- Emily.- to był głos Nialla, który brzmiał jak westchnienie.
W spowijających las ciemnościach nie widziałam nikogo. Noc była bezksiężycowa, a drzewa snuły się niczym cienie pośród cieni. Złowieszczy mrok zaciskał się wokół mnie i utrudniał oddychanie.
- Niall? Gdzie jesteś?- wykręcałam głowę na wszystkie strony, ale nadal rozpoznawałam tylko drzewa.
- Co ty narobiłaś?
Załkałam zakrywając usta dłonią. W jego słowach pobrzmiewało przygnębienie.
-Co takiego? Przecież nic nie zrobiłam.- odpowiedziałam stanowczo.
- Dlaczego nie poszłaś szukać Tylera?- w tym pytaniu kryło się potepienie.- Ufał ci. Ja też.
Łzy spłynęły po moich policzkach. Musiałam go zobaczyć. Gdybym tylko spojrzała mu w oczy, przekonałabym go, że nic się nie stało. Nic a nic.
- Możesz mi wierzyć.- odparłam stanowczo.- Tyler również. Nie zawiodę go.
- Ale Tyler już nie żyje.- padła odpowiedź, która zmroziła mi krew w żyłach.
Obudził mnie mój własny, zduszony krzyk. Musiałam płakać przez sen- poduszka była mokra od łez. Nagle do sypialni wpadł Tyler.
- Emily! Co się stało?!- zapytał przejęty i mocno mnie przytulił. Widząć go ulżyło mi i nieco się uspokoiłam. Wtuliłam się w niego.
- To był koszmar.- mówiłam, a łzy same spływały z moich oczu.
- Jestem tu.- powiedział i gładził czubek mojej głowy. Zerknęłam na zegarek. 2:46. Tyler wrócił do siebie, a ja poszłam do łazienki przemyć spocone czoło. Zapaliłam światło i weszłam do środka. Kiedy spojrzałam w lustro, przeraziłam się. Lekko zaczerwienione oczy od płaczu, potargane włosy. Przemyłam twarz i przeczesałam włosy szczotką. Cały czas myślałam o tym śnie. Siegnęłam do szafki znajdującej się pod zlewem i wyjęłam z niej małe pudełeczko. Ciach. Krew lała się z nowo zrobionej rany na ręku. Ciach. Kolejna kreska. Zrobiłam jeszcze kilka głębokich ran, potem owinęłam rękę bandarzem i wróciłam do łóżka. Długo jeszcze nie mogłam zasnąć, ale w końcu mi się udało.
~*~
Rano obudziły mnie delikatne promienie słoneczne wpadające do mojego pokoju. Wykończona dzisiejszą nocą przeciągnęłam się i poszłam wziąc prysznic. Czułam, że moje ciało klei się od potu. Przy okazji umyłam głowę.
Owinęłam ją ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju. Wyjęłam ciuchy z szafy, założyłam je na siebie i zrobiłam makijaż. Szybko wysuszyłam włosy i zeszłam na dół. Tyler jeszcze spał, więc musiałam zachowywać się cicho. Dziś miał wolny dzień. Przygotowałam dla nas kanapki. Zjadłam swoją porcję, a reszte zostawiłam na kuchennym blacie. Chciałam go obudzić, ale dam mu się wyspać. Dzisiaj był wyjątkowo słoneczny i ciepły dzień. Zdecydowałam się na spacer do szkoły. Wzięłam torbę i wyszłam z domu. Było na prawde ciepło i miałam ochotę ściągnąć moją marynarke, ale to spwodowałoby odsłonięcie moich ran. Musiałam się w niej grzać cały dzień. Kiedy znalazłam się pod szkołą modliłam się w duchu, żebym nie natknęła się na Nathalie, a już zwłaszcza na Nialla. Szybkim krokiem minęłam szkolne boisko i od razu odszukałam moją szafkę. Wyjęłam z niej przybory do pisania. Kiedy ją zamknęłam mój wzrok napotkał wzrok Nialla. Był wkurzony. Szedł w moją stronę. I co mam robić? Uciekać? I tak mnie znajdzie. Zostało mi tylko przetrwać.
Owinęłam ją ręcznikiem i wróciłam do mojego pokoju. Wyjęłam ciuchy z szafy, założyłam je na siebie i zrobiłam makijaż. Szybko wysuszyłam włosy i zeszłam na dół. Tyler jeszcze spał, więc musiałam zachowywać się cicho. Dziś miał wolny dzień. Przygotowałam dla nas kanapki. Zjadłam swoją porcję, a reszte zostawiłam na kuchennym blacie. Chciałam go obudzić, ale dam mu się wyspać. Dzisiaj był wyjątkowo słoneczny i ciepły dzień. Zdecydowałam się na spacer do szkoły. Wzięłam torbę i wyszłam z domu. Było na prawde ciepło i miałam ochotę ściągnąć moją marynarke, ale to spwodowałoby odsłonięcie moich ran. Musiałam się w niej grzać cały dzień. Kiedy znalazłam się pod szkołą modliłam się w duchu, żebym nie natknęła się na Nathalie, a już zwłaszcza na Nialla. Szybkim krokiem minęłam szkolne boisko i od razu odszukałam moją szafkę. Wyjęłam z niej przybory do pisania. Kiedy ją zamknęłam mój wzrok napotkał wzrok Nialla. Był wkurzony. Szedł w moją stronę. I co mam robić? Uciekać? I tak mnie znajdzie. Zostało mi tylko przetrwać.
- Czemu wczoraj uciekłaś?- zapytał zaskakująco spokojnie.
- Wcale...nie...uciekłam.- odpowiedziałam jąkając się.- Dostałam smsa, że muszę wracać do domu i...
- Nie kłam!- wrknął do mnie. Przestraszyłam się go.- Tom cię widział i mówił, że gdy tylko zniknąłem zwinęłaś manatki i wybiegłaś z restauracji. Więc zapytam jeszcze raz: dlaczego uciekłaś?
- Może dlatego, że nie miałam ochoty tam być? Zaciągnąłeś mnie tam, byłeś dla mnie nie miły i w dodatku zmuszałeś mnie do okazywania zainteresowania i bycia szczęśliwą. I ty się jeszcze pytasz dlaczego? Jesteś kompletnym kretynem!- ostatnie słowa nie za bardzo mu się spodobały. Napiął mięśnie, a jego oczy pociemniały. Bałam się.
- Posłuchaj skrbie...-zaczął.
- Nie mów do mnie skarbie!- krzyknęłam przerywając mu. Złapał mnie za nadgarstki i przycisnął do szafki.
- Zakmnij się w końcu! Posłuchaj, albo ty będziesz się mnie słuchała albo ja przestanę być miły, czego byś nie chciała.
- Nie będę się ciebie słuchać! Jesteś zwykłym idiotą i tyle! Będę robiła co zechcę, a ty nie będziesz mi rozkazywał!- teraz to chyba przegiełam. Ścisnął mocniej moje nadgarstki, a ja pisnęłam z bólu czują jak pieką mnie moje rany. Widząc to rozluźnił uścisk.- Zostaw mnie!
- Masz szczęście, że jesteśmy w szkole.- szepnął groźnie do mojego ucha i odszedł.
Stałam tam jeszcze dość długo i patrzałam się w puste miejsce przede mną, w którym niedawno stał Niall. W końcu zadzwonił dzwonek. Szłam na lekcję angielskiego, kiedy zaczepiła mnie Nathalie.
- Wariatko!- zacisnęłam zęby i się do niej odwróciłam.- Dyrektor cię szuka. Kazał ci do niego pójść. Radze ci, nie spóźnij się. Nie lubi spóźnialskich.- uśmiechnęła się cwaniacko i odeszła.
Poszłam w stronę gabinetu dyrektora. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka.
- Panna Winter. Dobrze, że pani przyszła.- powiedział i wskazał miejsce na fotelu z drugiej strony biurka. Usiadłam i czekałam na jakieś oskarżenia lub uwagi, ale nic takiego nie nastąpiło.
- Przepraszam panie dyretorze, ale śpieszę się na lekcje i...- nie pozwolił mi dokończyć.
- Spokojnie. Zwolniłem cię z niej. Nie masz się czym przejmować. Chciałbym z tobą porozmawiać.- oznajmił na co tylko się uśmiechnęłam.- A więc przejdźmy od razu do sedna. Lubisz śpiewać prawda?
- Tak.- odpowiedziałam krótko, ale niepewnie. Nie byłam pewna na co się przygotować.
- Zapewne nie wiesz jeszcze o konkursie wokalno-tanecznym, który odbędzie się w naszej szkole. Sam się dzisiaj dowiedziałem i wpadłem na pewien pomysł.- usiadł obok mnie na biurku.- Dowiedziałem się od innych szkół, że masz naprawdę fantastyczny głoś i jesteś w tym najlepsza, więc mam dla ciebie prośbę, ale też propozycję nie do odrzucenia.- podniósł brwi do góry i spojrzał mi w oczy jakby czegoś w nich szukał.- Czy zechciałabyś reprezentować naszą szkołę w ogólnoświatowym konkursie śpiewu i tańca? Wiem, że kochasz śpiewać i to dla ciebie nie problem. zapewniłabyś szkole duże uszanowanie i dużym poziom jeśli chodzi o talent naszych uczniów i może nawet mogłabyś podpisać kontrakt z wytwórnią myzczną.
- Naprawdę?!- nie mogłam uwierzyć w to co właśnie słyszałam. Brzuch bolał mnie ze szczęścia, a wewnątrz skakalam z radości.
- Tak tylko jest jedno ale.- uspokoiłam się na moment. Bałam sie tego "ale".- Będziesz musiała zaśpiewać w duecie.
- Okey. To nie problem.- nie zdziwiło mnie to ani nie zniechęciło chociaż w środku błagałam tylko, żeby nie była to Nathalie.- Ale z kim?
- To bardzo utalentowany uczeń. Prawie tak samo jak ty. Wygrał kilka konkursów, ale niestety ostanio nie miał szczęścia i przegrywał i pomyślałem, że razem możecie więcej. Dzięki konkursom podpisał kontrakt z wytórnią i teraz gra w zespole. To jedna szansa na milion.
- Dobrze, ale może pan w końcu powiedzieć kim jest ta osoba?- dyraktor najwyraźniej zauważył moje zdenrwowanie i zniecierpliwienie bo posłał mi znaczący wzrok.- Przepraszam, ale nie mogę już usiedzieć.
- Dobrze, już dobrze.- uśmiechnął się do mnie, a w jego lewym poliku można było zauważyć niewielki dołeczek.- Zaśpiewasz razem z Niallem. Niallem Horanem.
____________________________________________________________________
MAM DLA WAS JUŻ ROZDZIAŁ 4! JAK MYŚLICIE, EMILY SIĘ ZGODZI I PRZYJMIE PROPOZYCJE, KTÓRA MOŻE ZMIENIĆ JEJ ŻYCIE? CZY ODRZUCI ZE WZGLĘDU NA NIALLA? DOWIECIE SIĘ W ROZDZIALE 5! DO NAPISANIA! ;*
- Masz szczęście, że jesteśmy w szkole.- szepnął groźnie do mojego ucha i odszedł.
Stałam tam jeszcze dość długo i patrzałam się w puste miejsce przede mną, w którym niedawno stał Niall. W końcu zadzwonił dzwonek. Szłam na lekcję angielskiego, kiedy zaczepiła mnie Nathalie.
