- Wszystko w porządku?- spytał blondyn, siadając obok mnie. Posadził mnie na swoich kolanach.
- Tak, tylko źle sie czuję.- skłamałam i się uśmiechnęłam. Dotknął ręką mojego czoła, żeby się upewnić, że nie mam gorączki.- Bez przesady.
- Upewniam się tylko.- rzekł i mnie pocalował. Krótko, ale namiętnie. Z resztą, jak zwykle.- Zabieram cię dziś wieczorem.
- Gdzie?- zrobiłam zdziwioną minę.
- Na kolację.- uniosłam jedną brew do góry.- Wszyscy tam będą. W sensie chłopaki i ich dziewczyny, więc nie będziesz się nudzić. Chyba, że nie chcesz iść. Źle się czujesz i powinnaś się położyć...
- Niall, prosze cię przestań! To tylko ból głowy. Nic wielkiego.- powiedziałam do niego błagalnie i zrobiłam nadąsaną minę.
- Niedawno wyszłaś ze szpitala.- popatrzałam na niego wrogo.- Tak tylko mówię.
Wzięłam poduszkę do ręki i uderzyłam w niego z całej siły. Otworzył usta, żeby cokolwiek powiedziec, ale dostał kolejny raz. Uciekłam na górę, a chłopak za mną. Wbiegłam do mojego pokoju. Niestety blondyn jest szybszy.
- Pożałujesz tego!- krzyknał śmiejąc się. Wziął mnie na ręce i rzucił na łóżko. Zaczął mnie łaskotać. Nienawidzę łaskotek.
- Niall!- mówiłam przez śmiech.- Niall, przestań! Pro...hahaha...szę!
- Pd jednym warunkiem.- i znów ten jego uśmieszek. Przewróciłam oczami.- Pocałujesz mnie.
Myślałam, że wymyśli coś gorszego. Podniosłam głowę i wpiłam sie w jego usta. Pocałunek był głeboki. Na początku droczyłam się z nim nie dając jemu językowi wejśc, ale w końcu uległam. Nasze
języki poruszały się jednakowo. W końcu oderwaliśmy sie od siebie. Była 17:50. Kolację mieliśmy na 19:30. Niewiele czasu na wyszykowanie się. Blondyn wziął swoje rzeczy i pojechał do siebie, aby się uszykować. Zostałam sama. Wzięłam szybką, ale dokładna kąpiel i umyłam głowę. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem i się nim owinęłam. Wróciłam do pokoju. Podłączyłam suszarkę i wysuszyłam włosy. Ubrałam się i pomalowałam. Włosy spięłam w koka. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 19:00.
języki poruszały się jednakowo. W końcu oderwaliśmy sie od siebie. Była 17:50. Kolację mieliśmy na 19:30. Niewiele czasu na wyszykowanie się. Blondyn wziął swoje rzeczy i pojechał do siebie, aby się uszykować. Zostałam sama. Wzięłam szybką, ale dokładna kąpiel i umyłam głowę. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem i się nim owinęłam. Wróciłam do pokoju. Podłączyłam suszarkę i wysuszyłam włosy. Ubrałam się i pomalowałam. Włosy spięłam w koka. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 19:00.
- Cholera!- przeklnęłam do siebie. Zrobiłam ostatnie poprawki i zeszłam na dół. Usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i
zobaczyłam Nialla. Miał na sobie zwykłe czarne spodnie, białą koszulkę, na to czarną marynarke i do tego białe buty. Wyglądał normalnie, ale jednocześnie nieziemsko! Kiedy mnie zobaczył zrobił wielkie oczy i otworzył lekko usta. Przeleciał mnie wzrokiem od góry do dołu.
zobaczyłam Nialla. Miał na sobie zwykłe czarne spodnie, białą koszulkę, na to czarną marynarke i do tego białe buty. Wyglądał normalnie, ale jednocześnie nieziemsko! Kiedy mnie zobaczył zrobił wielkie oczy i otworzył lekko usta. Przeleciał mnie wzrokiem od góry do dołu.
- Wyglądasz, przepięknie!- oznajmił i mnie pocałował. Dopiero teraz poczułam zapach jego niesamowitych perfum.- Idziemy?
Wzięłam torebkę i zamknęłam dom. Wsiedliśmy do czarnego samochodu stojącego na podjeździe. Nie należał do Nialla. W środku, za kierownicą siedział jakiś mężczyzna. Po twarzy było widać, że jest dość umięśniony.
- Wszyscy już są. Czekają tylko na was, Horan. Jak zwykle ostatni.- powiedział do Nialla i się zaśmiał.
- Co poradzisz? Wiesz przecież ile szykują się kobiety.- obydwoje się zaśmiali, a ja tylko spiorunowałam Nialla wzrokiem, a on pocałował mój policzek. Przysunął mnie do siebie i objął ramieniem.
- Gdzie jedziemy?- spytałam po chwili ciszy.
- Do Zayna i Perrie. To był ich pomysł.- odparł i się uśmiechnął. W tej marynarce wyglądał tak męsko i seksownie. I do tego ten uśmiech!
- Mieszkają razem?
- Od jakiś trzech miesięcy.- odpowiedział.
~*~
Zatrzymaliśmy się pod dużą, białą willą. Była tylko niewiele mniejsza od willi Nialla. Wysiedliśmy z samochodu i zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła nam Perrie. Jak zawsze uśmiechnięta. Miała na sobie czarną, rozkloszowaną sukienkę. Wyglądała ślicznie. Przytuliła mnie na powitanie.
- Wszyscy już na was czekają.- powiedziała i zaprowadziła nas do jadalni. Rzeczywiście. Wszyscy tam siedzieli. Louis z Eleanor, Liam z Sophią, Zayn oraz samotny Harry. Znów zrobiło mi się go żal.
- To nasz przyjaciel. Nie moglibyśmy go nie zaprosić. Poczułby się urażony. Nawet jesli nie ma dziewczyny nadal jest tak samo wazny jak my wszyscy.- wyszeptał mi Niall. Najwyraźniej wyczuł moje współczucie.
Zajęliśmy swoje miejsca. Zayn nalał wina, a Perrie podała kurczaka z rożna. Muszę przyznać, że wyglądał apetycznie. Zjadłam jedno udko. Nic więcej nie mogłam przełknąć. Byłam pełna. Za to Niall miał na swoim talerzu każdą część ciała kurczaka. W jednej ręce trzymał nóżkę, a drugiej skrzydełko. Gryzł raz to, raz to. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- No co?- spojrzał się na nas. Buzię miał pełną i brudną od sosu.
- Nic, jedz.- odparłam śmiejąc się. Wziął chusteczkę i wytarł sobię buzię. Kiedy wszyscy skończyli jeść Zayn zaczął.
- Pewnie zastanawiacie sie, dlaczego was tu zaprosiliśmy.
- Nie możemy się doczekać.- przerwał mu Louis. W jego głosie było schłychać ironię. Zayn spojrzał na niego spod przymrużonych powiek.
- Jak zacząłem. Chcieliśmy wam coś powiedzieć.
- Zayn, jesteś w ciąży?- znowu Louis. Wszyscy zaśmieli się krótko, a Eleanor trąciła go łokciem, żeby przestał. Mulat pokręcił głową. Perrie oparła rękę na jego ramieniu.
- Zamierzamy się pobrać.- dokończyła za niego i lekko pocałowała jego usta.
- Wiedziałem!- krzyknął Louis.- Mówiłem to od początku!
Wszyscy wyglądali tak jakby wiedzieli o tym od dawna. Tylko ja byłam zaskoczona. Najwyraźniej spodziewali się tego po nich. Pogratulowaliśmy im zaręczyn. Pierśionek Perrie był po prostu przecudny! Chciałabym, żeby kiedyś na moim palcu widniało takie cudo. Zayn otwrzył szampana. Wszyscy wznieśli toast na cześć narzeczonych.
~*~
Kolacja dobiegła końca. Paul- kierowca samochodu, ale akże ich bliski przyjaciel- odwiózł każdego do domu. Tym razem pojechaliśmy do Nialla. Weszliśmy do środka. Wewnątrz panowała, miła, ciepła atmosfera. Obydwoje byliśmy zmęczeni. Każde z nas wzięło szybki prysznic. Ubrałam koszulkę Nialla i wróciłam do sypialni blondyna, który już spał. Położyłam się koło niego.
Nie mogłam zasnąć. Kręciłam się z boku na bok. Pewnie dlatego, że było mi gorąco. Wstałam, ubrałam dresy chłopaka i po cichu wyszłam z pokoju. Wzięłam jeszcze bluzę Nialla. Zarzuciłam ją na siebie. Wyszłam przez duże, szklane drzwi do ogrodu. Od razu uderzyła mnie fala zimna. Kojące uczucie. Od razu zrobiło mi się lepiej. Chciałam tam dłużej postać, żeby moje ciało było zimniejsze. Zaczęła mnie boleć głowa. Zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Odwróciłam się, aby zobaczyć co to, ale nic nie widziałam przez tę ciemność. Trochę się bałam. Byłam na dworzu, sama, było ciemno i jeszcze te odgłosy. W pewnej chwili zobaczyłam jakąś czarna sylwetkę. Przestraszyłam się. Moje serce zaczęło szybciej bić. Stałam bez ruchu i przyglądałam się "komuś", o ile w ogóle ktoś tam był. Może to moja wyobraźnia płata mi figle. Podeszłam bliżej, ale nikogo tam nie było.
- Nie jesteś bezpieczna.- usłyszałam jakiś głos za sobą. Odwróciłam się, ale nikogo nie było. Rozejrzałam się panicznie po całym ogrodzie. Nic. Weszłam do domu. Zamknęłam drzwi i jak najszybciej poszłam na góre. Bałam się jak nic. Weszłam do sypialni. Zdjęłam bluzę i dresy i położyłam sie. Przykryłam się kołdrą i wtuliłam w Nialla. Długo jeszcze dochodziłam do siebie, aż w końcu udało mi sie zasnąć.
_____________________________________________________________________
OTO JEST ROZDZIAŁ 17! JAK MYŚLICIE, KTO BYŁ W OGRODZIE RAZEM Z EMILY? DOWIECIE SIĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE! CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*


Dawaj szybko nexta!!! Bo rozdział przecudny !!!! <3333
OdpowiedzUsuńomg omg omg rozdział przecudny <3!
OdpowiedzUsuń