sobota, 15 marca 2014

ROZDZIAŁ 25

Zaparkowałam pod dużą willą i stanęłam pod dwudrziowym wejściem. Przez chwilę stałam tam i się wahałam. Za każdym razem, kiedy podnosiłam rękę, opuszczałam ją i chciałam pobiec do samochodu i odjechąć. W końcu zapukałam. Czekałam i czekałam. Minęło trochę czasu. Już się odwracałam, kiedy dzrwi się otworzyły. Ze środka wylało się żółte jasno światło i oświetlało schody wejściowe, na których stałam. W drzwiach stał gospodarz domu. Niall. Miał nieco potargane włosy, widoczne cienie pod oczami, jakby nie spał od kilku dni. Kości policzkowe były teraz widoczniejsze niż wczesniej. Schudł i to bardzo. Ale czy to wszystko przeze mnie? Czy cierpiał aż tak bardzo? Przez chwilę patrzał na mnie i nie wiedział czy coś powiedzieć, czy nie. Jego twarz nie miała żadnego wyrazu. Nie mogłam z niej nic odczytać. Jedynie w oczach kryło się zaskoczenie, ale jednocześnie...rozpacz?
- Mogę wejść?- odezwałam się w końcu, przerywając niezręczną dla mnie sytuację. Blondyn zaprosił mnie do środka gestem ręki. Usiadłam w fotelu, a Niall naprzeciwko mnie. Pochylił się, a ręce położył na kolanach. Wbił wzrok w pilota leżącego na niewielkiej ławie. 
- Jeśli przyszłaś po swoje rzeczy to są na górze w szafie.- powiedział nagle. Nawet nie wiedziałam, ze mam u niegoś jakies swoje rzeczy. A przynajmniej, nie pamiętałam. Próbowałam ukryć zaskoczenie i od razu przeszłam do rzeczy.
- Przyszłam tu, żeby porozmawiać.- podniósł głowę i spojrzał na mnie. Jego oczy nadal miały ten sam, intensywnie niebieski kolor, ale było w nihc coś innego. Smutek, rozpacz, tęsknota? Ale również zdziwienie.- O nas. 
- Ale...
- Tak wiem. Powiedziałam ci, żebyś zapomniał o mnie i o tym co się wydarzyło.- przerwałam mu.- Przez cały ten czas ja również starałam się o tobie zapomnieć, ale niestety nie potrafię. Dużo o tym wszystkim myślałam. Cały czas wmawiałam sobie, że cie nie kocham, że nie zależy mi na tobie. Wmawiałam sobie, że dla mnie jesteś nikim, ale to tylko dlatego bo...- pojedyńcza łza spłynęła po moim poliku. Niall to zauważył. Zobaczyłam, że chciał wstać, podejsć do mnie i wytrzeć łzę, ale się powstrzymał.- Bo nie chciałam, żebyś wiedział, że cię kocham. Wtedy wiedziałbyś, że jest dla nas jakaś szansa, a ja jej nie chciałam. I tylko dlatego, że się boję. Boję się, że znowu mnie skrzywdzisz, okłamiesz. Ale tęsknota za tobą mnie wykańczała. Brakuje mi tego. Brakuje mi budzenia się obok ciebie, brakuje mi twojego uśmiechu, twojej troski. Brakuje mi ciebie. Pokochałam cię i chyba nigdy nie przestanę. Chciałam ci tylko powiedzieć, że teraz chce tej szansy i jeśli ty też jej chcesz, to...możemy ją wykorzystać. Choć nie będę potrafiła ci zaufać, jak kiedyś. Zrozumiałam, że jesteś dla mnie wszystkim czego potrzebuję i chcę z tobą być. Tylko z tobą. Tylko, czy ty tego chcesz?- moja twarz była mokra od płaczu. Niall usiadł obok mnie, ale zachował odległość. Miałam ochotę rzucić mu się w ramiona i już nie puścić. Patrzał na mnie i milczał. 
- Zanim odpowiem na twoje pytanie, mogę ci najpierw to wszystko wytłumaczyć?- zapytał na co ja skinęłam głową.- Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem pomyślałem, że będziesz idealną zapłatą za mój towar. Później, kiedy byliśmy ze sobą bliżej, zaufałaś mi, czułaś się przy mnie bezpiecznie, a co jaważniejsze pokochałaś mnie. Wtedy poczułem coś dziwnego w środku. Nigdy tego nie czułem. Myślałem, że to przejdzie, ale było tak za każdym razem, kiedy o tobie myślałem i kiedy byłaś obok. Zakochałem się w tobie. Stałaś się dla mnie kimś bardzo ważnym. Wiedziałem, że nie mogę cię skrzywdzić. Chciałem powiedzieć ci całą prawdą, ale nie w ten sposób. Racja, że miałaś być kolejną laską, ale ty jesteś inna. Zmieniłaś mnie.- wziął drżący oddech.- Przez cały ten czas miałem problemy z narkotykami. Próbowałem z nimi skończyć, dla ciebie. Raniłem każdego. Nie znałem litości. Jedyne co się dla mnie liczyło to ból, cierpienie, krzywdzenie innych. Ale ty nauczyłaś mnie kochać. Pokazałaś, że istnieje coś takiego jak miłość, namiętność, delikatność, współczucie, troska.- zauważyłam łzę w kącie jego oka. Czyżby płakał? Aż tak mu zależy?- Kiedy cię straciłem czułem się podle. Ty mi zaufałaś, a ja byłem takim dupkiem, że straciłem to zaufanie. Kiedy Jason cię dopadł, myślałem że zabiję go gołymi rękami. Nie mogłem znieść tego co ten drań może ci zrobić, ale potem uratowaliśmy cię. I wtedy był koniec. Wszystkiego. Bez ciebie jestem nikim. Wykańczam się od środka. Dopiero wtedy zrozumiałem, jak wielki błąd popełniłem. Jesteś dla mnie jak powietrze. Bez ciebie nie potrafię żyć.- przysunął się bliżej. Czułam jego zapach. Tak bardzo mi go brakowało.- Spytałaś, czy chcę spróbować jeszcze raz. Powiem tylko, że nigdy nie pragnąłem czegoś tak bardzo, jak teraz. Nie będę ci nic obiecywał, że zrobię wszystko, żebyś czuła się dobrze, bo doskonale o tym wiesz. Mogę cię jedynie zapewnić, że nic ci się już nie stanie.- dotknął dłonią mojego polika. Była ciepła i delikatna. Jak zawsze. Na sam dotyk uśmiechnęłam się do siebie. 
Przybliżyłam się do Nialla i wpiłam mu się w usta. Jak zwykle całował mnie delikatnie, ale teraz robił to też z wielkim pożądaniem i zachłannością. Jedną ręką objął mnie w pasie, a drugą trzymał mój kark. Położyłam dłonie na jego barkach. Dokładnie wyczułam jego mięśnie pod koszulką. Nie prostestowałam, kiedy wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do sypialni. Szybko napisałam smsa do Chrlotte, żeby powiedziała Tylerow, że zostaję na noc u Nathalie. Położył mnie na łóżku i zamknął drzwi.
Ściągnął swoją koszulkę i rzucił ją na podłogę. To samo zrobiłam ze swoją koszulą. Poczułam ciepło buchające z jego nagiego ciała. Błądziłam dłońmi po jego klatce piersiowej. Całował mnie namiętnie. Pomrukiwał cicho pomiędzy pocałunkami. 
- Brakowało mi tego.- wyszeptał i musnął moje wargi.- Tak bardzo cię kocham.

~*~
Obudziłam się rano. Miałam na sobie samą bieliznę. Odwróciłam sie na drugi bok i zobaczyłam Nialla. Na twarzy od razu pojawił mi się szeroki uśmiech. Wsadziłam rękę w jego potargane włosy i bawiłam się każdym kosmykiem. Blondyn uśmiechnął się i wydał z siebie pomruk. Otworzył oczy. Cienie pod oczami nie były już aż tak widoczne. 
- Już zapomniałem, jak to jest budzić się przy tobie.- pocałował moje czoło.- Emily?
- Hm?
- Głodny jestem.- nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.- Zrobisz mi śniadanie? Jajecznica z bekonem i świeży sok pomarańczowy.
- Wal się! Sam sobie zrób!- złapał mnie za biodra i zwinnym ruchem posadził na sobie.- W sumie to ja też jestem głodna. Tosty ze świeżą kawą. Tylko szybko.
- Niedoczekanie.- wumamrotał i wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie do łazienki. Nalał gorącej wody do wanny i przekręcił zamek w drzwiach. Rozebrał się do naga i już po chwili siedział w wannie. Poszłam w jego ślady. Zrzuciłam bieliznę na podłodze i dołączyłam do chłopaka. Oparłam głowę o jego tors, a po chwili poczułam jego dłonie obejmujące moje biodra. 
- Będę musiała znaleźć dobry argument, jeśli chcem przekonać Tylera.
- Nie powiedziałaś mu?
- On myśli, że spałam u Nathalie. Wyobraź sobie, co by zorbił, gdyby dowiedział się, że poszłam do ciebie i zostałam na noc.
- Zdawało mi się, że mnie polubił.- odparł blndynek, bawiąc sie moimi palcami.
- Bo polubił, ale po tym wszystkim co się stało, mam wrażenie, że chce cie zabić.- Niall spiorunował mnie wzrokiem, na co ja tylko zachichotałam.
Po kąpieli udało mi się namówić Nialla na zrobienie śniadania. Ubrałam się i zeszłam na dół. Na stole stały tosty, a obok jeszcze parująca kawa. Zjadłam śniadanie i wypiłam napój. Cała zestresowana pojechałam z Niallem do domu. Tyler pewnie się wkurzył, że wzięłam jego samochód i nic nie powiedziałam. Znaleźliśmy się pod domem. Razem z Niallem weszliśmy do środka. Od razu po wejściu zjawił się Tyler. Był bardzo zdziwiony i zszokowany. Za nim stała uśmiechnięta Charlotte. W niej jedyna nadzieja.

____________________________________________________________________
I JESZCZE NAPISAŁAM ROZDZIAŁ 25! NIE MIAŁAM WENY. PISAŁAM SOBIE OD TAK. NUDZIŁO MI SIĘ, WIĘC CZEMU NIE? :D MAM NADZIEJĘ, ŻE JEST OK. CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

ROZDZIAŁ 24

- Liam. Spodziewałam się raczej...
- Nialla?- chłopak przerwał mi i dokończył za mnie. Wprawdzie tak, spodziewałam się go. Uśmiechnęłam się lekko do Liama, ale ten tylko wszedł głębiej do pokoju i usiadł na krześle obok biurka. Charlotte popatrzała na mnie i wyszła.- Chyba jasno dałaś mu do zrozumienia, że nie chcesz go widzieć, prawda? 
W sumie to nawet nie wiedziałam co na to odpowiedzieć. Miał rację, co tu więcej mówić?
- W jego imieniu chciałem cię spytać, jak się czujesz?
- DObrze. Tylko po to tu przyszedłeś? Żeby wyświadczyć mu przysługę?- spojrzał na mnie krzywo, ale zmusił się do małego uśmiechu. 
- Nie nazwałbym tego przysługą. Mógłby tu sam przyjść, ale kazałaś trzymać się z daleka, więc dotrzymuje słowa.- splótł swoje dłonie i oparł je na kolanach.- Właściwie to przyszedłem, żeby porozmawiać. O Niallu.
- Oczywiście.- nie zdziwiły mnie wcale jego zamiary. Mogłam się tego spodziewać.- Posłuchaj, nie mam ochoty wysłuchiwać twoich kazań.
- Nie mam zamiaru prawić ci żadnych kazań. Pomyślałem, że skoro nie chcesz wysłychać Nialla, to może mnie posłuchasz.- w jego spojrzeniu była szczypta nadziei, może troski.
- To źle myslałeś.- nawet mnie zdziwił lodowaty ton mojego głosu.- Powiedziałam Niallowi wszystko na ten temat. Ja już z nim skończyłam, uwolniłam się od niego, powoli zapominam, a nagle zjawiasz się ty i tak po prostu chcesz mi wszystko wytłumaczyć?!
- Skończyłaś z nim, ale on z tobą nie. Uwolniłaś się od niego, ale on nie potrafi. Zapominasz o nim, ale on z dnia na dzień pamięta wszystko coraz bardziej. Tobie jest łatwiej, ale jemu nie. Z twojej pesrpaktywy wygląda to tak: pokochałaś go, zaufałaś mu, dałaś szansę, on cię okłamał, skrzywdził, więc tak po prostu starasz się o wszystkim zapomnieć, ale dla Nialla to jest trudne!- Liam mówił podniesionym głosem. On nigdy na nikogo nie podnosił głosu.- Z jego perspektywy jest tak: kiedyś był chłopakiem, który miał problemy z alkoholem i narkotykami, przezwyciężył alkohol, ale narkotyki wciąż nie dawały mu spokoju, miał problemy, dusił je w sobie, potem pojawiliśmy się my, ale nie potrafiliśmy go odciągnąć od prochów, wciągnął się. Potem pojawił się Dan i Jason, wkręcili go w to jeszcze bardziej. Zabawiał się z dziewczynami, wymieniał seks z nimi na prochy. Potem poznał ciebie. Cały czas o tobie mówił, oszalał na twoim punkcie! Kiedy poczuł, że jest dla ciebie kimś więcej, że mu ufasz, nie chciał cię zranić. Z początku miałaś być kolejną dziewczyną, ale on chciał ci pomóc. Nie zaliczył cię tylko po to, żeby potem porzucić i zyskać nowy towar. Nie! On próbował z tym skończyć. Dla ciebie! Zmieniłaś go i nawet nie wiesz jak bardzo. Kiedy go poznałaś wydawał ci się zapewne tajemniczy, chamski, wredny, ale razem z chłopakami znamy go dłużej i zauważyliśmy w nim duże zmiany. Zmieniłaś go na lepsze. Próbował skończyć z narkotykami i udało mu się. Chciał cię chronić...
- Ale mu sie nie udało.- dokończyłam za niego, a on tylko na mnie smutno spojrzał, chociaż wyglądał na zdenerwowanego i spiętego. Przez chwilę patrzałam się w podłogę i myślałam nad słowami Liama. 
- Udałoby mu się, gdybyś wtedy w domu nie usłyszała słów Haryy'ego.
- Czyli okłamywałby mnie cały czas, tak?- wkurzyłam się.
- Nie, on...
- Nie obchodzi mnie, co by zrobił lub powiedział. Nie obchodzi mnie już nic, co z nim związane! Rozumiesz?! Wszyscy teraz skaczą wokół Nialla i mówią, jak on to przeżywa, a czy ktokolwiek zainteresował się mną?! Dla mnie to też było trudne. Przez cały ten czas, kiedy leżałam w szpitalu myślałam o nim, próbowałam mu wybaczyć, ale nie mogłam! Nie mogłam znowu z nim być przez to wszystko! Dla mnie on już nie istnieje! 
- Przestań kłamać! Po co okłamujesz nas i samą siebie?! 
- O co ci chodzi?- wstałam i podeszłam do Liama. Staliśmy naprzeciwko siebie, w niewielkiej odległości.
- O to, że wmawiasz sobie, co czujesz! Mówisz, że ci na nim nie zależy, nic do niego nie czujesz. Ale tak naprawdę kochasz go i dobrze o tym wiesz! Boisz się powiedzieć prawdę, więc wmawiasz sobie co masz czuć, zamiast przyznać, że brakuje ci go, że tęsknisz za nim i, że cholernie go kochasz! Przyznaj to w końcu! Przestań udawać!- zdziwiło mnie to wszystko, co powiedział. Jak on tak mógł?
- Skąd możesz wiedzieć, co czuje?! Skąd?! Czy gdybym kochała Nialla i coś jeszcze do niego czuła, kazałabym mu o wszystkim zapomnieć? Czy bym go tak po prostu zostawiła? Nie sądzę, więc nie mów mi, że coś do niego czuje! Ja i Niall to temat skończony! I jeszcze raz zapytam: Skąd wiesz co ja moge czuć?!
- Może stąd, że słysze w jaki sposó wymawiasz jego imię. I kiedy je wymawiasz oczy ci się świecą, a źrenice powiększają! Może to nie jest dobry argument, ale nie masz chyba tak na codzień, prawda?- wkurzył mnie. 
- Wyjdź stąd.- powiedziałam cicho i skrzyżowłam ręce tak, że wyglądałam jakbym sama siebie przytulała.- Słyszysz? Wyjdź!- krzyknęłam, a on spojrzał na mnie z rezygnacją i wyszedł. 
Od razu opadłam na łóżko i ukryłam twarz w poduszce. Słone kroply zaczęły spływać po moich polikach, jedna za drugą. Nie przypuszczałam, że Liam może być tak bezczelny! Jak on w ogóle miał prawo zarzucać mi co czuje do Nialla? Skąd on może to wiedzieć? Czy do nich wszystkich nie dociera, że mi na nim nie zależy i, że go nie kocham? 


~*~
W pewnym momencie usłyszałam pukanie do drzwi.
- Em, to ja.- za drzwiami Charlotte odezwała się opiekuńczym głosem. Weszła do pokoju i usiadła na łóżku. Położyła rękę na moim ramieniu.- Aż tak źle?
- Słyszałaś?- zapytałam przez łzy.
- Nie wszystko. Po prostu Liam wyleciał z domu. Widziałam, że jest mocno zdenerwowany.- pogładziła moja rękę.- Powiesz mi, o co poszło?
- O Nialla.- odpowiedziałam na tyle cicho, że ja sama ledwo się usłyszałam. 
- Znowu coś zrobił?
- Nie.- przełknęłam ślinę i kontynuowałam.- Liam mówił mi, że Niall nadal mnie kocha i, że zależy mu na mnie. Nie może zapomnieć. Powiedziałam mu, że mnie to nie obchodzi, bo ja go już nie kocham i nic do niego nie czuje, a on zaczął się na mnie wydzierać, że wszystkich kłamuje, mówiąc, że go nie kocham, bo tak nie jest i, że wmawiam sobie co mam czuć.- kiedy skończyłam łzy znowu ściekły po mojej twarzy.- Najbardziej zdenerwowało mnie to, że wszyscy martwią się o Nialla, ale nikogo nie obchodzi co ja czułam i czuje nadal.
- Ja nie wiem co naprawdę czujesz. Nie jestem tobą. Ale może Liam w pewnym sensie ma rację.
- Co?!- momentalnie usiadłam obok niej i popatrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Sama pomyśl. Może faktycznie wmawiasz sobie co czuć, tylko dlatego, że Niall cię zranił, a ty nie chcesz przyznać, że go kochasz. 
- Ale ja go...
- Mnie nie okłamiesz.- odparła i się uśmiechnęła.- Możesz sobie mówić co chcesz, ale ja i tak to widzę. Nie chcesz przyznać, że go kochasz, bo to dałoby mu do zrozumienia, że jest dla was szansa, a ty jej nie chcesz. Nie chcesz jej, bo może boisz się, że znowu zostaniesz zraniona i okłamana. 
- Jednak wiesz, co czuję.- powiedziałam, na co obydwie zachichotałyśmy.
- Mówiłam. Mnie nie okłamiesz. Widzę to po tobie i twoim zachowaniu.
- Chyba masz rację. Powinnam z nim porozmawiać zanim będzie za późno.- spuściłam głowę i po chwili powiedziałam.- Już jest za późno.
- Jeszcze nie.- złapała mnie za ręce i spojrzała w moje oczy.- Tylko odpowiedz sobie na jedno pytanie: Czy na pewno tego chcesz?
- Tak!- odparłam bez namysłu.
- Przemyśl sobie wszystko jeszcze raz. Na spokojnie. Masz dzisiaj cały wieczór. Zastanów się, czy dasz radę spojrzeć mu w oczy i ponownie mu zaufać po tym wszystkim. Jeśli go kochasz, to nie powinnaś mieć z tym problemu, ale przemyśl to wszystko. Tylko myśl rozsądnie.- uśmiechnęła się szeroko i skierowała w stronę drzwi.
- Dzięki.- powiedziałam zanim zdąrzyła wyjść. Skinęła tylko głową i zamknęła za sobą drzwi.
Usiadłam na parapecie i podkuliłam nogi pod brodę. Zamknęłam oczy i nagle wszystko do mnie wróciło. Wszystkie wspomnienia i Niall. Jego błękitne jak ocean oczy. Jego uśmiech, miękkie włosy. To w jaki sposób mnie całował. Tak delikatnie, ale jednocześnie agresywnie. To, jak mnie obejmował. Dotyk jego ciepłych dłoni na moim ciele. Sposób, w jaki na mnie patrzył. To, z jaką troską się ze mną obchodził. Traktował mnie najdelikatniej, jak tylko mógł. Jakbym była ze szkła, i kiedy ktoś dotknie mnie za mocno rozsypię sie na małe kawałeczki. Brakowało mi tego. Tak bardzo mi tego brakowało. A najbardziej brakowało mi Nialla. Wzięłam telefon i napisałam smsa do Nathalie, że jednak idę na kolację. Skłamałam, ale nie mogłam jej napisać, że idę do Nialla. Przyjechałaby do mnie w ciągu kilku minut i próbowałaby mnie powstrzymać. Było kilka minut po 18. Tyler wrócił jakąś godzinę temu, ale na całe szczęśćie ani razu do mnie nie wszedł. Pewnie Charlotte wyjaśniła mu, że chcem pobyć sama. Chwała jej za to. Nie zniosłabym kolejnych kazań, a zwłaszczą jeśli byłyby to kazania Tylera. Całe szczęście zaraz wychodzą na kolację. Wychodzą wcześniej, ponieważ zdecydowali się na spacer. Trochę czasu zajmie im dojśćie do restauracji, z czego się cieszę. Usłyszałam tylko lekkie trzaśnięcie drzwiami. Wybrałam numer do Perrie. Odebrał Zayn. W sumie to dobrze. Spytałam, czy Niall jest w domu. Na moje
szczęście był. Rozłączyłam się i rzuciłam telefon na łóżko. Jak najszybciej się ogarnęłam, pomalowałam i ubrałam w coś lepszego. Rozpuściłam włosy, które od razu perfekcyjnie się ułożyły. Wyszłam z domu, wsiadłam do samochodu Tylera i pojechałam do Nialla. Będę musiała napisać Charlotte o wszystkim i poprosić, żeby mnie kryła. 










______________________________________________________________________
I W KOŃCU JESTEM Z ROZDZIAŁEM 24! TROCHĘ CZEKALIŚCIE, ALE NARESZCIE JEST! MYŚLE, ŻE WAM SIE SPODOBA :) JAK MYŚLICIE, CO DALEJ BĘDZIE Z NIALLEM I EMILY? WRÓCĄ DO SIEBIE, CZY JEDNAK EMILY ZMIENI ZDANIE? CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

niedziela, 9 marca 2014

ROZDZIAŁ 23

*Emily*
Minął prawie miesiąc od całego zajścia. Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala. Czuję sie już lepiej, choć muszę przyznać, że nadal boli mnie trochę brzuch. Nie ukrywam, że bardzo przeżywałam śmierć mojego własnego dziecka. Płakałam jak głupia, kiedy się o tym dowiedziałam. Odkąd się obudziłam Niall przyhodził do szpitala codziennie, ale ja nie chciałam go widzieć. Powiedziałam pielęgnirace, żeby go nie wpuszczała. Nie wybaczyłam mu tego wszystkiego. Nadal go kocham, ale nie moge z nim być. Pomimo tego, że dzieliło nas dziecko. Nie wróce do niego. Za bardzo mnie zranił. To również przeżywałam. Dowiedziałam się, że Tyler jest z Charlotte. Nie zdziwiło mnie to. Znają się od małego. Byli kiedyś nierozłączni. Bardzo ją lubię i cieszę się, że sa razem. Może chociaż im się uda. Charlotte odwiedzała mnie, przynosiła świeże owoce, soki. Podnosiła na duchu. Kocham ją jak siostrę i cieszę się, że mam ją przy sobie, a niedługo będzie miała moje nazwisko. Tak, Tyler się jej oświdczył. Mam nadzieję, że ślub będzie nieługo. Już się nie mogę doczekać. Dzisiaj to właśnie ona odbiera mnie ze szpitala. Tyler pojechał na spotkanie w pracy. Teraz pracuje mniej niż wcześniej, ale tak samo ciężko. Chce być zawsze przy mnie i mnie pilnować. Jakby nie wystarczyła mu opieka Charlotte. Ale kocham go, że zrezygnował z części swojej pracy dla mnie. W końcu to ja jestem waniejsza od pracy. I oczywiście Charlotte. Podpisywałam właśnie papiery wypisujące mnie ze szpitala, kiedy dostałam smsa, że Lottie będzie za jakieś 15 minut. Napisałam długopisem ostatni podpis i wyszłam z budynku. Na dworzu było gorąco. Promienie słoneczne świeciły prosto w moje oczy. Nie można było odczuć żadnego wiatru. W końcu piękna pogoda w Londynie. Czekałam, aż w końcu podjechało znajome mi, bordowe auto. Wysiadła z niego wesoła brunetka. Przywitała mnie i wzięła moje torby, żeby wsadzić do bagażnika. Pomimo wysokich szpilek nadal była ode mnie nieco niższa. Szłam za dziewczyną, kiedy poczułam, jak ktoś łapie mnie za rękę. Gdy się odwróciłam ujrzałam znajomą mi twarz. Blondyn z przepięknymi, niebieskimi oczami, ale zamiast szerokie uśmiechu na jego twarzy był...smutek? Wyszarpałam się z jego uścisku.
- Emily prosze cię.- spojrzał na mnie błagalnie. Charlotte uśmiechneła się do mnie, żebym sie nie spieszyła i wsiadła do samochodu.
- Czego chcesz?- burknęłam do chłopaka. Pociągnął mnie nieco dalej i złapał za ręce. Zabrałam je i schowałam za siebie. Nie chciałam zeby mnie dotykał, rozmawiał ze mną, nic. Nie mam na to ochoty. 
- Dlaczego taka jesteś?- skrzyżowałam ręce na piersiach i uniosłam brwi do góry.- Czemu nie dopuszczasz mnie do siebie? 
- Nadal nie rozumiesz?!- byłam poirytowana.- Niall, okłamałeś mnie. Obiecałeś mi, że mnie nie skrzywdzisz, mówiłeś, że mnie kochasz, że jestem dla ciebie wszystkim, a ty po prostu mnie perfidnie oszukałeś i wykorzystałeś! Myślałeś chociaż o tym, jak ja się poczuję? Nie wydaje mi się. Uratowałes mnie i dziekuję ci. Ale nie potrafię tak! Nie umiem już nawet spojrzeć na ciebie pod dobrym kątem. Straciłam do ciebie jakiekolwiek zaufanie. Patrząc na ciebie widzę  potwora.- na te słowa lekko się zdziwił.- Wybacz, ale nie mam innego okreslenia.
- Ale ty mi się nawet nie dałaś wytłumaczyć.- złapał mnie za biodra i przyciągnął lekko do siebie.- Proszę, cię wysłuchaj mnie i daj mi szansę, a obiecuję, że będzie inaczej! Ja skończyłem z tym wszystkim dla ciebie! Naprawdę! Proszę cię, daj nam szansę!- łzy spłynęły po moich policzkach.
- Miałes swoją szansę i ją zamrnowałeś.- powiedziałam przez łzy.
- Nadal nie spocznę dopóki nie dasz mi się wytłumaczyć.
- Radziłabym ci dac se spokój. To ci nic nie da. Nic nie naprawi tego co się stało. Pamiętam dokładnie każde wypowiedziane przez Harry'ego słowo. Na to nie ma wytłumaczenia.- tak bardzo kłuło mnie serce, kiedy to mówiłam. 
- To co teraz  będzie?- zapytał łamiącym głosem.
- Spróbujemy zapomnieć.- odparłam i spuściłam głowę.
- Nie chcę zapomnieć.- powiedział na tyle cicho, że ledwo mogłam usłyszeć.- Za dużo dla mnie znaczysz.
- Wybacz Niall.- zbrałam jego dłonie i odwróciłam się na pięcie. Stanęłam przy samochodzie i otworzyłam drzwi. Wsiadając spojrzałam na blondyna, który patrzył na mnie smutno. Odwróciłam wzrok i wsiadłam do srodka. Wytarłam oczy, a Charlotte tylko położyła rękę na moim kolanie i pojechała w stronę domu.
~*~
Była sobota. Minął tydzień odkąd wyszłam ze szpitala. Czuję się już o wiele lepiej. Obudziłam się, na zegarku była 11:40. Trochę mi się pospało. Przeciągnęłam sie i ponownie opadłam na łóżko. Miałam ochotę dzisiaj poleniuchować, ale nie wytrzymałabym dłużej niż 30 minut. Po prostu musze coś robić. Wstałam i poszłam do
łazienki. Umyłam zęby, związałam włosy w luźnego warkocza i wróciłam do pokoju. Wyjęłam z szafki ciuchy i założyłam je na siebie. Pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół. W kuchni Charlotte stała przy kuchence i coś gotowała, a Tyler siedział przy stole kuchennym i pisał coś w swoich papierach. Zajęłam miejsce obok niego, a na mój widok od razu się uśmiechnął. Miał dzis dzień wolny. Pewnie ma zaplanowane wyjście z Charlotte.
- Idziesz dzisiaj z nami wieczorem do restauracji?- zaproponował mi.
- Nie dzięki. Nie będę wam przeszkadzać. Należy wam się kolacja tylko we dwoje.- odparłam i się uśmechnęłam.
- Nie przeszkadzasz. A kolacje we dwoje możemy zjeść kiedy tylko będziemy chcieli. To co idziesz?- w sumie to nie chciałam siedzieć sama w domu, ale patrzeć na zakochanych też nie miałam ochoty.
- Nie, zadzwonię po Nathalie i z nią posiedzę.- uśmiechnęłam się i spojrzałam na Tylera. Przyjrzałam mu się dokładnie. Nie wyglądał już na takiego zmęczonego jak wcześniej, teraz chodził spać o normalnej porze, nie jeździł w tą i z powrotem po biurach i urzędach. W końcu się nie przepracowywuje. 
- Słuchajcie ja muszę tylko coś załatwić.- popatrzałyśmy na niego lekko zdenerwowane.- To tylko mała sprawa. Dwie godziny i wracam. Obiecuję.- pocałował czoło Charlotte i wyszedł z domu.
- Założę się, że nici z kolacji.- oznajmiła Charlotte i się zaśmiała. Odpowiedziałam jej tym samym i poszłam do swojego pokoju. Napisałam smsa do Nathalie, a ona zgodziła sie przyjść. Nadal nie moge w to uwierzyć, że kiedyś miałam ochotę zepchnąć ją z mostu, a teraz ratowałabym ją za wszelką cenę. Nie wyobrażałam sobie, że kiedyś możemy się w ogóle zaprzyjaźnić. Siedziałam na łóżku gapiąc się w pusty ekran mojej komórki, kiedy usłyszałam pukanie. Do środka weszłam Charlotte. Z jej wyrazu twarzy nie
mogłam nic odczytać. 
- Ktoś do ciebie.- powiedziała, a za nią do pokoju wszedł Liam. Miał poważną minę.






















___________________________________________________________________________________________
I JESZCZE SPECJALNIE DLA WAS KOLEJNY ROZDZIAŁ, A DOKŁADNIE 23! NIE MIAŁAM WENY :( PRZEPRASZAM, JEŚLI WYSZŁY MI BEZNADZIEJNIE I KRÓTKO, ALE SAMI WIECIE. MIAŁAM TROCHĘ NAUKI OSTATNIO :/ MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA! :) CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

ROZDZIAŁ 22

- Ty idioto! Znowu przez ciebie jest w szpitalu! Zabije cie!- krzyknął i podszedł do mnie. Z całej siły przycisnął mnie do ściany. Zacząłem się z nim szarpać. Nathalie kazała nam przestać, aż w końcu oderwała nas od siebie. Byłem zdziwiony, że w takiej małej osobie jest tyle siły.
- Zanim go zabijesz, posłuchaj jak było naprawdę.- stała tak blisko Tylera, że dzieliło ich kilkanaście centymetrów.
- Dobrze wiem, że to wszystko to jego wina!- warknął do niej. 
- Skąd możesz wiedzieć? z tego co wiem, to nie było cię wtedy w Londynie.- skrzyżowała ręce na piersi. Chciał coś powiedziec, ale Nathalie go zaskoczyła.- Emily została porwana po tym, jak wyszłam od niej z domu. Była załamana tym co usłyszała o Niallu.- Tylerowi napieły się mieśnie, kiedy usłyszał moje imię. Nathalie to zauważyła i kontynuowała.- Jego kumpel naopowiadał jej niewyobrażalnych rzeczy, bo był o nią zazdrosny. Chciał rozwalić ich związek. Sama kiedyś byłam z Niallem i wiem, że nie skrzywdziłby Emily. On nie jest taki. Więc się ogarnij i zostaw go w spokoju. A na przyszłość najpierw wysłuchaj wersji innych ludzi, a potem się mścij.- wyjąsniła mu wszystko, a na samym końcu spojrzała na niego wrogo. Byłem jej wdzięczny. Stanęła w mojej obronie i jeszcze w dodatku mnie kryła. Mam u niej dług. 
- Chyba masz racje.- oznajmił i spojrzał na mnie. Podał ręke na zgode.- Wybacz, ja tylko się o nią martwię. Wiesz jaka ona jest. I jeszcze to porwanie.
- Uwierz mi, przeżywam to bardziej niż myślisz.- odparłem. 

