- Oddaj go!- powiedział do mnie, gdy miałam pęłną buzię.- Albo zatrzymaj go sobie.- obydwoje się zaśmieliśmy.
- Musisz się postarać, bo coraz gorsze ci wychodzą.- oznajmiłam, a on spiorunował mnie wzrokiem.- Żartuję! Są pyszne!- odparłam i sięgnęłam ręką po następnego.
- Emily!- spojrzał na mnie wrogo na co ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam na górę się uszykować. Wyjęłam z szafy jakieś ubrania i przeczesałam włosy. Zrobiłam lekki makijaż, spakowałam torbę i wróciłam na dół do mojego kochanego brata.
- Podwieziesz mnie do szkoły?- zapytałam opierając się o blat kuchenny.
- Jasne, ale nie licz, że po ciebie przyjadę. Mamy spotkanie w firmie i muszę na nim być. Wrócę o 18. Obiad będziesz miała w lodówce.- oznajmił wsadzając do buzi ostatni kawałek nalesnika. Kiedy spojrzałam na zegarek wskazywał 7:31. Ubrałam buty i razem wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do auta stojącego na podjeździe i ruszyliśmy w stronę szkoły. Droga minęła nam dość wesoło. Po około 15 minutach byliśmy na miejscu. Pożegnałam się z bratem i wysiadłam.
- Powodzenia- powiedział do mnie zanim zdążyłam zamknąć drzwi. Uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę wielkiego budynku. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. Wewnątrz panował ogromny gwar. Wszędzie roiło się od uczniów rozmawiających ze sobą lub śmiejących się. Dziwnie się czułam kiedy szłam środkiem korytarza i nagle oczy wszystkich zwróciły się ku mnie. Spuściłam głowę w dół i szłam dalej szukając mojej szafki. W końcu znalazłam! Numer 174. Otworzyłam ją i zaczęłam wsadzać do niej niepotrzebne mi dzisiaj książki.
- Prosze, kogo my tu mamy.- powiedział jakiś damski głos. Gdy się odwróciłam zobaczyłam brunetkę o kasztanowych oczach. Była mniej więcej mojego wzrostu. Była bardzo ładna.- Emily Winter.
- Skąd wiesz jak się nazywam?- zapytałam niepewnie dziewczyny.
- Proszę cię.- przewróciła oczami i mówiła dalej.- Jako przewodnicząca szkoły znam w niej każdego z osobna. Emily, dziewczyna z opuszczonej rodziny z problemami psychicznymi.
- Moja rodzina nie jest opuszczona, a ja nie mam problemów psychicznych!- warknęłam do niej.
- Mów tak dalej, każdy zna moją wersję, a poniewą jestem ważną osobę w tej szkole uwierzą mi w nią.- otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, ale nie dała mi dojść do słowa.- Posłuchaj. Ta szkoła ma wysoki poziom i jest jedną z najlepszych szkół w mieście i nie pozwolę jej się stoczyć przez jakąś psychiczną uczennicę, która będzie każdemu wmawiać, że jest normalna. Tak jak już powiedziałam, każdy uwierzy mi, więc nie masz po co marnować sił na wytłumaczenia. A teraz wybacz, śpieszę się.
- Idiotka- powiedziałam do siebie, kiedy dziewczyna znikła z mojego pola widzenia. Kiedy pakowałam potrzebne rzeczy zadzwonił dzwonek. Poszłam pod salę, w której miała się odbyć moja pierwsza lekcja polskiego. Nie chciałam się spóźnić więc zaczełam biec. Wbiegając po schodach wpadłam na kogoś i mało brakowało, żebym z nich spadła.
- Nic ci nie jest?- zapytał ktoś, a ja dopiero po chwili zobaczyłam chłopaka z blond włosami i niebieskimi jak ocean oczami, które muszę przyznać były niesamowite.
- Emm...nie. Wszystko w porządku.- odpwiedziałam, a chłopak tylko się uśmiechnął i zszedł na dół. Jeszcze chwilę tam stałam i jak głupia patrzyłam jak wychodzi ze szkoły. Chwila. Jak to wychodzi? Przecież był dzownek. Jak poparzona wyrwałam się z zamyśleń i ruszyłam do klasy. Weszłam do środka i ujrzałam wkurzonego nauczyciela.
- Panna Winter.- uniósł obie brwi do góry i skrzyżował ręce.- Spóźniła się pani. I to pierwszego dnia.
- Wiem, przepraszam. Szukałam klasy i nie mogłam trafić.- wytłumaczyłam się i zajęłam miejsce na końcu klasy w pustej ławce przy oknie.
- Odpuszczę ci to, ponieważ jesteś tu nowa i nie znasz jeszcze każdego zakamarku tej szkoły, ale następnym razem prosiłbym cię, abyś przychodziła na lekcję na czas.- pokiwałam głową, a nauczyciel wrócił do lekcji.
Kiedy w końcu pierwsza lekcja dobiegła końca spakowałam się i wyszłam z klasy. Usiadłam na schodach i wyjęłam swój telefon. Zalogowałam się na Twitter'a. Nic nowego. W pewnej chwili zauważyłam tą wredną dziewczynę, która zmierza w moim kierunku. Całe szczęście zadzwonił dzwonek. Odetchnęłam z ulgą, że uniknę kolejnego spotkania. Zastanawiało mnie tylko, gdzie się podział ten chłopak. Tak po prostu wyszedł ze szkoły i zniknął.
Reszta lekcji minęła dość szybko. Pomijając matematykę, która strasznie się dłużyła, ale jakoś przeżyłam. Wyszłam z budynku i szłam w stronę bramy, kiedy poczułam, że ktoś chwyta mnie za nadgarstek...
_______________________________________________________________________
I PROSZĘ ROZDZIAŁ 2!! MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ SPODOBA :DD CZYTASZ=KOMANTUJESZ!
omgggggggggggggg świetny rozdział proszę cię pisz dalej !!!!!!!!!!!!!!! :*
OdpowiedzUsuń