- Halo?- powiedziałam zaspany głosem.
- Emily?! No nareszcie! Ile można dzwonić?- po drugiej stronie usłyszałam panikującego Tylera.
- Tyler? Stało się coś?- otarłam oczy i spojrzałam na zegarek. 8:40.- I dlaczego dzwonisz o tej porze?
- Dostałem wczoraj telefon ze szpitala, że zemdlałaś. Przepraszam, ale nie mogłem przyjechać.- nie mógł przyjechać? Do własnej siostry?! I w dodatku dzwoni dopiero dzisiaj?! Gdybym umarła też powiedziałby, że nie może przyjechać?!- Emily, czy wszystko w porzadku?
- Tak. Nie masz się czym martwić.- skłamałam. Nic nie było w porządku. Ta wczorajsza sytuacja z Niallem...
- To dobrze. Posłuchaj, mam dla ciebie nie za wesołą wiadomość.- wiedziałam, że nie będę zadowolona.- Z powodów finanswych muszę wyjechać do Stanów i prawdopodobnie wrócę później niż planowałem.
- Oh.- tylko tyle byłam w stanie powiedzieć.
- Wiem, że nie jesteś zadowolona, ale to jedyna taka okazja, żebym zarobił poważne pieniądze. Mam nadzieję, że rozumiesz.
- Rozumiem, tylko...-przez moment nie wiedziałam co powiedzieć. Potrzebowałam go. Zwłaszcza teraz.- Dzwoń do mnie.
- Dobrze. Tylko proszę cię, nie rób nic głupiego.- w jego głosie była troska.
- Nie bój się. Dam sobie radę.- uśmiechnęłam się chociaż i tak nie może tego zobaczyć.
- Wybacz, ale musze kończyć. Kocham cię, paa.- oznajmił i się rozłączył.
Zeszłam na dół do kuchni. Nalałam do miski mleka i nasypałam płatek. Przez cały ten czas myślałam o wczorajszej sytuacji. O jego miękkich i ciepłych ustach na moich wargach. Na samą myśl o
nim znów zaczął mnie boleć brzuch. Po śniadaniu postanowiłam się przejść. Ubrałam się i lekko pomalowałam. Zamknęłam drzwi i poszłam w kierunku restauracji, do której zaciągnął mnie Niall. Sama nie wiem dlaczego tam poszłam. Kiedy doszłam na miejsce otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zirytowałam się dźwiękiem dzwonków nad drzwiami, które informowały o tym, że wszedł klient. Usiadłam przy stoliku, przy który wtedy siedziałam z Niallem. Wzięłam do ręki menu i przeglądałam kartki. W końcu skusiłam się na małą kawę. Zamówiłam ją na wynos. Po otrzymanym zamówieniu poszłam do parku. Usiadłam na ławce i myślałam o Niallu, a szczególnie o tym, dlaczego to zrobiłam.
nim znów zaczął mnie boleć brzuch. Po śniadaniu postanowiłam się przejść. Ubrałam się i lekko pomalowałam. Zamknęłam drzwi i poszłam w kierunku restauracji, do której zaciągnął mnie Niall. Sama nie wiem dlaczego tam poszłam. Kiedy doszłam na miejsce otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Zirytowałam się dźwiękiem dzwonków nad drzwiami, które informowały o tym, że wszedł klient. Usiadłam przy stoliku, przy który wtedy siedziałam z Niallem. Wzięłam do ręki menu i przeglądałam kartki. W końcu skusiłam się na małą kawę. Zamówiłam ją na wynos. Po otrzymanym zamówieniu poszłam do parku. Usiadłam na ławce i myślałam o Niallu, a szczególnie o tym, dlaczego to zrobiłam.
- Cześć.- z zamyśleń wyrwał mnie czyjś głos. Znałam go. Szybko wstałam i odwróciłam się w stronę blondyna.
- Cześć.- odpowiedziałam patrząc w dół.- Ja muszę już iść.
- Musimy porozmawiać.- blondyn złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie tak, że dzieliły nas tylko centymetry. Wyrwałam mu się.
- Nie mamy o czym.- burknęłam.
- Chyba jednak mamy.- patrzał na mnie tymi swoimi oczyma, a ja nie potrafiłam mu odmówić. Co było w nim tak pociągającego?
- Dobrze.- usiadłam ponownie na ławce.- To słucham.
- Nie tutaj.- złapał mnie delikatnie i poprowadził do swojego samochodu. Wsiedliśmy do auta i ruszylismy.
- Gdzie jedziemy?- spytałam lekko zdezorientowana.
- Do mnie.- uśmiechnął się i dodał gazu.
Nie chciałam do niego jechac. Skąd mam wiedzieć, co znów wymyślił. A jesli mu chodzi tylko o jedno? Emily! Ogarnij sie! On chce tylko porozmawiać. W końcu znaleźliśmy się pod ogromną willą. Na sam jej widok otworzyła mi się buzia. Mój dom z porównaniu z tym "pałacem" to nic. Niall wysiadł z pojazdu i obkrążył go, aby otworzyć mi drzwi, ale byłam szybsza i sama wysiadłam. Weszliśmy do środka. Panowała tam przyjemna cisza. Niall zaprowadził mnie chyba do swojej sypialni, która nie robiła aż takiego wrażenia. Pokój jak pokój. Od razu zajęłam miejsce w fotelu stojącym w rogu pokoju. Blondyn usiadł na łóżku i spojrzał na mnie. Nie czułam się pewnie będąc z nim sam na sam w jego pokoju. Również na niego spojrzałam. Był zakłopotany.
- Więc...-nie umiał dobrać słów.- To wczorajsze wydarzenie...Musze przyznać, że mnie zaskoczyłaś.
- Ja siebie też.- mówiłam powaznie.- Nie wiem czemu to się stało. Po prostu...coś mnie pchnęło i...to nie powinno się zdarzyć.
- Wiem, ale czy to...no...miało dla ciebie jakieś znaczenie?
- Co?! Nie! To dla mnie nic nie znaczyło! Zwykły pocałunek i tyle. Słuchaj, nie wiem dlaczego to zrobiłam, po prostu...samo wyszło. Dla mnie nie miało to najmniejszego znaczenia. To był tylko "wypadek". Jeśli poczułeś się tym jakoś urażony to przepraszam. Powinniśmy o tym zapomnieć. A przede wszystkim ty powienieneś zapomniec o mnie.- nie potrafiłam uwierzyć w to, co przed chwilą powiedziałam. Zapomnieć o tym wszystkim?
- To nie jest takie proste.- nie zaskoczył mnie tą odpowiedzią.
- Wiem, ale musimy spróbować.
- Ale ja nie potrafie.
- Posłuchaj!- teraz to zaczęłam krzyczeć.- To nie powinno się zdarzyć! Coś we mnie wstąpiło i...i tyle! Zapomnij o tym! Wybij sobie z głowy ten pocałunek! To nic nie znaczyło! Przestań do mnie przychodzić, a przede wszystkim mnie śledzić!
- Emily, przyznaj, że ci na mnie zależy.- co on gada?- Przyznaj, że kiedy jesteśmy razem masz motylki w brzuchu i twoje serce bije szybciej! Przyznaj, że pocałowałaś mnie tylko dlatego, że jednak coś do mnie czujesz! Nie duś tego w sobie!- teraz to przegiął.
- Co?! Co ty gadasz?! Ja cie nie kocham! Rozumiesz?! Nic do ciebie nie czuje! Ten pocałunek to zwykły wypadek! Gdyby mogła cofnąć czas, to zrobiłabym wszystko, żeby to się nie wydarzyło! Wiesz co?!- krew się we mnie zagotowała.- Najlepiej będzie jak zapomnisz o tym wszystkim! Że niby ja cię kocham?! Hahaha! Ty masz jakies urojenia!- wykrzyczałam do niego i wyibiegłam z jego domu na ulice.
Odwróciłam się i ostatnie co słyszałam to klakson samochodu...
Odwróciłam się i ostatnie co słyszałam to klakson samochodu...
__________________________________________________________________________
O TO JEST ROZDZIAŁ 7! MAM NADZIEJĘ, ŻE PRZYPADNIE WAM DO GUSTU. CHYBA MOJA WENA MNIE OPUSZCZA BO CORAZ GORSZE TE ROZDZIAŁY MI WYCHODZĄ :( CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;*


omggg świtny rozdział <33333 proszę cię nie usuwaj blooga to moje życia czytanie go ploseee moja bff też bedzie komentować dałą ci rade pod 6 rzodziałem ploseee <3 nie usuwajjj :*** pozdro kc <3
OdpowiedzUsuńCudowny !!! <3 pisz pisz nie przestawaj !!! <333 Pozdrawiam :*****
OdpowiedzUsuń