- Otwarte!- krzyknęłam, a łzy napłynęły do moich ust.
Do mieszkania weszła zdziwiona i zmartwiona Nathalie. Stanęłam przede mną i patrzała na mnie, a jej oczy robiły się szklane. Wiedziała o co chodzi. Usiadła obok mnie.
- Miałaś rację.- powiedziałam cicho, a ona niepewnie położyła rękę na moim kolanie.
- Emily.- jej głos był pełen troski i współczucia.
- Miałaś rację, a ja ci nie wierzyłam. Myślałam, że chcesz mi go odebrać, ale teraz widzę, że próbowałaś mnie ostrzec. Byłam taka głupia.- oznajmiłam i podparłam ręką głowę.
- Nie byłaś głupia, tylko zaślepiona nim. Zakochałaś się i tyle. Znam to uczucie.
- Ciebie też wykorzystał?- spytałam zaskoczona.
- Wykorzystał wiele dziewczyn. Każdej mówił, że je kocha, że są najwazniejsze, najpiękniejsze. Czarował je swoim urokiem, a potem wykorzystywał i zostawiał. Tylko po to, żeby mieć prochy. Jest nic nie wartym chujem!- zacisnęła pięść na moim kolanie. Była wkurzona.
- Niall bierze narkotyki?- tego to mi nie powiedział.
- To jego uzależnienie. Nie ma dnia, w którym by ich nie wziął. Nie jest taki idealny, na jakiego wygląda.- zauważyłam pojedynczą łzę spływającą po jej poliku.- Zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Traktuje je jak zabawki, a kiedy w końcu zdobędzie to czego chce, zostawia je i szuka nowych.
- Dlaczego mnie ostrzegałaś? Nienawidzisz mnie. Równie dobrze mogłaś patrzeć jak sie stoczę i się z tego śmiać.
- Na początku tak było. Cieszyłam się, że cie zrani, ale później coś we mnie uderzyło i...- przerwała na chwilę i przetarła oczy.- Po prostu nie chciałam, żeby ten dupek skrzywdził kolejną dziewczynę, która i tak ma już spory problem.- spojrzała na mój nadgarstek.- Przepraszam. Za wszystko.
- Dziękuje, że się o mnie martwiłaś. Powinnam była cie posłuchać.- odparłam i mocno ją przytuliłam. Czyżby między nami zakwitła przyjaźń?
- To nie twoja wina.
Siedziałyśmy jeszcze dłuższą chwilę, kiedy do Nathalie zadzwonił telefon. Był wieczór, a na dworze robiło się coraz ciemniej. Musiała wracać do domu. Powiedziała, żebym sie trzymała i wyszła. Zostałam sama. Całkiem sama. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie! Potargane włosy, zaczerwienione oczy, rozmazany makijaż. Ogarnęłam się i przebrałam. Wyjęłam z szafki żyletki. Wzięłam jedną i pokaleczyłam nią całą rękę i schowałam ostrze do kieszeni. Wyszłam z domu i poszłam w stronę klubu, w którym byłam z Niallem. Wspomnienia od razu do mnie wróciły. Weszłam do środka i usiadłam przy barze. Zamawiał drinka za drinkiem. Nie wiem ile czasu minęło, ale czułam się niedobrze. Głowa mi pękała od ilości alkoholu. Oczy miałam przymknięte. Słabo widziałam. Nagle zauwazyłam, jak ktoś dosiada się do mnie. Był to chłopak. Zdawało mi się, że gdzieś go już widziałam, ale nie mogłam sobie przypomniec gdzie. Wstałam ledwo utrzymując równowagę i poszłam do łazienki. Weszłam do jednej z kabin i zwymiotowałam. Doprowadziłam siebie do okropnego stanu. Dobrze, że Tyler wyjechał. Nie wiem co by zrobił Niallowi. Parwdopodobnie blodyn już by nie żył. Wróciłam do baru. Ten chłopak nadal tam siedział. Czekał na mój powrót. Dokończyłam mojego drinka, którego wypiłam do połowy zanim poszłam do łazienki. Poczułam się dziwnie. Zakręciło mi sie w głowie, obraz przed oczami zrobił się zamazany. Przez chwilę nie słyszałam kompletnie nic. Chciałam wyjść i się przewietrzyć. Kiedy wzrok się polepszył, zobaczyłam że chłopak, który koło mnie siedzi patrzy się na mnie i się uśmiecha. - Horan dużo stracił.- powiedział i się uśmiechnął.
- Co ty...- nie dokończyłam. Straciłam równowagę. Ostatnie co pamiętam to łapiącego mnie chłopaka.
*Niall*
*Następnego dnia*
Dzisiaj miałem się spotkać z Danem i dostać towar. Nie miałem ochoty na spotkanie. Cały czas myślałem o Emily. Martwiłem się, że mogła coś sobie zrobic, a wtedy bym sobie tego nie wybaczył. Nie mogłem przestac o niej myśleć. Byłem na siebie chloernie zły, za to co jej zrobilem. To nie miało tak wyjść. Ona wcale nie miała być kolejną laską. Jest na to za delikatna. Ona była inna. Kiedy spędzałem z nią czas, kiedy przy niej byłem czułem się inaczej. Moje serce biło szybciej. Nie chciałem jej skrzywdzić. Teraz, kiedy dowiedziała sie prawdy i mnie zostawiła, poczułem jakby wraz z nią odeszla jakaś częśc mnie. Potrzebowałem jej. Tak bardzo. Jest dla mnie jak powietrze. Nie mogę bez niej żyć! Jest jedynym powodem, dla którego chciałem skończyć z tym wszystkim. Chciałem tego dla niej. Nie chciałem tego tak kończyć. Gdyby tylko dała mi się wytłumaczyć. Pojechałem do naszej kryjówki. Opuszczona leśniczówka w lesie. Dojechałem na miejsce i zobaczyłem samochód Dana. Wszedłem do środka. Na krzesle siedział Dan.
- Horan.- powiedział, kiedy mnie zobaczył.- Miło cię widzieć.
- Mógłbym powiedzieć to samo.- odburknąłem mu i stanąłem naprzeciwko niego.
- Wypełniłeś zadanie?- spytał, a ja wyjąłem z kieszeni kurtki prezerwatywę z woreczka, której użyłem podczas seksu z Emily. To był dowód na to, żebym mógł dostać prochy.- Skąd mam wiedzieć, że to właśnie z nią?
- Widziałem ich.- wtrącił się Harry, który opierał się i ścianę przy wejściu.
- Doskonale.- rzekł Dan i zabrał ode mnie gumkę. Schował ją do torby i wyjął z niej karton ze znajomą mi zawartością.- Zapłata za zadanie.
- Nie chcę tego.- oznajmiłem, a on tylko uniósł brwi i wytrzeszczył oczy.
- Co?!- podniósł głos. Był zdziwiony.
- Głuchy jesteś? Nie chce tego. Możesz sobie zatrzymać.- warknąłem do niego.
- Co ty odwalasz?!
- Posłuchaj Dan...- nie wiedziałem jak mu to powiedzieć, żeby nie wybuchł.- Nie chcę tak dłużej. Chce z tym skończyć.- zaśmiał się głosno i do mnie podszedł.
- Teraz?! Teraz chcesz sie wycofać?!- znów ten jego śmiech. Złapał mnie za kołnierz koszulki.- Trzebabyło myśleć o tym zanim wstąpiłeś do gangu! Teraz nie ma odwrotu! Rozumiesz?! Takie są zasady, więc się ogarnij i rób to co masz robić!
- Spierdalaj!
- Co powiedziałes gnojku?!- zdenerwowałem go.
- To co słyszałeś! Nie obchodzą mnie twoje zasady! Nie chcę już w być w tym gównie!- zaczęliśmy się szarpać. Harry do nas podbiegł i próbował nas rozdzielić. Po kilku próbach w końcu mu się udało.- Jestes zwykłym chujem! Baw się ludźmi nadal, ale mnie w to nie mieszaj! Zapomnij, że kiedykolwiek się znaliśmy!
- Nie możesz odejść!
- Tak?!- spojrzałem na niego, odwróciłem się i wyszłem.
- Pożałujesz tego skurwysynie! Jeszcze do nas wrócisz! Jeszcze będzie błagał o litość!- słyszałem krzyki za sobą. Zignorowałem je. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu.
~*~
Usiadłem na kanapie i zastanawiałem się co miał na myśli Dan mówiąc, że będę błagał o litość. Już dawno powinienem to zrobić, ale bałem się go. Bałem sie, ze mnie zabije. Teraz to i tak się nie liczy. Najważniejsza jest teraz Emily. Wziąłem telefon i wybrałem jej numer. Wyłączyła telefon. Super. Siedziałem tak przez chwilę i myślałem o Emily, kiedy zadzwonił mój telefon. Zerwałem sie i wziąłem go do reki. Miałem nadzieję, że to Emily, ale na wyświetlaczu było napisane "Jason". Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Czego chcesz?- spytałem obojętnie.
- Nawet nie wiesz jak wiele straciłeś, Horan.- o czym on mówi?
- O co ci chodzi?
- Zostawić taką ślicznotkę?- odpowiedział i sie zaśmiał.
Zagotowało się we mnie.
___________________________________________________________________
PRZYBYWAM Z ROZDZIAŁEM 19! PISAŁAM GO SZYBKO, WIĘC MÓGŁ MI TROCHĘ NIE WYJŚĆ, ZA CO PRZEPRASZAM! <3 MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIE SPODOBA! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

omg :
OdpowiedzUsuń1 - matko ile się dzieje <3
2- szybko dajesz nexta <3!
3- matko no i co będzie teraz z nimi :O
4- nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3!
5- informuj mnie wiesz że ja palpitacje serca dostaje haha :**
6 - Kocham twojego blooga
7- Kocham cię <3!
8- Genialne! Jesteś po prostu mistrzem. Czytało mi się Twój wpis baaaaardzo przyjemnie
9- Jestem pod wielkim wrażeniem! Czytałam z zapartym tchem,jesteś po prostu niesamowity!
10 - co by tu napisać jeszcze hmmm. no pisz szybkoooo <3! i mnie informuj dziękuje kocham <3!