- Ile czasu już ją tam trzymają?- zapytał.
- Niecałe dwie godziny.- odpowiedziała mu Nathalie. 
Staliśmy tam przez cały ten czas, kiedy do środka weszła jakaś niska brunetka. Podeszła do nas, a Tyler zamknął ją w dosć czułym uścisku. 
- Co z nią?- spytała z troską w głosie. Nie wiedziałem za bardzo o co tu chodzi. Tyler obejmował ją w pasie, patrzył na nią jakby była ósmym cudem świata. 
- Jeszcze nic nie wiadomo.- złapał ją za rękę i spojrzał na mnie.- Niall to jest Charlotte. Moja...dziewczyna.- widać było, że jest nieco zawstydzony. Brunetka podeszła do mnie i się przedstawiła.
- Lottie?!- usłyszeliśmy radosny głos Nathalie. Obydwie dziewczyny podbiegły do siebie i się przytuliły.
- To wy się znacie?- Tyler był wyraźnie zdziwiony. Nie ukrywam, ja też.
- Tak. Wujek Nathalie jest szefem wytwórni, w której pracuje.- wyjaśniła nam Charlotte.  Najwyraźniej ona i Nathalie są bliskimi przyjaciółkami. 
Całe wydarzenie przerwał nam lekarz. Wszyscy podbiegliśmy do niego.
- Tyler Winter?- rozglądał się po nas.
- To ja!- wykrzyknął prawie Tyler.- Czy wiadomo co z moją siostrą?
- Pacjentka straciła dużo krwi, ale to nie był problem.- po tych słowach wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.- Tak. To była ta dobra wiadomość.
- Jak to? Jest jakaś zła?- nie mogłem wytrzymać. Musiałem się wtrącić.
- Niestety jest. Zdołaliśmy uratować Emily, ale niestety dziecko nie przeżyło. Potrzebowało krwi matki, a nie było jej za wiele i po prostu nie dało rady. 
- Dziecko?!- wszyscy chórem powiedzielismy to słowo i spojrzeliśmy na lekarza.
- Nie wiedzieli państwo? 
- Nikt nie wiedział. Nie wiem nawet, czy Emily wiedziała.- wyjaśniła Nathalie.
- Była w szóstym tygodniu ciąży. Przykro mi.- rzekł i zniknął za jakimiś wielkimi, skzlanymi drzwiami. 
Wszyscy spojrzeli na mnie, a w oczach Tylera dostrzegłem cień złosci. Usiadłem bezsilnie na krześle, a reszta poszła w moje ślady. Wiedzieliśmy, że krzyki czy bójki są teraz zbędne. Ukryłem twarz w dłoniach, a pojedyńcze łzy spłynęły z moich polików. Nie mogłem w to uwierzyć. Byłbym ojcem! A teraz?! Straciłem i dziecko i Emily! Zabije chuja! Nie daruje mu tego! Wstałem i wybiegłem na zewnątrz. Przed budynkiem spotkałem chłopaków. 
- Co jest?- spytał Liam. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Emily była w ciąży.- zrobili wielkie oczy.- Dziecko potrzebowało krwi, ale ona ją straciła. Poroniła. Rozumiesz?! Moje dziecko nie żyje!- krzyknąłem, a Liam złapał mnie za nadgarstek.
- Uspokój się!
- Znajde tego skurwysyna i zabije! Zabije!
- Uspokój się Horan! Słyszysz?! To ci i tak nic teraz nie da! Powinieneś się martwić o Emily, a nie przejmowac się Jasonem!- wrzasnął do mnie. Muszę przyznać, że jego krzyki na mnie podziałały. Posłuchałem go i razem wróciliśmy do szpitala, gdzie siedzieli Tyler z Nathalie i Charlotte. Przedstawiłem ich sobie i przez reszte czasu siedzieliśmy w milczeniu, kiedy znowu podszedł do nas doktor. 
- Nie ma co tutaj tak siedzieć.- zaczął.- Jedźcie do domu, wypocznijcie, wyśpijcie się. Zadzwonimy, kiedy tylko się obudzi.- spojrzeliśmy na niego.- Naprawdę, potrzebujecie snu.
Nawet sie nie kapłem, że jest już wieczór. Spędziliśmy tu prawie cały dzień. Oczy miałem podczerwienione (jak wszyscy) i zasypiałem na siedząco. Wszyscy opuściliśmy budynek i pojechaliśmy do swoich domów. 

*Tyler*
Nadal byłem w szoku. Jednocześnie byłem zły na Nialla i chciałem go zamordować, ale wiedziałem jak to przeżywa. Wszyscy byliśmy zaskoczeni i zdenerwowani. Wziąłem prysznic i nic nie mówiąc położyłem się do łóżka. Charlotte jeszcze długo rozpakowywała swoje rzeczy i dołączyła do mnie. Długo jeszcze myślałem o tym wszystkim. Byłbym wujkiem. Moja mała siostrzyczka byłaby mamą. Łza pociekła po moim poliku, kiedy przypomniałem sobie, że przecież to dziecko nie żyje. Długo się kreciłem aż w końcu udało mi się zasnąć. 

______________________________________________________________________
HEJ, HEJ! MAM ROZDZIAŁ 22! TAK WIEM, NIE WYSZEDŁ PERFEKCYJNIE, ALE JEST! NASTĘPNY PODEJRZEWAM, ŻE BĘDZIE CIEKAWSZY I DŁUŻSZY NIŻ TEN :) ALE MYŚLE, ŻE SIE SPODOBA. CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

piątek, 7 marca 2014

INFORMACJA!

Myślałam nad zmieniem głownej bohaterki... Od dzisiaj kto inny będzie Emily :D Po prostu tak kocham tą aktorkę, że musiałam! <3 

PS. Nowy rozdział już niedługo! Kocham Was Miśki! ;*

niedziela, 2 marca 2014

ROZDZIAŁ 21

Nie mogłam w to uwierzyć, że to on! Mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa! Przetrzymuje mnie w jakimś opuszczonym miejscu i bije! Jak on może?! O co mu chodzi?!
- Jason? To...to ty?- głos mi się złamał. Zalałam sie łzami. 
- Zgadłaś.- powiedział rozbawionym głosem.
- Dlaczego to robisz? Co ja ci zrobiłam?!- krzyknęłam do niego, a on znowu uderzył mnie w twarz. 
- Nie udawaj, że nie pamiętasz!- wrzasnął na cały głos.- Po śmierci twoich rodziców wyjechałaś do swojej ciotki. Zostawiłaś mnie samego! Wyjechałaś beż żadnego pożegnania! Nawet mi o tym nie powiedziałaś! Straciłem jedyną bliską mi osobę! Byłaś dla mnie jak siostra!- przez chwilę milczał.- Niall pożałuje!
- A co do tego wszystkiego ma Niall?- spytałam zdziwiona.
- Od zawsze cię kochałem! Kiedy pierwszy raz się poznaliśmy, nie mogłem przestać o tobie myśleć! Inni pomyśleliby, że to zwykłe dziecięce zaloty, ale ja z dnia na dzień kochałem cię bardziej! A kiedy zobaczyłem cię wtedy w klubie, z NIM, miałem ochotę go zamordowac! Nie mogłes się z tym pogodzić, że on cię ma, a ja nie miałem tej szansy! Ale teraz obydwoje pożałujecie!- ostatnie słowa wykrzyczał mi w twarz. 
- Jason, ja...- urwałam. Nie wiedziałam co powiedzieć.- Myślisz, że tylko ty na tym ucierpiałeś?! Wyjechałam, wiem. Ale cały ten czas myślałam o tobie! Byłeś jedyną osobą, która nie uwarzała mnie za wariatkę! Ty jedyny chcialeś sie ze mną zadawać! Kochałam cię tak samo jak ty mnie! Może nie odwzajemniałam twoich uczuć, ale cię kochałam! Bardziej niż myślisz!- krzyknęłam, a on podszedł do mnie i rozwiązał mi ręce. Wpił się w moje usta i bezwładnie położył swoje cięzkie ciało na moim. W jedenj chwili chciałam go odepchnąć, ale coś mi na to nie pozwoliło. Nagły impuls. Wplotłam palce w jego gęste, blond włosy. Chłopak jedną ręką dotykał moich gołych pleców, a drugą trzymał mój kark. Wydawałam z siebie ciche pomruki. Jason uśmiechał się w cazsie pocałunków.
- Nawet nie wiesz ile na to czekałem.- wyszeptał i pocałował mnie namiętniej. W pewnej chwili przypomniałam sobie pocałunki z Niallem. Były inne niż te z Jasonem. Delikatniejsze i...wyjątkowe! Sprawnym ruchem odepchnęłam od siebie ciężkiego chłopaka i usiadłam podkulając nogi.
- Nadal go kochasz.- wymamrotał pod nosem. Spojrzał na mnie i wyszedł. Miał rację. W głebi serca, nadal kochałam Nialla. Znaczył dla mnie wiele. Nadal znaczy. Zalałam się łzami. 

