poniedziałek, 24 lutego 2014

ROZDZIAŁ 14

*Tyler*
Poszłem na górę do pokoju Emily. Chciałem z nią na spokojnie porozmawiac. Drziw były otwarte, a pokój pusty. Zaniepokoiłem się. Usłyszałem dość głośmne płakanie. Stanąłem pod łazienką i nacisnąłem klamkę. Na marne. Wystraszyłem się. Wiedziałem do czego może być zdolna. Martwiłem się.
- Emily!- zacząłem krzyczeć.- Emily otwórz!- cisza. 
Szarpałem klamkę z nadzieją, że otworzę drzwi. Bezsens. Są zamknięte.
- Emily, proszę cie otwórz! Nie rób nic głupiego! Słyszysz?! Otwórz te pieprzone drzwi! Emily!- żadnego rezultatu. Pobiegłem do mojego gabinetu. Wziąłem jej telefon i wybrałem numer Nialla. Sam nie wiem dlaczego poprosiłem go o pomoc, ale pomyślałem, że może Emily go posłucha. Minęło 15 minut, a chłopak wleciał na górę, ledwo co się nie wywracając. 

*Niall*
Dostałem telefon od brata Emily. Jak najszybciej pojechałem do jej domu. Wbiegłem na góre i zobaczyłem stojącego pod drzwiami łazienki. Był przestraszony. 
- Co się stało?!- zapytałem szybko oddychając.
- Pokłóciliśmy się i Emily pobiegła na górę. Myślałem, że jest u siebie, usłyszałem płacz z łazienki, chciałem otworzyć drzwi, ale zamknęła się. Nie wiem co robić. Martwię się, że...- wytłumaczył mi wszystko i założył ręcę na kark. Teraz to ja się bałem. Jeśli Tyler ma rację i Emily mogła TO zrobić...cały się trzęsłem. Tak cholernie się o nią bałem. Nie chcem, zeby coś sobie zrobiła.
- Emily!- krzyczałem, ale i tak wiedziałem, że niepotrzebnie.- Skarbie, to ja! Otwórz, proszę!- cisza. Szarpałem za klamkę.
- To nic nie da. Zamknęła się od środka.
- Przynieś mi nóż!- popatrzał na mnie. Nie wiedział o co chodzi.- Nóż!
Pobiegł na dół i po chwili wrócił z nożem w ręku. Wziąłem go i zacząłem nim wiercić w zamku. Po dłuższym czasie się udało. Otworzyłem drzwi i wparowałem do środka. Zobaczyłem leżącą w krwi na podłodze Emily. Wokół niej walały się kawałki czerwonego od krwi papieru toaletowego. Pewnie chciała zatamować krwawienie. Przykucnąłem do niej i położyłem na moich nogach. Sprawdziłem jej puls. Nic.
- Dzwoń na pogotowie!- krzyknąłem do jej brata, który stał i zakrywał usta dłonią.- Szybko!
Wyjął z kieszeni komórkę i jak najszybciej zadzwonił po karetkę.
- Nie martw się. Będzie dobrze. Musi być. Tylko się trzymaj.- mówiłem do jej ucha.
W końcu aretka przyjechała i zabrała Emily. Wsiedliśmy z Tylerem do mojego samochodu i pojechaliśmy za nimi. 

~*~
Siedzieliśmy na korytarzu, czekając na jakiekolwiek wieści od lekarza. Minęło pół godziny. Już dawno powinni coś wiedzieć! Nagle z sali wyszedł lekarz. Podszedł do nas.
- Pan Tyler Winter?
- To ja.- Tyler wstał i stanął twarzą w twarz z lekarzem.- Co z nia?!
- Straciła dużą ilość krwi. Jest bardzo słaba, a jej organizm jeszcze bardziej. Na razie walczy. Gdyby powiadomiono pogotowie później, nie chcem wiedzieć co by było.
- Ale będzie żyć, tak?!- spytałem ze złością.
- Miejmy nadzieję, że tak. A teraz przepraszam, mam pacjentów.- oznajmił i zniknął za jakimiś białymi drzwiami. 
Ukryłem twarz w dłoniach ukrywając łzy. Podeszłem do jej brata i przywarłem go do ściany.
- To wszystko przez ciebie! Nie doszłoby do tego, gdyby nie ty!- krzyczałem mu w twarz. 
- Uspokój się! Dobrze wiesz do czego zdolna jest Emily! Obydwoje wiemy, że i tak by to zrobiła. Bez znaczenia czy z mojej winy czy z innego powodu. Zostaw mnie i się ogarnij!- wrzasnął na mnie i poprawił kołnierzyk swojej koszuli. 
Usiadłem na krześle w korytarzu, a on naprzeciwko mnie. Siedzieliśmy w milczeniu ledwo powstrzymując łzy. Obydwoje mieliśmy zaczerwienione oczy. 
- Zależy ci na niej?- podniosłem głowę i na niego spojrzałem.
- Na kim?- nie wiedziałem za bardzo o co chodzi.
- Na mojej siostrze, a na kim?
- Bardziej niż myślisz.- odparłem cicho. 
- Kochasz ją?- czemu zadaje takie głupie pytania? Wiadomo, że tak!
- Bardzo! Najbardziej na świecie jeszcze nigdy nikogo tak nie kochałem! Na nikim innym mi tak nie zależało! Emily jest dla mnie wszystkim! Jest niesamowitą dziewczyną. Jest piękna, cudowna, nie ma takiej drugiej! Jest dla mnie bardzo, bardzo ważna. Nie lubię patrzeć, jak niszczy swoje piękne ciało. Kiedy widzę jej rany, łamię się w środku. Kiedy ją poznałem, po prostu wiedziałem, że potrzebuje kogoś przy kim będzie mogła czuć się szczęśliwa. W końcu. Chciałem jej pomóc. I nadal chcę. Możesz mi wierzyć lub nie, ale nie chcem jej skrzywdzić. Nie mógłbym. Jest na to za delikatna. Nie zasługuje na to. A teraz? Myśl, że mogę ją stracić, zżera mnie od środka. Nie wiem co bez niej zrobię. Ona nie może odejść.- głos mi się załamał. Z mojego oka pociekła pojedyncza łza. 
- Cóż. Moge tylko powiedzieć, że zrobiłeś na mnie wrażenie.- powiedział i wymusił lekki uśmiech.- Pomimo tego, że Emily nie miała nigdy chłopaka, a ty widze, że czuje się przy tobie szczęśliwa i bezpieczna. Chyba nie jesteś aż taki zły, jak myślałem. Może poznałem cię w dość dziwnych okolicznościach, ale przyznaje, że możemy się dogadać. I zrozum mnie, ja chciałem ją tylko chronić.- przyznam, że jego wypowiedź mnie nieco zdziwiła.
- Tak ją chciałeś chronić, że przez ciebie mogła umrzeć.- burknąłem do niego.
- Wiesz dobrze, że tego nie chciałem.
- Wiem.- odetchnąłem głęboko.- Wiesz co? Dla naszego dobra i Emily lepiej bedzie jeśli nie będziemy skakać sobie do gardeł. Mówię serio.- powiedziałem i podałem mu rękę na zgodę, co odwzajemnił. 
- Wracam do domu. Muszę się przespać.- oznajmił i wstał. Spojrzałem na niego zdziwiony.- Tobie tez by się to przydało. Przeciez zadzwonią jak będzie coś wiadomo.- skinąłem tylko głową i ruszyłem za nim. Odwiozłem go do domu i sam pojechałem do swojego. Wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Nie mogłem usnąć. Cały czas myślałem o Emily. W końcu udało mi się zasnąć.

~*~
Minęły trzy dni. Nadal nie wiadomo co z Emily. Nikt jeszcze nie zadzwonił. Codziennie kontaktowałem się z Tylerem, czy są jakieś wiadomości na jej temat. Siedziałem właśnie przed telewizorem, kiedy usłyszałem dzwonienie telefonu. Tyler. Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Niall?!- zapytał, a raczej krzyknął.
- Co jest?!
- Jestem w szpitalu. Emily się obudziła!
- Zaraz będę!

________________________________________________________________________

PROSZE BARDZO ROZDZIAŁ 14! MAM NADZIEJE, ŻE PRZYPADNIE WAM DO GUSTU :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*


1 komentarz:

  1. O-M-G matko dziewczyno dzieje się dziej :D Jezu i co z nią teraz będzie :O :'( Od razu jakoś zmieniłam zdanie o " Tyler " może jednak z niego fajny koleś ... haha nie no cudowny rozdział <3! kocham jak ty piszesz no cudo :D Bardzo jestem ciekawa jak to się wszystko potoczy :D ciekam z niecierpliwością na nexttt !!!!!! jeszcze raz cudooo i szybko N-E-X-T <3!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Kc <3!

    OdpowiedzUsuń