- Co z nim?!- wykrzyczałam łapiąc go za ramię.
- Jego stan jest stabilny. Ma stłuczoną czaszkę, stłuczone żebra i uszkodzoną rękę. Miał wielkie szczęście. Gdyby samochód jechał szybciej, nawet nie chcem wiedzieć co by było. Na razie jest w śpiączce i nie wiemy kiedy się obudzi, ale nie masz się o co martwić. Będzie żył.- na tą wiadomość bardzo sie ucieszyłam. To było najważniejsze.- Jak to się w ogóle stało?
- Pokłóciliśmy sie i wybiegłam z jego domu prosto pod samochód, ale kiedy się obudziłam leżałam na chodniku, a on na ulicy. Przestraszyłam się.- zaczęłam płakać. Lekarz mnie przytulił.- Czy ja mogę do niego wejść?
- Przykro mi, ale w tej chwili to niemożliwe. Pacjent musi odpoczywać. Zadzwonimy do pani, jak tylko się obudzi, a teraz chciałby się zająć tobą.- powiedział i zabrał mnie do jakiegoś gabinetu. Kazał usiąśc na łóżku. Przemył mi rane wodą utlenioną, posamrował jakąś maścią i nakleił dość duży kawałek plastra.- Jest w domu ktoś dorosły, żeby cię stąd zabrać?
- Mieszkam obok.- oznajmiłam na co lekarz się tylko uśmiechnął.
- Uważaj na siebie.- usłyszałam zanim opuściłam gabinet.
Opuściłam szpital i kierowałam się w stronę domu. Myślałam o Niallu. To wszystko moja wina! Mogłam bardziej uważać! Jestem idiotką! Weszłam do środka i od razu poszłam do łazienki. Musiałam się umyć. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. W ręku miałam małe ostrze. Pocięłam rękę kilka razy, a krew spłynęła wraz z wodą do odpływu. Po umyciu się wytarłam ciało ręcznikiem i zabandażowałam rękę. Ubrałam piżamę i poszłam do swojego pokoju. Tak bardzo chciałabym, żeby był teraz przy mnie Tyler. Powiedziałby mi co zrobić. z pewnością zakazłby mi się z nim spotykać i kazałby mi o nim zapomnieć. Lepsze to niż nic. Ale byłam sama. Całkiem sama. Znowu.
~*~
Usłyszałam dzwonienie telefonu. Spojrzałam na zegarek. 04:27. Kto normalny dzwoni o tej porze?! Musiałam zasnąć bo moje włosy były całe potargane, a oczy same się zamykały od przerwanego snu. Na wyświetlaczu był nienzany mi numer. Odebrałam.
- Halo?!- zaczęłam wkurzona.
- Panna Winter?- usłyszałam czyjść meski głos w słuchawce.
- Tak, o co chodzi?
- Chodzi o pana Horana. Miałem do pani zadzwonić kiedy się obudzi. Wiem, że dzwonienie o tej porze jest szalone, ale sama pani chciała.
- Świetnie!- wkrzyczałam na cały dom.- Zaraz będę!
- Rozumiem, że się pani cieszy, ale prosiłbym panią, żeby przyszłam pani później. Dopiero po południe. Pacjent dopiero co się obudził, a takie nagłe wizyty nie są dobrym pomysłem.
- Dobrze.- odparłam oburzona.
- Jeszcze raz przepraszam i do widzenia!
- Do widzenia.- zakończyłam rozmowę i schowałam telefon pod poduszkę.
Rano obudziłam się z lekkimi worami pod oczami. Po telefonie ze szpitala nie spałam przez godzine. Później udało mi się usnąć. Jest 11:30, a w szpialu mam być po południu. Zostało mi trochę czasu. Zjadłam śniadanie i się ubrałam. Zrobiłam koka i pomalowałam rzęsy. Poszłam do sklepu obok po jakieś owoce i ciastka dla Nialla. Jedzenie w szpitalu nie jest za dobre. Kiedy wyszłam ze sklepu było kilka minut po 12. Nie mogłam dłużej czekać. Ruszyłam w stronę szpitala. Podeszłam do recepcji, gdzie przywitała mnie wesoła recepcjonistka.
- Dzień dobry, ja do Nialla Horana.- poinformowałam kobietę, która szukała czegoś w papierach.
- Jest pani kimś z rodziny?- super. Nie wpuszczą mnie, bo jestem tylko znajomą.