*Nathalie*
Dojechaliśmy na miejsce spotkania. Opuszczona leśniczówka na środku lasu. Super. Weszliśmy do środka. Czekał na nas dość potezny mężczyzna. 
- Jason ma Emily!- krzyknął Niall i do niego podbiegł. 
- Domyśliłem się.- odparł spokojnie mężczyzna.- Był u mnie dzisiaj. Wyzywał mnie, że jestem idiotą. Powiedział, że sam da sobie radę i, że pożałujesz tego ty i twoja ślicznotka.- Niall napiął mięsnie. Podeszłam do niego i złapałam go za ramię. Spojrzał na mnie i trochę się rozluźnił. 
- Musimy coś wymyslić!
- Myślisz, że nie wiem? Cały czas próbuje wymyślić jakiś plan, ale nic z tego. Jason jest sprytny. 
- Wiesz  chociaż, gdzie może być?!
- Podejrzewam, że przetrzymuje ją w starej, opuszczonej fabryce za lasem. 
- Trzeba go przechytrzyć.- wtrąciłam nagle.
- To nie takie łatwe. Może nas to kosztować życie. Jason jest uzbrojony. Będzie jej pilnować.- wyjąsnił Dan.
- Pomożesz nam? Proszę.- głos Nialla był błagalny. Mężczyzna ciężko westchnął.
- Masz szczęście, że cie lubie Horan.- Niall się uśmiechnał i zasiedliśny przy stole.
- A więc, do fabryki prowadzą 4 wejścia. Dwa tylne i dwa z przodu, dostawcze. Moglibyśmy wejść tymi dostawczymi, ale to za przwidywalne. 
- Macie jakąs broń?- spytałam nagle. Spojrzeli na mnie zdziwieni.
- Tak. Mam z trzy egzemplarze przy sobie.- uśmiechnełam się.
- Chyba mam pomysł.- przyjęli poze słuchaczy.- Jason spodziewa się Nialla, ale nie ciebie, prawda?
- Tego nie jestem pewien. Ale chyba nie.
- Mnie również całkiem się nie spodziewa. Moglibyśmy zrobić tak: wszyscy razem pojechalibyśmy do tej fabryki, każdy uzbroi się w pistolet. Jeden nie będzie miał wcale naboi, drugi będzie miał tylko jeden, a trzeci będzie załadowany. Dan, ty wejdziesz wejściem dostawczym, ja z Niallem tylnym. Weźmiesz naładowany pistolet i wystrzelisz nim gdziekolwiek. Jason się wystraszy i przybiegnie do głównego holu w fabryce. Wtedy dasz nam znak, że Jason jest z tobą strzelając w ziemię. Niall pójdzie szukać Emily, a ja zakradnę się na Jasona od tyłu z pisotletem jednonabojowym. Otoczymy go i nawet nie będzie o tym wiedział. Będziesz tam stał i w niego celował, a on zapewne cię wyśmieje, wtedy ja strzele od tyłu i później pójdzie łatwo. Co wy na to?- patrzeli na mnie zdumieni.
- Podziwiam twój potencjał i zapał bojowy. Niezłam jesteś. To się może sprawdzić.- uśmiechnęłam się, kiedy dostałam pochwałe od
Dana. 
- Ale skąd możesz mieć pewność, że traisz za pierwszy razem?- spytał Niall.
- Nie martw się. Opłacało się jeździć z tatą na polowania.- odparłam. Spojrzałam na Dana. Uśmiechał się.
- To na co czekamy?
- Nie tak szybko.- przerwał Niallowi Dan.- Dajmy czas Jasonowi. Dopadniemy go, ale jutro rano. Na razie dajmy mu czas, żeby się nakręcił.- Blondyn niepewnie pokręcił głową. Jeszcze raz omówiliśmy plan i wróciliśmy z Niallem do domu. Zbliżał się wieczór. 

*Emily*
*Rano*
Obudziły mnie hałasy dochodzące zza drzwi. Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku, które jest niewygodne. Znowu bolał mnie brzuch i głowa. Znajome uczucie. Wychyliłam głowę na koniec łóżka i znowu zwymiotowałam. W pomieszczeniu unosił się odór moich wymiocin. Rozejrzałam się i dostrzegłam niewielki okno. Całe było brudne od kurzu. Byłam wolna od jakichkolwiek węzłów. Podeszłam do okna i próbowałam je otworzyć. Udało się. Poczułam powiew świeżego powietrza z zewnątrz. Od razu lepiej. Podskoczyłam i złapał się rękoma ramy okna. Powoli się wciągałam, żeby móc wyjść. Kiedy byłam już w połowie poczułam czyjeś ręce na moich udach. Wciągnęły mnie do środka i rzuciły na podłoge. Jason. Zamknął okno i stanął przede mną. 
- Co znudziło ci się tutaj kochanie?- zapytał pełen złosci.- Zostaniesz tu na zawsze!- krzyknął i uderzył mnie z całej siły w twarz. Złapał mnie za włosy i pociągnął do góry. Krzyczałam z bólu, ale on nic sobie z tego nie robił. Jeden cios w brzuch. Drugi. Trzeci. Puścił mnie, a ja upadłam na podłogę i się skuliłam. Podniósł mnie i uderzył kolanem w moje podbrzusze. Potem pięścią dostałam w polik. Z wargi poelciała krew. Upadłam bezwładnie na podłogę. Byłam półprzytomna. Chciałam, żeby był tu Niall. Z moich usta lała się krew. Kopnął mnie w brzuch, a ja krzyknęłam. Zwijałam się z bólu. Trzymałam się za brzuch, a kiedy spojrzałam na moją dłoń była na niej krew. Nagle usłyszałam strzał. Na moje szczęśćie Jason wybiegł z pokoju i przymknął drzwi. Ból brzucha narastał coraz bardziej i bardziej. Później widziałam tylko ciemność.

*Niall*
Usłyszeliśmy z Nathalie dwa strzały. Dan zwabił Jasona w półapke. Dziewczyna pobiegła w wyznaczone miejsce, a ja przszukiwałem każde, nawet najmniejsze pomieszczenie. Nigdzie nie było Emily. W końcu dotarłem do dużych, metalowych drzwi. Były uchylone. Wszedłem do środka. Na ziemi leżało ciało. Podbiegłem do niego i się przeraziłem. To była Emily! Do moich oczu napłynęły łzy. Miała zamknięte oczy. Jej usta były zakrwawione. Wziąłem ją za rękę. Zobaczyłem, że pomiędzy jej nogami jest ogromna kałuża krwi, która robiła się większa i większa. Spodnie w kroku miała przesiąknięte krwią. Wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem na policję i pogotowie. Ręcę mi się trzęsły. Usłyszałem strzał. Pewnie Nathalie nacisnęła spust. Potem kolejny i kolejny. Dan nie wytrzymał. Trzymałem moją Emily za rękę. Położyłem jej głowę na moich kolanach. Moczyłem jej twarz moimi łzami. Minęło sporo czasu, a Emily straciła mnóstwo krwi.
- Trzymaj się, proszę cię.- powiedziałem, a po chwili do pomieszczenia wpadł policjant z bronią. Za nim przybiegł jakiś facet w czerwonym ubraniu. Pewnie z pogotowia. Wziął Emily na ręcę. Pobiegliśmy za nim. Zabrali Emily do szpitala, a Jasona na komisariat. Nathalie nie skrzywdziła go za bardzo. Uszkodziła mu nogę, ale tylko draśnięciem. W trójkę pojechaliśmy do szpitala. Tak sie bałem. Nie wiedziałem dlaczego tak mocno krwawiła. Jeśli ją dotykał, zgwałcił, cokolwiek, nie ręczę za siebie! Zabije chuja! Nie daruję mu tego. Nie jechaliśmy tak szybko, jak karetka, ale w szpitalu znaleźlismy się zaledwie 15 minut później. Recepcjonistka powiedziała, że zabrali ją na salę operacyjną. Dan pojechał do domu. Miał swoje sprawy. Siedziałem tam z Nathalie i czekaliśmy. Po jakiejś godzienie do szpitala wpadł zdenerwowany Tyler. Szedł w moją stronę i zaciskał pięści. W jego oczach było wypisane: "Już nie żyjesz". Szykowałem się na bójke. 

____________________________________________________________________
I NAPISAŁAM ROZDZIAŁ 21! NIE WYSZEDŁ MI TAK, JAK PLANOWAŁAM, ALE JEST! :> MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA! CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

ROZDZIAŁ 20

- Nie zbliżaj się do niej!- warknąłem do słuchawki. Usłyszałem jego obrzydliwy śmiech. Zacząłem krzyczeć.- Słyszysz?! Nie waż się jej dotykać! Jeśli jej coś zrobisz, nie daruje ci tego! Rozumiesz?!
- Nie obiecuję.- odparł.
- Nawet nie próbuj! Jeśli ją dotkniesz, nie żyjesz!- wrzeszczałem, ael się rozłączył.
Rzuciłem telefon na kanape. Jak tylko pomyślałem, co ten chuj może jej zrobić, chciałem rozwalić wszystko co znajdowało się wokół mnie. Nie pozwolę mu na to! Muszę coś zrobić, żeby uratować Emily. Jest taka delikatna, a ten psychol ją porwał i gdzieś przetrzymuje! Nie wyobrażam sobie, jak ona się teraz boi! Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Dana. Umówiliśmy się za dwie godziny. W tym czasie pojechałem do Nathalie.


*Emily*
Obudziłam się z bólem głowy. Dopiero kiedy doszłam do siebie zobaczyłam, że jestem w jakimś obskurnym, ciemnym pomieszczeniu. Ręcę miałam związane. Siedziałam na podłodze i opierałam się o jakieś łóżko. Było metalowe i zniszczone. Na nim był szary, podarty materac i brudny, dziurawy koc. W rogu leżała poduszka, z której wystawał puch. Rozejrzałam się dookoła. Było tu tylko łóżko, krzesło i stół, a na nim lampka. Nagle usłyszałam, jak ktoś przekręca zamek. Drzwi się otworzyły, a do środka wszedł jakiś chłopak. Tak! Teraz poznaję! To ten sam koleś, który był wtedy w klubie! Dotykał mnie, a Niall miał ochotę go zabić! Wszedł do pomieszczenia i zamknął za sobą drzwi. Był ubrany jak wtedy. Czarny, długi płaszcz, czarne, skurzane spodnie i masywne buty. Był wysoki, a jego ciało pokryte bylo tatuażami. Był okropny. Bałam się go. 
- Królewna już wstała widzę.- powiedział i się uśmiechnął. Jego głos był niski, pełen grozy. 
- Nie mów tak do mnie.- burknęłam i opuściłam głowę. Podszedł bliżej i uniósł mój podbródek do góry. Jego palce były zimne, a opuszki twarde.
- Co powiedziałaś skarbie?
- Że masz tak do mnie nie mówić!- warknęłam do niego.
- Nie podoba ci się to księżniczko?- zaśmiał się.
- Głuchy jesteś kurwa?!- podniosłam głos.- Masz tak do mnie nie mówić! Odpierdol się!- od razu pożałowałam swoich słow. Z całej siły uderzył mnie w twarz. Polik mnie zapiekł, wiedziałam, że jest czerwony. Chłopak tylko na mnie popatrzał, obkrążył mnie i kucnął za mną.
- Wychodzę teraz. Nie próbuj żadnych sztuczek bo źle to się dla ciebie skończy.- wyszeptał do mojego ucha. Poczułam jego oddech na mojej szyi. Zadrżałam. Wstał i mnie opuścił. Próbowałam wstać, choć bez pomocy rąk było to trudniejsze. W końcu mi sie udało. Usiadłam na łóżku. Od siedzenia na tej podłodze zrobilo mi się zimno. Rozbolał mnie brzuch i głowa jednocześnie. Poczułam się dziwnie i nagle zwymiotowałam. Zareagowałam szybko. Odwróciłam głowę, żeby nie zwymiotowac na siebie. Czułam się okropnie. Z mojej buzi cały czas wydobywały się wymioty. Nie wiem co mi jest. Może to po tym, co ten chłopak mi wsypał do drinka? Na pewno. 

*Nathalie*
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a widok osoby w nich stojącej zdziwił mnie za bardzo. 
- Horan?- skrzyżowałam ręce- No proszę. Czego chcesz?
- Porwał Emily.- wyprostowałam się momentalnie. 
- Co?! Kto?!- co on znowu odwalił?
- Jason. Nie wiem jak to zrobił, ale musieli sie spotkać!- w jego głosie był niepokój. Zakryłam usta ręką.
- Nie powinnam jej wtedy zostawiać.
- O czym ty mówisz?
- Byłam wczoraj u niej. Zadzwoniła po mnie. Była załamana, płakała jak dziecko. Mówiła o tym, co jej zrobiłeś. Nie wiedziałam, że gdzieś pójdzie. Była w takim stanie, że myślałam, że zostanie w domu!- zaczęłam płakać. Nagle zapomniałam o wszystkim co zaszło pomiędzy mną a Niallem. Blondyn podszedł do mnie i mocno przytulił. Nie odepchnęłam go, chociaż chciałam to zrobić. Wypuścił mnie z uścisku i podrapał się po głowie.- Niall, zrobiłeś jej to specjalnie?
- Co? Nie!- był wstrząśnięty.- Na początku tak miało być, ale kiedy zobaczyłem, jaka ona jest naprawdę zapomniałem o Danie i wszystkim innym. Ona mi się zwierzyła, zaufała mi, kochała mnie, a ja ją skrzywdziłem. Myślisz, że tego chciałem?! Pokochałem ją! Ona...- głos mu się załamał.- Ona jest dla mnie wszystkim! Rozumiesz?! Bez niej nie istnieje, nie jestem nic wart! Emily jest dla mnie całym światem! Kiedy pomyśle sobie, jak musi się bać. Taka delikatna i bezbronna! Wiem, że skrzywdzilem ją i to bardzo, ale nie chciałem tego! Chciałem skończyć z tym wszystkim! Dla niej! Zalezy mi na niej, jak na nikim innym! 
- Czyli, że nie zrobileś tego specjalnie?- kiedy zobaczyłam jego zaszklone oczy, zrozumiałam, że on naprawdę kocha Emily. On się zmienił. Bardzo. Nigdy nie mówił tak żadnej dziewczynie. 
- Mam ci powtórzyć wszystko drugi raz?!
- Uspokój się!- wrzasnęłam na niego. Spojrzał na mnie zakoczony.- Masz jakiś pomysł, gdzie może teraz być ten cały Jason?
- Nie. Niedługo mam spotkanie z Danem. Razem spróbujemy coś ustalić. 
- O której jest to spotkanie?- spytałam.
- Za niecałą godzinę, a co?- odpowiedział, a ja założyłam moje obcasy i narzuciłam na siebie żakiet.- Co ty robisz?
- Ubieram sie na spotkanie, nie widać?- rzuciłam szybko i razem z blondynem wyszliśmy z domu. 

*Emily*
Siedziałam na łóżku i płakałam. Tak bardzo chciałam, żeby był tu Niall. Liczyłam, że zaraz wpadnie tymi drzwiami i mnie uwolni, ale mogłam sobie tylko wyobrażać. Chyba nawet nie zauwazył, że mnie nie ma. A z resztą, co ja go obchodzę. Pewnie znalazł sobie już pocieszenie. Nagle do środka wpadł ten chłopak. Był zdenerwowany. Oparł się o ścianę naprzeciwko mnie i wbił swoje spojrzenie we mnie. 
- Co chcesz ze mną zrobić?- zapytałam po chwili ciszy.
- Nie wiem jeszcze.- jego ton był ostry.- Przetrzymam cię tu trochę, aż Horan do reszty się załamie nie będzie mógł bez ciebie żyć, przyjdzie ci z pomocą, a wtedy pozbędę się go raz na zawsze.- wyjaśnił mi swój, okropny, ale z drugiej strony dobry plan. Tylko skąd on zna Nialla? Może dlatego Niall nie rzucił się na niego z pięściami wtedy w klubie. 
- Niall mnie nie kocha.- powiedziałam obojętnie. Łza pociekła po moim poliku. 
- Wmawiaj sobie dalej skarbie.- podszedł do mnie.- To przez ciebie nas zaniedbał. Stracił dla ciebie głowę. Miałaś być tylko kolejną laską, ale Horan się w tobie zakochał! Namieszałaś mu w głowie! Przez ciebie chciał z tym wszystkim skończyć. Z narkotykami, alkoholem, a co najgorsze z nami! I to wszystko dla ciebie! Więc nie mów mi, że cię nie kocha bo niedługo w końcu po ciebie przyjdzie!- jego słowa mnie zdziwiły. Czyli, że Niall mnie kochał. A co jeśli on kłamie? Sama nie wiem, czy mogę mu wierzyć.
- Nawet jeśli mówisz prawde, nie wierzę ci.- oznajmiłam szorstko. 
- A powinnaś.- spojrzałam w jego zielone oczy. Widziałam w nich złośc, ale i pożądanie. Było w nich coś znajomego. Był na tyle blisko mnie, że czułam temperature jego ciała. Bałam się. Dotknął mojego polika. Teraz jego dłonie były miękkie i ciepłe. Zupełnie jak Nialla. Zamknęłam oczy i przechyliłam głowę. Gładził dłonią po moim policzku.- Oh, Em.- powiedział to z taką troską i czułością. Momenatlnie zesztywaniałam i otworzyłam oczy. Dojrzałam małą bliznę nad jego prawą brwią. Chłopak momentalnie zabrał rękę. Na jego palcu był pierścień. Były na nim czyjeś inicjały. "J.D.". Skądś je znałam. Spojrzałam na jego klatke piersiową. Tam również były te litery. 
- JD.- wyszeptałam do siebie. JD. Powtórzyłam skrót kilka razy w myślach. I...to niemożliwe! Ale wszystko by się zgadzało. Te oczy, blizna, inicjały na pierścieniu i klatce piersiowej, sposób w jaki wypowiedział moje imię! Ale jak?! nie mogłam w to uwierzyć!- Jason Darren.
- Mi też miło poznać.- powiedział nagle chłopak. czyli, że to prawda. To był JASON!

_______________________________________________________________________
I JEST ROZDZIAŁ 20! PODCZAS PISANIA NIE MOGŁAM SIĘ SKUPIĆ ZA BARDZO, ALE MAM NADZIEJĘ, ZE MI WYSZEDŁ. NIE MIAŁAM NA NIEGO KOMPLETNIE POMYSŁU, WSZYSTKO PISAŁAM BO PISAŁAM. CHYBA MI WYSZEDŁ :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

sobota, 1 marca 2014

ROZDZIAŁ 19

Minęło zaledwie pół godziny, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Siedziałam na kanapie i zalewałam się drzwiami. Zużyłam już wszystkie chusteczki.
- Otwarte!- krzyknęłam, a łzy napłynęły do moich ust. 