- Wariatko!- zacisnęłam zęby i się do niej odwróciłam.- Dyrektor cię szuka. Kazał ci do niego pójść. Radze ci, nie spóźnij się. Nie lubi spóźnialskich.- uśmiechnęła się cwaniacko i odeszła.
Poszłam w stronę gabinetu dyrektora. Zapukałam do drzwi i weszłam do środka.
- Panna Winter. Dobrze, że pani przyszła.- powiedział i wskazał miejsce na fotelu z drugiej strony biurka. Usiadłam i czekałam na jakieś oskarżenia lub uwagi, ale nic takiego nie nastąpiło.
- Przepraszam panie dyretorze, ale śpieszę się na lekcje i...- nie pozwolił mi dokończyć.
- Spokojnie. Zwolniłem cię z niej. Nie masz się czym przejmować. Chciałbym z tobą porozmawiać.- oznajmił na co tylko się uśmiechnęłam.- A więc przejdźmy od razu do sedna. Lubisz śpiewać prawda?
- Tak.- odpowiedziałam krótko, ale niepewnie. Nie byłam pewna na co się przygotować.
- Zapewne nie wiesz jeszcze o konkursie wokalno-tanecznym, który odbędzie się w naszej szkole. Sam się dzisiaj dowiedziałem i wpadłem na pewien pomysł.- usiadł obok mnie na biurku.- Dowiedziałem się od innych szkół, że masz naprawdę fantastyczny głoś i jesteś w tym najlepsza, więc mam dla ciebie prośbę, ale też propozycję nie do odrzucenia.- podniósł brwi do góry i spojrzał mi w oczy jakby czegoś w nich szukał.- Czy zechciałabyś reprezentować naszą szkołę w ogólnoświatowym konkursie śpiewu i tańca? Wiem, że kochasz śpiewać i to dla ciebie nie problem. zapewniłabyś szkole duże uszanowanie i dużym poziom jeśli chodzi o talent naszych uczniów i może nawet mogłabyś podpisać kontrakt z wytwórnią myzczną.
- Naprawdę?!- nie mogłam uwierzyć w to co właśnie słyszałam. Brzuch bolał mnie ze szczęścia, a wewnątrz skakalam z radości.
- Tak tylko jest jedno ale.- uspokoiłam się na moment. Bałam sie tego "ale".- Będziesz musiała zaśpiewać w duecie.
- Okey. To nie problem.- nie zdziwiło mnie to ani nie zniechęciło chociaż w środku błagałam tylko, żeby nie była to Nathalie.- Ale z kim?
- To bardzo utalentowany uczeń. Prawie tak samo jak ty. Wygrał kilka konkursów, ale niestety ostanio nie miał szczęścia i przegrywał i pomyślałem, że razem możecie więcej. Dzięki konkursom podpisał kontrakt z wytórnią i teraz gra w zespole. To jedna szansa na milion.
- Dobrze, ale może pan w końcu powiedzieć kim jest ta osoba?- dyraktor najwyraźniej zauważył moje zdenrwowanie i zniecierpliwienie bo posłał mi znaczący wzrok.- Przepraszam, ale nie mogę już usiedzieć.
- Dobrze, już dobrze.- uśmiechnął się do mnie, a w jego lewym poliku można było zauważyć niewielki dołeczek.- Zaśpiewasz razem z Niallem. Niallem Horanem.
____________________________________________________________________
MAM DLA WAS JUŻ ROZDZIAŁ 4! JAK MYŚLICIE, EMILY SIĘ ZGODZI I PRZYJMIE PROPOZYCJE, KTÓRA MOŻE ZMIENIĆ JEJ ŻYCIE? CZY ODRZUCI ZE WZGLĘDU NA NIALLA? DOWIECIE SIĘ W ROZDZIALE 5! DO NAPISANIA! ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz