłam.- A więc przejdźmy od razu do sedna. Lubisz śpiewać prawda?
- Tak.- odpowiedziałam krótko, ale niepewnie. Nie byłam pewna na co się przygotować. 
- Zapewne nie wiesz jeszcze o konkursie wokalno-tanecznym, który odbędzie się w naszej szkole. Sam się dzisiaj dowiedziałem i wpadłem na pewien pomysł.- usiadł obok mnie na biurku.- Dowiedziałem się od innych szkół, że masz naprawdę fantastyczny głoś i jesteś w tym najlepsza, więc mam dla ciebie prośbę, ale też propozycję nie do odrzucenia.- podniósł brwi do góry i spojrzał mi w oczy jakby czegoś w nich szukał.- Czy zechciałabyś reprezentować naszą szkołę w ogólnoświatowym konkursie śpiewu i tańca? Wiem, że kochasz śpiewać i to dla ciebie nie problem. zapewniłabyś szkole duże uszanowanie i dużym poziom jeśli chodzi o talent naszych uczniów i może nawet mogłabyś podpisać kontrakt z wytwórnią myzczną.
- Naprawdę?!- nie mogłam uwierzyć w to co właśnie słyszałam. Brzuch bolał mnie ze szczęścia, a wewnątrz skakalam z radości.
- Tak tylko jest jedno ale.- uspokoiłam się na moment. Bałam sie tego "ale".- Będziesz musiała zaśpiewać w duecie.
- Okey. To nie problem.- nie zdziwiło mnie to ani nie zniechęciło chociaż w środku błagałam tylko, żeby nie była to Nathalie.- Ale z kim?
- To bardzo utalentowany uczeń. Prawie tak samo jak ty. Wygrał kilka konkursów, ale niestety ostanio nie miał szczęścia i przegrywał i pomyślałem, że razem możecie więcej. Dzięki konkursom podpisał kontrakt z wytórnią i teraz gra w zespole. To jedna szansa na milion.
- Dobrze, ale może pan w końcu powiedzieć kim jest ta osoba?- dyraktor najwyraźniej zauważył moje zdenrwowanie i zniecierpliwienie bo posłał mi znaczący wzrok.- Przepraszam, ale nie mogę już usiedzieć. 
- Dobrze, już dobrze.- uśmiechnął się do mnie, a w jego lewym poliku można było zauważyć niewielki dołeczek.- Zaśpiewasz razem z Niallem. Niallem Horanem.

____________________________________________________________________

MAM DLA WAS JUŻ ROZDZIAŁ 4! JAK MYŚLICIE, EMILY SIĘ ZGODZI I PRZYJMIE PROPOZYCJE, KTÓRA MOŻE ZMIENIĆ JEJ ŻYCIE? CZY ODRZUCI ZE WZGLĘDU NA NIALLA? DOWIECIE SIĘ W ROZDZIALE 5! DO NAPISANIA! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz