sobota, 5 kwietnia 2014

ROZDZIAŁ 26

Stalismy tak i patrzeliśmy się na siebie. Nie wiedziałam co powiedzieć. Tyler nieco się uspokoił, ale nadal wyglądał na zszokowanego.
- Ja...- próbowałam przerwać niezręczną ciszę, ale za żadne skarby nie wiedziałam jak. Spojrzałam na Charlotte, która od samego początku uśmiechała się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Podeszła do Tylera i położyła mu dłoń na ramieniu. Odwrócił się do niej i przytknął czoło do jej czoła. Po chwili zwrócił się w naszym kierunku.
- Muszę przyznać, że zdziwił mnie wasz widok i w pewnej chwili nawet chciałem cię zabić, ale...- przeniósł wzrok na Lottie i znów na nas.- Ale cieszę się, że znowu jesteście razem.
Odetchnęłam z ulgą. Niall najwyraźniej też był spięty, bo poczułam, jak jego mięśnie się rozluźniają. 
- Jeden warunek.- oznajmił nagle Tyler. Stanął twarzą w twarz z blondynem i spojrzał mu w oczy.- Nie ważne co by się działo, nigdy, przenigdy nie skrzywdzisz mojej siostry, jasne?
Dla mnie to zabrzmiało bardziej, jak jakaś groźba, ale wiedziałam, że Tyler chce tylko pokazać Niallowi, kto tu rządzi.
- Jasne.- odpowiedział mu blondyn. Mój brat się uśmiechnął i uściskali się po męsku. Charlotte oczywiście nie wytrzymała i musiała mnie przytulić. Mówiła mi, jak bardzo się cieszy, że się pogodziliśmy i, że wszystko między nami w porządku. 
Po całym tym zajściu poszłam do siebie na górę, aby się przebrać, ponieważ mój chłopak umówił nas na spotkanie z całą resztą. Najpierw wzięłam szybki, ale kojący prysznic. Wysuszyłam włosy i wróciłam do swojego pokoju. Stanęłam przed otwartą szafą i skrzyżowałam ręce na piersiach. Wodziłam wzrokiem po ubraniach w tą i wewtą, ale nic nie przychodziło mi do głowy. W końcu się
zdecydowałam. Ubrałam się i podeszłam do lustra. Oglądałam się przez dłuższy czas. Wyglądałam teraz inaczej. Włosy były dłuższe, kości policzkowe widoczniejsze. Ogólem cała twarz wyglądała doroślej. Pomimo słabej wagi i wystających jeszcze gdzieniegdzie kości, to podobałam się sobie. Zrobiłam sobie jeszcze lekki makijaż i założyłam szpilki. 
- Emily! Szybciej!- usłyszałam z dołu zniecierpliowiony głos Nialla. Zapięłam kolczyk, wzięłam torebkę i zeszłam na dół. Spojrzałam na blondyna. Zwykła biała koszulka i czarne spodnie, a i tak wyglądał nieziemsko. Jak on to robi? 
- Wyglądasz pięknie.- podszedł do mnie i cmoknął mnie w usta.- Chodź, musimy iść.
- Zjedz tam coś chociaż.- odwróciłam się i ujrzałam Charlotte.
- Zadbam o to.- oparł jej Niall i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę domu Zayna i Perrie.

Zapukaliśmy kilka razy, kiedy drzwi otworzyła nam promienna blondynka. Popatrzała na nas uradowana i mocno mnie przytuliła.
- Cieszę się, że widzę was razem.- wyszeptała mi do ucha. 
Weszliśmy do środka i od razu ujrzałam całą resztę. Na nasz widok wszyscy się uśmiechnęli i zaczęli klaskać. Dziwnie się poczułam, ale rozumiałam ich zachowanie. Każdy po kolei przytulał najpierw Nialla, a potem mnie. Kiedy myślałam, że koniec z uściskami przede mną stanął Liam. Niall rozmawiał w kuchni z Louisem i Zaynem.
- Widzę, że mnie posłuchałaś.- zaczął, kiedy mnie przytulił. Popatrzałam na niego z rozbawieniem. Obkręciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę dziewczyn. Trzy kroki dalej zatrzymałam się i odwróciłam do stojącego w tym samym miejcu Liama.
- Nie posłuchałam ciebie, tylko mnie.- odparłam i poszłam dalej.
Reszte dnia spędziłam w miłej atmosferze. Wszyscy byli dla mnie bardzo mili. Mogę powiedzieć, że są dla mnie "rodziną". Bardzo się z nimi wszystkimi zżyłam. W końcu zyskałam prawdziwych przyjaciół. I wspaniałego chłopaka.


~*~
Kilka dni później obudziło mnie dzwonienie telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz: 11 nieodebranych połączeń od Nathalie i nowa wiadomość. Nacisnęłam na ekrna, aby ją odczytać:
"Emily! Jest 12:20! Stoję pod domem od 20 minut! Raczysz zejść na dół i mi otworzyć?!"
Zarzuciłam na siebie bluzę i zeszłam na dół. Na blacie kuchennym dostrzegłam karteczkę. Wziełam ją do ręki i przeczytałam. Tyler i Charlotte musieli jechać do pracy. Super. Podeszłam do drzwi wejściowych i je owtorzyłam. Do środka wpadła zdenerwowana brunetka.
- No w końcu! Ile można czekać?!- usiadła na kanapie i zeczęła się na mnie drzeć.
- Obudziłaś mnie.- burknęłam pod nosem.
- Kto normalny śpi o tej porze?!
- Jak widzisz, ktoś śpi.- uśmiechnęłam się do niej sarkastycznie. Poszłam do kuchni i nalałam soku do szklanek.
- Robisz coś dzisiaj?- zapytała nagle, kiedy stawiałam sok na stoliku.
- Raczej nie, a co?
- Świetnie, bo zabieram cię do galerii.- oznajmiła i uśmiechnęła się do mnie szeroko. Wzruszyła ramionami i wzięłam łyk soku. 
- A właśnie!- Nathalie machnęłam ręką, aż  podskoczyłam ze strachu.- Mam coś dla ciebie.
Wyjęła z torebki jakąś torbę prezentową i dała mi do ręki. 
- Wszystkiego najlepszego!- krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. No tak. Przez to wszystko zapomniałam, że mam dziś urodziny. Bardzo się ucieszyłam, że Nathalie pamiętała o nich.- Mam nadzieję, że będzie ci pasować.
Sięgnęłam do wnętrza torby i wyjęłam z niej śliczną, czerwoną sukienkę
- Dziękuję, jest piękna.- ponownie przytuliłam dziewczynę.
- Cieszę się. Idź na górę i wskakuj w to cudo. Zaraz wychodzimy.- kiwnęłam głową i po chwili byłam już w łazience. Umyłam zęby i się odświeżyłam. Ubrałam sukienkę i upięłam włosy w niezdarnego koka. Poszłam do swojego pokoju, aby zrobić sobie makijaż. Nałożyłam podkład i tusz do rzęs. Pomalowałam jeszcze usta błyszczykiem i byłam gotowa. Zeszłam na dół i od razu dostrzegłam Nathalie. Włożyłam jeszcze moje szpilki i wyszłyśmy z domu.
- Martwi mnie to, że wyglądasz lepiej ode mnie.- powiedziała burnetka, na co wybuchłam śmiechem.

~*~
- Nathalie błagam cię, wracajmy.- błagałam dziewczynę od ponad godziny, ale to nic nie dawało. Marudziłam tak od dłuższego czasu, ale to nie moja wina. Od tych szpilek strasznie bolały mnie nogi. Myślałam, że skoro Nathalie chce mnie zabrać do galerii, to miała na mysli kawiarnie, a nie wchodzenie do każdego sklepu po kolei. Wkurzona usiadłam na ławce i masowałam obolałe stopy. Siedziałam tak, kiedy usłyszałam dzwonienie telefonu. Nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Emily?!- usłyszałam przestraszoną Charlotte.
- Lottie?! 
- Przyjedź do domu, proszę!
- Co się stało?!
- Po prostu przyjedź! Szybko!
Rozłączyła się. Schowałam telefon i pobiegłam do Nathalie. Byłam przestraszona, bo nie wiedziałam o co chodzi. 

_______________________________________________________________________
I MAM DLA WAS NARESZCIE ROZDZIAŁ 26! PRZEPRASZAM, ŻE TAK DŁUGO CZEKALIŚCIE, ALE MIAŁAM DUŻO NAUKI.  SPRAWDZIAN ZA SPRAWDZIANEM. I NIE MIAŁAM WENY :( ALE OTO JESTEM! MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA! CZYTASZ=KOEMNTUJESZ! ;*

1 komentarz:

  1. Genialny rozdzial kochana to jest genialne , jak ty to robisz ze to za kazdym razem jest takie boskie ? ;) Matko ciekawa jestem co sie stalo , pewnie specjalnie tak bo przygotowali dla niej niespodzianke . Kocham twojego blooga no po prostu nie moge bez niego zyc . Nie moge sie doczekac next oby jak najszybciej !!!! ;*

    OdpowiedzUsuń