Do mieszkania weszła zdziwiona i zmartwiona Nathalie. Stanęłam przede mną i patrzała na mnie, a jej oczy robiły się szklane. Wiedziała o co chodzi. Usiadła obok mnie.
- Miałaś rację.- powiedziałam cicho, a ona niepewnie położyła rękę na moim kolanie. 
- Emily.- jej głos był pełen troski i współczucia. 
- Miałaś rację, a ja ci nie wierzyłam. Myślałam, że chcesz mi go odebrać, ale teraz widzę, że próbowałaś mnie ostrzec. Byłam taka głupia.- oznajmiłam i podparłam ręką głowę.
- Nie byłaś głupia, tylko zaślepiona nim. Zakochałaś się i tyle. Znam to uczucie.
- Ciebie też wykorzystał?- spytałam zaskoczona.
- Wykorzystał wiele dziewczyn. Każdej mówił, że je kocha, że są najwazniejsze, najpiękniejsze. Czarował je swoim urokiem, a potem wykorzystywał i zostawiał. Tylko po to, żeby mieć prochy. Jest nic nie wartym chujem!- zacisnęła pięść na moim kolanie. Była wkurzona.
- Niall bierze narkotyki?- tego to mi nie powiedział. 
- To jego uzależnienie. Nie ma dnia, w którym by ich nie wziął. Nie jest taki idealny, na jakiego wygląda.- zauważyłam pojedynczą łzę spływającą po jej poliku.- Zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Traktuje je jak zabawki, a kiedy w końcu zdobędzie to czego chce, zostawia je i szuka nowych. 
- Dlaczego mnie ostrzegałaś? Nienawidzisz mnie. Równie dobrze mogłaś patrzeć jak sie stoczę i się z tego śmiać.
- Na początku tak było. Cieszyłam się, że cie zrani, ale później coś we mnie uderzyło i...- przerwała na chwilę i przetarła oczy.- Po prostu nie chciałam, żeby ten dupek skrzywdził kolejną dziewczynę, która i tak ma już spory problem.- spojrzała na mój nadgarstek.- Przepraszam. Za wszystko.
- Dziękuje, że się o mnie martwiłaś. Powinnam była cie posłuchać.- odparłam i mocno ją przytuliłam. Czyżby między nami zakwitła przyjaźń? 
- To nie twoja wina.
Siedziałyśmy jeszcze dłuższą chwilę, kiedy do Nathalie zadzwonił telefon. Był wieczór, a na dworze robiło się coraz ciemniej. Musiała wracać do domu. Powiedziała, żebym sie trzymała i wyszła. Zostałam sama. Całkiem sama. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie! Potargane włosy, zaczerwienione oczy, rozmazany makijaż. Ogarnęłam się i przebrałam. Wyjęłam z szafki żyletki. Wzięłam jedną i pokaleczyłam nią całą rękę i schowałam ostrze do kieszeni. Wyszłam z domu i poszłam w stronę klubu, w którym byłam z Niallem. Wspomnienia od razu do mnie wróciły. Weszłam do środka i usiadłam przy barze. Zamawiał drinka za drinkiem. Nie wiem ile czasu minęło, ale czułam się niedobrze. Głowa mi pękała od ilości alkoholu. Oczy miałam przymknięte. Słabo widziałam. Nagle zauwazyłam, jak ktoś dosiada się do mnie. Był to chłopak. Zdawało mi się, że gdzieś go już widziałam, ale nie mogłam sobie przypomniec gdzie. Wstałam ledwo utrzymując równowagę i poszłam do łazienki. Weszłam do jednej z kabin i zwymiotowałam. Doprowadziłam siebie do okropnego stanu. Dobrze, że Tyler wyjechał. Nie wiem co by zrobił Niallowi. Parwdopodobnie blodyn już by nie żył. Wróciłam do baru. Ten chłopak nadal tam siedział. Czekał na mój powrót. Dokończyłam mojego drinka, którego wypiłam do połowy zanim poszłam do łazienki. Poczułam się dziwnie. Zakręciło mi sie w głowie, obraz przed oczami zrobił się zamazany. Przez chwilę nie słyszałam kompletnie nic. Chciałam wyjść i się przewietrzyć. Kiedy wzrok się polepszył, zobaczyłam że chłopak, który koło mnie siedzi patrzy się na mnie i się uśmiecha. 
- Horan dużo stracił.- powiedział i się uśmiechnął.
- Co ty...- nie dokończyłam. Straciłam równowagę. Ostatnie co pamiętam to łapiącego mnie chłopaka.

*Niall*
*Następnego dnia*
Dzisiaj miałem się spotkać z Danem i dostać towar. Nie miałem ochoty na spotkanie. Cały czas myślałem o Emily. Martwiłem się, że mogła coś sobie zrobic, a wtedy bym sobie tego nie wybaczył. Nie mogłem przestac o niej myśleć. Byłem na siebie chloernie zły, za to co jej zrobilem. To nie miało tak wyjść. Ona wcale nie miała być kolejną laską. Jest na to za delikatna. Ona była inna. Kiedy spędzałem z nią czas, kiedy przy niej byłem czułem się inaczej. Moje serce biło szybciej. Nie chciałem jej skrzywdzić. Teraz, kiedy dowiedziała sie prawdy i mnie zostawiła, poczułem jakby wraz z nią odeszla jakaś częśc mnie. Potrzebowałem jej. Tak bardzo. Jest dla mnie jak powietrze. Nie mogę bez niej żyć! Jest jedynym powodem, dla którego chciałem skończyć z tym wszystkim. Chciałem tego dla niej. Nie chciałem tego tak kończyć. Gdyby tylko dała mi się wytłumaczyć. Pojechałem do naszej kryjówki. Opuszczona leśniczówka w lesie. Dojechałem na miejsce i zobaczyłem samochód Dana. Wszedłem do środka. Na krzesle siedział Dan. 
- Horan.- powiedział, kiedy mnie zobaczył.- Miło cię widzieć. 
- Mógłbym powiedzieć to samo.- odburknąłem mu i stanąłem naprzeciwko niego. 
- Wypełniłeś zadanie?- spytał, a ja wyjąłem z kieszeni kurtki prezerwatywę z woreczka, której użyłem podczas seksu z Emily. To był dowód na to, żebym mógł dostać prochy.- Skąd mam wiedzieć, że to właśnie z nią?
- Widziałem ich.- wtrącił się Harry, który opierał się i ścianę przy wejściu.
- Doskonale.- rzekł Dan i zabrał ode mnie gumkę. Schował ją do torby i wyjął z niej karton ze znajomą mi zawartością.- Zapłata za zadanie.
- Nie chcę tego.- oznajmiłem, a on tylko uniósł brwi i wytrzeszczył oczy.
- Co?!- podniósł głos. Był zdziwiony.
- Głuchy jesteś? Nie chce tego. Możesz sobie zatrzymać.- warknąłem do niego.
- Co ty odwalasz?!
- Posłuchaj Dan...- nie wiedziałem jak mu to powiedzieć, żeby nie wybuchł.- Nie chcę tak dłużej. Chce z tym skończyć.- zaśmiał się głosno i do mnie podszedł.
- Teraz?! Teraz chcesz sie wycofać?!- znów ten jego śmiech. Złapał mnie za kołnierz koszulki.- Trzebabyło myśleć o tym zanim wstąpiłeś do gangu! Teraz nie ma odwrotu! Rozumiesz?! Takie są zasady, więc się ogarnij i rób to co masz robić!
- Spierdalaj!
- Co powiedziałes gnojku?!- zdenerwowałem go.
- To co słyszałeś! Nie obchodzą mnie twoje zasady! Nie chcę już w być w tym gównie!- zaczęliśmy się szarpać. Harry do nas podbiegł i próbował nas rozdzielić. Po kilku próbach w końcu mu się udało.- Jestes zwykłym chujem! Baw się ludźmi nadal, ale mnie w to nie mieszaj! Zapomnij, że kiedykolwiek się znaliśmy! 
- Nie możesz odejść!
- Tak?!- spojrzałem na niego, odwróciłem się i wyszłem.
- Pożałujesz tego skurwysynie! Jeszcze do nas wrócisz! Jeszcze będzie błagał o litość!- słyszałem krzyki za sobą. Zignorowałem je. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu.

~*~
Usiadłem na kanapie i zastanawiałem się co miał na myśli Dan mówiąc, że będę błagał o litość. Już dawno powinienem to zrobić, ale bałem się go. Bałem sie, ze mnie zabije. Teraz to i tak się nie liczy. Najważniejsza jest teraz Emily. Wziąłem telefon i wybrałem jej numer. Wyłączyła telefon. Super. Siedziałem tak przez chwilę i myślałem o Emily, kiedy zadzwonił mój telefon. Zerwałem sie i wziąłem go do reki. Miałem nadzieję, że to Emily, ale na wyświetlaczu było napisane "Jason". Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Czego chcesz?- spytałem obojętnie.
- Nawet nie wiesz jak wiele straciłeś, Horan.- o czym on mówi?
- O co ci chodzi?
- Zostawić taką ślicznotkę?- odpowiedział i sie zaśmiał. 
Zagotowało się we mnie.

___________________________________________________________________
PRZYBYWAM Z ROZDZIAŁEM 19! PISAŁAM GO SZYBKO, WIĘC MÓGŁ MI TROCHĘ NIE WYJŚĆ, ZA CO PRZEPRASZAM! <3 MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIE SPODOBA! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*