- Nie...- kobieta nie pozwoliła mi dokończyć.
- w takim razie przykro mi, ale nie moge...- tym razem to ja jej przerwałam.
- Jestem jego dziewczyną.- nie wiem dlaczego to powiedziałam, ale musiałam się z nim zobaczyć.
- Oh.- była zdziwiona.- Sala numer 106. Trzecie piętro.
- Dziękuję.- uśmiechnełam się do niej i poszłam w kierunku przez nią wskazanym.
Zapukałam do drzwi i usłyszałam ciche, z trudnością wypowiedziane "wejść". Łzy napłynęły mi do oczu. Weszłam, a chłopak aż zamarł na mój widok.
- Emily.- wypowiedział tylko moje imię. Widać, że mówienie sprawia mu wielki wysiłek.
- Hej. Jak się czujesz?- zapytałam choć wiedziałam, że nie jest najlepiej.
- Może być.- odpowiedział cicho, że ledwo go słyszałam. Rozpakowałam owoce wraz z ciastaki i położyłam je na szafce.
- Nie pytaj dlaczego przyszłam. Po prostu musiałam. Przeze mnie mogłeś umrzeć.- łzy spłynęły z moich oczu. Niall złapał mnie za rękę.
- Prosze cię, nie płacz.- wyszeptał do mnie. Momentalnie zabrałam rękę.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Musiałem.- mogłam się spodziewać takiej odpowiedzi.
- Ale dlaczego?- naciskałam na niego. Musiałam się dowiedzieć.
- Nie chciałem, żeby coś ci się stało.- mówił tak cicho, że musialam się nachylić.- Musiałem to zrobić.
- Przeze mnie mogłeś umrzeć!- powiedzialam znowu, tylko tym razem głośniej.- Czy ty w ogóle zdaleś sobie sprawę jakie będą tego konsekwencje?!
- Nie obchodza mnie konsekwencje!- wymusił z siebie wrzask.- Chciałem to zrobić i zrobiłem! Musiałem! Nie mogłem cię stracić! Nie teraz, kiedy się w tobie...- urwał i zamilkł.
- Co?! We mnie co?!- nie mogłam wytrzymać.- Niall, powiedz!- gadałam do chłopaka, który miał zamknięte oczy. Usnął? Tak nagle?
___________________________________________________________________
DLA WAS ROZDZIAŁ 8! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;* DO NAPISANIA!
- Przeze mnie mogłeś umrzeć!- powiedzialam znowu, tylko tym razem głośniej.- Czy ty w ogóle zdaleś sobie sprawę jakie będą tego konsekwencje?!
- Nie obchodza mnie konsekwencje!- wymusił z siebie wrzask.- Chciałem to zrobić i zrobiłem! Musiałem! Nie mogłem cię stracić! Nie teraz, kiedy się w tobie...- urwał i zamilkł.
- Co?! We mnie co?!- nie mogłam wytrzymać.- Niall, powiedz!- gadałam do chłopaka, który miał zamknięte oczy. Usnął? Tak nagle?
___________________________________________________________________
DLA WAS ROZDZIAŁ 8! :D CZYTASZ=KOMENTUJESZ! ;* DO NAPISANIA!
Bożeee !!! Kocham Cię że nadal dla nas piszesz !!! <3333 jesteś cudowna i widze, że wena wróciła, ale jak dla mnie masz ją od samego początku :*** KOchammm !!!! ojjjjjjj.... :**** co teraz z nim będzie omg ... next !!!! <333 będe sprawdzała jak najczęsciej potrafię !!!
OdpowiedzUsuńSuper rodział ;).. Czekam z niecierpliwością na next !. ;p Dodawaj szybko :)
OdpowiedzUsuńomgggg !!!! kocham cię matko dziękuje że nadal dla nas to piszesz !!! jesteś wspaniała i nie mów , że to jest beznadziejne bo to jest świetne , cudowne wspaniałe dokładnie wiesz jak opisać każdy szczegół , każdy mały zakamarek tego opowiadania mi się podoba . Wena nigdy cię nie opuściła . Wspaniałe , ale co teraz z nim będzie co będzie z nimi !!! Matko dziewczyno pisz jak najszybciej nextt jestem tak nienasycona tym opowiadaniem chce wiedzieć co będzie dalejjj szybkooo nextttt <3 dziękuje za koma <3 pozdrawiam i całuski :**
OdpowiedzUsuń