niedziela, 9 marca 2014

ROZDZIAŁ 23

*Emily*
Minął prawie miesiąc od całego zajścia. Dzisiaj wypisują mnie ze szpitala. Czuję sie już lepiej, choć muszę przyznać, że nadal boli mnie trochę brzuch. Nie ukrywam, że bardzo przeżywałam śmierć mojego własnego dziecka. Płakałam jak głupia, kiedy się o tym dowiedziałam. Odkąd się obudziłam Niall przyhodził do szpitala codziennie, ale ja nie chciałam go widzieć. Powiedziałam pielęgnirace, żeby go nie wpuszczała. Nie wybaczyłam mu tego wszystkiego. Nadal go kocham, ale nie moge z nim być. Pomimo tego, że dzieliło nas dziecko. Nie wróce do niego. Za bardzo mnie zranił. To również przeżywałam. Dowiedziałam się, że Tyler jest z Charlotte. Nie zdziwiło mnie to. Znają się od małego. Byli kiedyś nierozłączni. Bardzo ją lubię i cieszę się, że sa razem. Może chociaż im się uda. Charlotte odwiedzała mnie, przynosiła świeże owoce, soki. Podnosiła na duchu. Kocham ją jak siostrę i cieszę się, że mam ją przy sobie, a niedługo będzie miała moje nazwisko. Tak, Tyler się jej oświdczył. Mam nadzieję, że ślub będzie nieługo. Już się nie mogę doczekać. Dzisiaj to właśnie ona odbiera mnie ze szpitala. Tyler pojechał na spotkanie w pracy. Teraz pracuje mniej niż wcześniej, ale tak samo ciężko. Chce być zawsze przy mnie i mnie pilnować. Jakby nie wystarczyła mu opieka Charlotte. Ale kocham go, że zrezygnował z części swojej pracy dla mnie. W końcu to ja jestem waniejsza od pracy. I oczywiście Charlotte. Podpisywałam właśnie papiery wypisujące mnie ze szpitala, kiedy dostałam smsa, że Lottie będzie za jakieś 15 minut. Napisałam długopisem ostatni podpis i wyszłam z budynku. Na dworzu było gorąco. Promienie słoneczne świeciły prosto w moje oczy. Nie można było odczuć żadnego wiatru. W końcu piękna pogoda w Londynie. Czekałam, aż w końcu podjechało znajome mi, bordowe auto. Wysiadła z niego wesoła brunetka. Przywitała mnie i wzięła moje torby, żeby wsadzić do bagażnika. Pomimo wysokich szpilek nadal była ode mnie nieco niższa. Szłam za dziewczyną, kiedy poczułam, jak ktoś łapie mnie za rękę. Gdy się odwróciłam ujrzałam znajomą mi twarz. Blondyn z przepięknymi, niebieskimi oczami, ale zamiast szerokie uśmiechu na jego twarzy był...smutek? Wyszarpałam się z jego uścisku.
- Emily prosze cię.- spojrzał na mnie błagalnie. Charlotte uśmiechneła się do mnie, żebym sie nie spieszyła i wsiadła do samochodu.
- Czego chcesz?- burknęłam do chłopaka. Pociągnął mnie nieco dalej i złapał za ręce. Zabrałam je i schowałam za siebie. Nie chciałam zeby mnie dotykał, rozmawiał ze mną, nic. Nie mam na to ochoty. 
- Dlaczego taka jesteś?- skrzyżowałam ręce na piersiach i uniosłam brwi do góry.- Czemu nie dopuszczasz mnie do siebie? 
- Nadal nie rozumiesz?!- byłam poirytowana.- Niall, okłamałeś mnie. Obiecałeś mi, że mnie nie skrzywdzisz, mówiłeś, że mnie kochasz, że jestem dla ciebie wszystkim, a ty po prostu mnie perfidnie oszukałeś i wykorzystałeś! Myślałeś chociaż o tym, jak ja się poczuję? Nie wydaje mi się. Uratowałes mnie i dziekuję ci. Ale nie potrafię tak! Nie umiem już nawet spojrzeć na ciebie pod dobrym kątem. Straciłam do ciebie jakiekolwiek zaufanie. Patrząc na ciebie widzę  potwora.- na te słowa lekko się zdziwił.- Wybacz, ale nie mam innego okreslenia.
- Ale ty mi się nawet nie dałaś wytłumaczyć.- złapał mnie za biodra i przyciągnął lekko do siebie.- Proszę, cię wysłuchaj mnie i daj mi szansę, a obiecuję, że będzie inaczej! Ja skończyłem z tym wszystkim dla ciebie! Naprawdę! Proszę cię, daj nam szansę!- łzy spłynęły po moich policzkach.
- Miałes swoją szansę i ją zamrnowałeś.- powiedziałam przez łzy.
- Nadal nie spocznę dopóki nie dasz mi się wytłumaczyć.
- Radziłabym ci dac se spokój. To ci nic nie da. Nic nie naprawi tego co się stało. Pamiętam dokładnie każde wypowiedziane przez Harry'ego słowo. Na to nie ma wytłumaczenia.- tak bardzo kłuło mnie serce, kiedy to mówiłam. 
- To co teraz  będzie?- zapytał łamiącym głosem.
- Spróbujemy zapomnieć.- odparłam i spuściłam głowę.
- Nie chcę zapomnieć.- powiedział na tyle cicho, że ledwo mogłam usłyszeć.- Za dużo dla mnie znaczysz.
- Wybacz Niall.- zbrałam jego dłonie i odwróciłam się na pięcie. Stanęłam przy samochodzie i otworzyłam drzwi. Wsiadając spojrzałam na blondyna, który patrzył na mnie smutno. Odwróciłam wzrok i wsiadłam do srodka. Wytarłam oczy, a Charlotte tylko położyła rękę na moim kolanie i pojechała w stronę domu.
~*~
Była sobota. Minął tydzień odkąd wyszłam ze szpitala. Czuję się już o wiele lepiej. Obudziłam się, na zegarku była 11:40. Trochę mi się pospało. Przeciągnęłam sie i ponownie opadłam na łóżko. Miałam ochotę dzisiaj poleniuchować, ale nie wytrzymałabym dłużej niż 30 minut. Po prostu musze coś robić. Wstałam i poszłam do
łazienki. Umyłam zęby, związałam włosy w luźnego warkocza i wróciłam do pokoju. Wyjęłam z szafki ciuchy i założyłam je na siebie. Pomalowałam rzęsy i zeszłam na dół. W kuchni Charlotte stała przy kuchence i coś gotowała, a Tyler siedział przy stole kuchennym i pisał coś w swoich papierach. Zajęłam miejsce obok niego, a na mój widok od razu się uśmiechnął. Miał dzis dzień wolny. Pewnie ma zaplanowane wyjście z Charlotte.
- Idziesz dzisiaj z nami wieczorem do restauracji?- zaproponował mi.
- Nie dzięki. Nie będę wam przeszkadzać. Należy wam się kolacja tylko we dwoje.- odparłam i się uśmechnęłam.
- Nie przeszkadzasz. A kolacje we dwoje możemy zjeść kiedy tylko będziemy chcieli. To co idziesz?- w sumie to nie chciałam siedzieć sama w domu, ale patrzeć na zakochanych też nie miałam ochoty.
- Nie, zadzwonię po Nathalie i z nią posiedzę.- uśmiechnęłam się i spojrzałam na Tylera. Przyjrzałam mu się dokładnie. Nie wyglądał już na takiego zmęczonego jak wcześniej, teraz chodził spać o normalnej porze, nie jeździł w tą i z powrotem po biurach i urzędach. W końcu się nie przepracowywuje. 
- Słuchajcie ja muszę tylko coś załatwić.- popatrzałyśmy na niego lekko zdenerwowane.- To tylko mała sprawa. Dwie godziny i wracam. Obiecuję.- pocałował czoło Charlotte i wyszedł z domu.
- Założę się, że nici z kolacji.- oznajmiła Charlotte i się zaśmiała. Odpowiedziałam jej tym samym i poszłam do swojego pokoju. Napisałam smsa do Nathalie, a ona zgodziła sie przyjść. Nadal nie moge w to uwierzyć, że kiedyś miałam ochotę zepchnąć ją z mostu, a teraz ratowałabym ją za wszelką cenę. Nie wyobrażałam sobie, że kiedyś możemy się w ogóle zaprzyjaźnić. Siedziałam na łóżku gapiąc się w pusty ekran mojej komórki, kiedy usłyszałam pukanie. Do środka weszłam Charlotte. Z jej wyrazu twarzy nie
mogłam nic odczytać. 
- Ktoś do ciebie.- powiedziała, a za nią do pokoju wszedł Liam. Miał poważną minę.






















___________________________________________________________________________________________
I JESZCZE SPECJALNIE DLA WAS KOLEJNY ROZDZIAŁ, A DOKŁADNIE 23! NIE MIAŁAM WENY :( PRZEPRASZAM, JEŚLI WYSZŁY MI BEZNADZIEJNIE I KRÓTKO, ALE SAMI WIECIE. MIAŁAM TROCHĘ NAUKI OSTATNIO :/ MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA! :) CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*

3 komentarze:

  1. Ojejka!!! Liamek !!! <333 jestem w szoku i z mega niecierpliwością czekam na nexta !!! Bo dzieją się teraz takie rzeczy jakie kocham hihi .... :** jestem ciekawa co będzie dalej. .. :* życzę weny! <33

    OdpowiedzUsuń
  2. omg omg omg omg genialny kochana <3! ty zawszę masz wene nie narzekaj ! kocham cię i twego bloga <3! szybko dajesz next :**

    OdpowiedzUsuń
  3. omg omg omg omg kochana genialny rozdział dajesz dalej ty zawszę masz wene nie narzekaj <3!

    OdpowiedzUsuń